Woda. Wszędzie widzę wodę, bo Kevin Costner postanowił stworzyć świat, w którym nic nie jest stałe. Papier jest na wagę złota, a ląd to majaki szalonych ludzi. "Wodny świat" to jedna z tych produkcji, które się całkowicie kocha albo nienawidzi.
W oficjalnym opisie czytamy: "W bliżej nieokreślonej przyszłości, po stopnieniu wiecznych lodów na obu biegunach, cała ziemia zostaje zalana przez wodę. Ludzie mieszkają w przedziwnych konstrukcjach na wodzie, poruszają się barkami, łodziami. Wierzą jednak, że gdzieś pozostał jeszcze suchy ląd i marzą o dotarciu do tego mitycznego miejsca".
"Wodny świat": wielkie marzenia i ogromna porażka
Film początkowo miał być prostą i tanią produkcją, jednak wszystko zmieniło się, gdy studio Universal zatrudniło Kevina Costnera, który marzył o epickim widowisku.
Przez krótką chwilę produkcja mogła pochwalić się największym budżetem w historii kina - z początkowych 10 mln rozrósł się do 175 mln. Niedługo po premierze rekord ten pobił "Titanic" Jamesa Camerona.
Budżet w głównej mierze pożarły: scenografia, prawdziwe łodzie, markowe motorówki i kostiumy. Nie obyło się też wypadków na planie, a huragan zniszczył jedną z drogich platform. Swoje trzy grosze wtrącały także związki zawodowe, które zwracały uwagę na nieregularne przerwy na posiłki. No i oczywiście Kevin Costner nie chciał spać byle gdzie, więc koszty noclegu aktora także dołożyły swoją cegiełkę.
Legendarny aktor wcielił się w rolę tajemniczego żeglarza, który ma jedno marzenie - dotrzeć do suchego lądu. Jest wyrzutkiem, ponieważ w wyniku mutacji wytworzył skrzela. W istniejącym konflikcie pomiędzy normalnymi ludźmi a agresywnymi "spaliniarzami", cyniczny i bezwzględny Mariner nieoczekiwanie, postawiony w roli obrońcy małej dziewczynki i jej opiekunki, przekształca się we wrażliwą istotę i zdolnego do poświęceń bohatera.
Krytycy nie byli jednak zachwyceni i dali temu wyraz. Niektórzy określali "Wodny świat" jako mniej udaną próbę nawiązania do "Mad Maxa", wskazując na wady w grze aktorskiej, fabule i przedstawieniu świata.
"Wodny świat": droga przez mękę?
Podczas pracy przy filmie popełniono chyba jeden z najbardziej podstawowych błędów - wielokrotnie zmieniano scenariusz, a Joss Whedon, który w późniejszych latach stworzył m.in. "Avengersów", wyznał, że zatrudniono go nanoszenia kolejnych poprawek i była to dla niego prawdziwa katorga. Jego starania w niczym nie pomogły.
Kinowa dystrybucja nie zwróciła nawet połowy kosztów. Dopiero po jakimś czasie, gdy produkcja trafiła na kasety VHS, sprzedano licencję do telewizji oraz rozpoczęto sprzedaż gadżetów, zaczęła zarabiać. Mimo tego posypały się nominacje do Złotych Malin w 1995 roku: dla najgorszego aktora drugoplanowego, najgorszego aktora, za najgorszy film i najgorszą reżyserię. W 1999 roku Kevin Costner otrzymał nominację do nagrody za najgorszego aktora dekady.
Czy po 30 latach od premiery "Wodny świat" może zachwycić? Cóż, na pewno znajdą się fani, którzy miło wspominają pierwsze seanse, a pomimo upływu czasu wciąż można docenić szczegółowość kostiumów, czy ciekawe rozwiązania technologiczne.
Kilka lat temu nawet powstał pomysł, by stworzyć kontynuację. Portal Collider sugerował, że pojawiły się plany stworzenia serialu dla jednej z platform streamingowych, a reżyserią miał zająć się Dan Trachtenberg. Fabuła miała być osadzona 20 lat po wydarzeniach z filmu i przywrócić znane wcześniej postacie.
Producent "Wodnego świata", John Davis twierdził, że film dobrze się zestarzał i po latach zachwyca dzięki małej ilości efektów komputerowych.
Ostatnie informacje dotyczące zapowiadanego serialu pochodzą z 2021 roku i od tamtej pory nie pojawiły się żadne nowe doniesienia.












