Mistrz czarnego humoru kończy 50 lat!
Taika Waititi kończy 50 lat i jest obecnie jednym z najbardziej rozchwytywanych twórców w Hollywood. Nowozelandczyk może pochwalić się prawdziwym wachlarzem talentów - jest aktorem, reżyserem, scenarzystą, producentem i komikiem. Nie bez powodu uznawany za mistrza czarnej komedii - nikt tak jak on nie potrafi łączyć absurdu z pełnymi goryczy scenami.
Pierwszy raz Hollywood dowiedziało się o nim w 2003 roku, gdy jego krótkometrażowy film "Dwa samochody, jedna noc" walczył o statuetkę. Gdy kamera pokazała twórcę w kadrze, ten udawał, że spał - już na wczesnym etapie kariery znany był ze swojego specyficznego humoru. Niechęć do zadęcia, sztucznego patosu i zamiłowanie do wyszukiwania małych czy większych absurdów w "zwyczajnej" rzeczywistości ukazywała się kolejno w jego następnych filmach.
Pełnometrażowym debiutem Taiki Waititiego była zrealizowana w 2006 roku komedia "Orzeł kontra rekin". "Z całą pewnością to humor tworzy ten film. To, co nazywam inteligentnym nowozelandzkim humorem. Jest bardziej subtelny niż oczywisty, ale ludzie z całego świata, którzy się z nim spotykają, od razu wiedzą, o co chodzi. Mogą śmiać się w nieco innych momentach, ale to potwierdza moją tezę, że nasze opowieści bawią ludzi wszędzie" - przekonywał reżyser.
Później przyszedł czas na film o młodym chłopaku, który uwielbia muzykę Michaela Jacksona. W produkcji "Boy" z 2010 roku Taika odegrał ojca głównego bohatera. Cztery lata później zadebiutował film "Co robimy w ukryciu", czyli czarna komedia o codzienności nietypowych wampirów, która okazała się takim hitem, że po latach doczekała się odnowienia w postaci serialu.
Taika Waititi wcale nie chciał realizować "Thora". Był spłukany
Drzwi Hollywood już nigdy nie zamknęły się na błyskotliwy talent realizatorski Taiki Waititi. W 2017 roku upomniał się o niego Marvel. Współpraca Nowozelandczyka i komiksowego giganta zaowocowała jednym z najbardziej charakterystycznych filmów w MCU. "Thor: Ragnarok" do dziś jest filmem, który się kocha lub nienawidzi. Pod względem rozmachu nie odstaje od żadnej produkcji Marvela, ale absurdalny humor twórcy widać tam na każdym kroku.

Co ciekawe, Taika nigdy nie zamierzał nawiązywać współpracy z Marvelem. Podjął się tej pracy, ponieważ... miał kłopoty finansowe. "To nie był mój plan na karierę jako filmowego autora. Byłem biedny a właśnie urodziło mi się drugie dziecko. Pomyślałem, że to świetna okazja, by nakarmić dzieci" - powiedział pół żartem, pół serio.
Szefowie Marvela nie powinni żałować zaangażowania Waititiego. "Thor: Ragnarok" zarobił na całym świecie 853 miliony dolarów i uznawany jest już za klasyk Kinowego Uniwersum Marvela. Ten sukces zaowocował później kolejnym marvelowskim filmem wyreżyserowanym przez uzdolnionego twórcę - "Thor: Miłość i grom".
Swoje (jak dotąd) najważniejsze dzieło Taika zrealizował dopiero w 2019 roku. Film "Jojo Rabbit" opowiadał o chłopcu żyjącym w Niemczech podczas wojny, którego najlepszym przyjacielem jest znany ludzkości dyktator z wąsem. W tę postać wcielił się sam reżyser, a absurdalna produkcja wywalczyła Oscara za najlepszy scenariusz adaptowany.

Obecnie Waititi pracuje nad nową częścią "Gwiezdnych wojen" i filmem "Klara and the Sun", który będzie adaptacją powieści Kazuo Ishiguro.
Po rozstaniu z żoną szybko znalazł nową miłość
W latach 2011-2018 twórca związany był z Chelsea Winstanley, z którą doczekał się dwójki pociech. Ich związek nie przetrwał próby czasu. Po rozstaniu z żoną Taika Waititi znalazł szczęście u boku angielskiej piosenkarki albańskiego pochodzenia - Rity Ory. W 2022 roku para, którą dzieli 15 lat różnicy, wzięła ślub podczas kameralnej ceremonii w Londynie.
"To była intymna i wyjątkowa ceremonia dla wszystkich zgromadzonych. Ich najbliżsi widzą, jak są w sobie zakochani. Chcieli utrzymać ślub w tajemnicy, żeby nie obdzierać własnego związku z prywatności" - donosiło "The Sun UK".
Zobacz też: Na scenie występuje już sześć dekad. Czy to koniec jego kariery?










