Reklama

Reklama

"Kolejne 365 dni": Trzecia część erotycznego hitu Netfliksa już 19 sierpnia

Trzecia część erotycznego hitu Netfliksa "365 dni" trafi do oferty streamingowej platformy już 19 sierpnia 2022.

Trzecia część erotycznego hitu Netfliksa "365 dni" trafi do oferty streamingowej platformy już 19 sierpnia 2022.
Trzecia część "365 dni" zadebiutuje w Netfliksie 19 sierpnia 2022 /Netflix /materiały prasowe

Film Barbary Białowąs i Tomasza Mandesa "365 dni. Ten dzień" został największym przebojem w historii platformy streamingowej pośród nieanglojęzycznych produkcji.

"365 dni. Ten dzień" zadebiutował na antenie Netfliksa 27 kwietnia. Już w pierwszym tygodniu wyświetlania stał się najpopularniejszym tytułem na platformie streamingowej w 84 krajach. Z kolei w drugim tygodniu od premiery obraz Barbary Białowąs i Tomasza Mandesa zanotował ponad 27 milionów godzin odtworzeń. 

Reklama

Ogółem w ciągu 19 dni na Netfliksie polska produkcja była oglądana przez 115 mln godzin na całym świecie. Już teraz jest to najlepszy rezultat w historii streamingowego giganta pośród nieanglojęzycznych, wyprodukowanych poza Ameryką, produkcji fabularnych.

"365 dni: Ten dzień" hitem Netfliksa

Trzecia część "365 dni" jest już nakręcona. Zdjęcia do niej realizowano równolegle z drugim filmem serii. Wiadomo, że na ekranie zobaczymy tych samych aktorów, za reżyserię ponownie odpowiadać będzie duet Barbara Białowąs - Tomasz Mandes.

"'365 dni' był jednym z najpopularniejszych filmów wśród naszych widzów w 2020 roku. Ściśle współpracujemy z Blanką Lipińską, autorką książkowej trylogii '365 dni' i scenarzystką filmu, aby kontynuować historię Laury i Massimo na ekranie. Ich wspólna podróż pełna jest zwrotów akcji, a postacie wciąż się rozwijają i coraz więcej się o sobie dowiadują" - tłumaczył Łukasz Kłuskiewicz, który w platformie Netflix odpowiedzialny jest za pozyskiwanie lokalnych treści w Europie Środkowo-Wschodniej.

Kolejne filmy będą luźno oparte na książkowej trylogii Blanki Lipińskiej, która współpracowała przy tworzeniu scenariusza autorstwa Mojcy Tirs.

Blanka Lipińska: Seks, seks i jeszcze więcej seksu

"To dla mnie zaszczyt i ogromna radość, że kolejne dwie części trylogii '365 dni' - 'Ten dzień' oraz 'Kolejne 365 dni' - stały się inspiracją dla filmowych scenariuszy, które zostaną zekranizowane przez Netflix. Jestem bardzo podekscytowana, że fani moich książek na całym świecie będą mogli śledzić dalsze losy Laury i Massimo, oraz poznać ich w nowych, świeżych i zaskakujących sytuacjach - komentowała autorka książek Blanka Lipińska

Pisarka jeszcze przed rozpoczęciem zdjęć zapowiadała, że w kolejnych dwóch częściach erotycznych przygód Laury i Massimo na widzów czeka kilka niespodzianek, ale jedna rzecz będzie w nich niezmienna: "Będzie seks, seks i jeszcze więcej seksu" - napisała w jednym z postów na temat nowych filmów Lipińska. Choć równocześnie wiadomo, że w scenariuszach kontrowersyjne treści z obu powieści zostaną nieco złagodzone.

"365 dni: Ten dzień": Nudne soft porno

Niezwykłej popularności filmu "365 dni: Ten dzień" towarzyszą druzgoczące recenzje. Jakub Izdebski nazwał dzieło Białowąs i Mandesa "przekładańcem sklejek montażowych i soft porno".

"Narzekam na fabułę, ale przecież nie o nią tutaj chodzi. Teoretycznie sednem filmu powinny być sceny seksu, ale one są pozbawione pasji i zaczynają szybko nużyć. "365 dni: Ten dzień" nie sprawdza się także jako 'guilty pleasure'. Za dużo tutaj nic niewnoszących, nudnych wypychaczy, by czerpać niezręczną radość z seansu. Chyba najboleśniejszy jest fakt, że film - poza absurdalnym finałem - jest pusty. Gdyby nie sceny seksu, można by puścić go w tle na zasadzie wygaszacza ekranu. Takie ładne widoczki z Sycylii i okolic. Jednak jeśli ktoś oczekiwał burzy hormonów, namiętności, właściwie jakichkolwiek emocji - trafił pod zły adres - Izdebski pisał w recenzji dla Interii.

Zachodni krytycy miażdżą "365 dni: Ten dzień"


Filmu "365 dni: Ten dzień" nie oszczędzili także zachodni krytycy.

Swój tekst o nowym filmie na podstawie bestsellerowej powieści Blanki Lipińskiej w "Variety" zamieściła Jessica Kiang. Dziennikarka nazwała film "gorącą ściemą" i bez litości zmiażdżyła jego fabułę.

Kiang wyśmiała rozwiązania fabularne, nazywając je godnymi "opery mydlanej". Napisała również, że film przypomina telenowelę, "która była emitowana na tyle długo, by uciec się do pomysłu fabularnego, który spowoduje u widza przewracanie oczami".

Jak zauważa Kiang, filmy z serii "365 dni" nie są nawet o seksie — są o rzeczach. Najważniejsze są garnitury, okulary przeciwsłoneczne, wille, wysokie obcasy i drogie samochody. "Beznadziejne wątki gwałtu i romansu mogą trwać te 365 dni, ale rzeczy? Rzeczy są wieczne" - dodała z przekąsem.

W podobnym tonie na temat filmu wypowiedziała się się Kate Erbland w tekście dla "Indewire". Dziennikarka skrytykowała produkcję za "sceny seksu rodem z 'Drużyny Ameryki', drewniane aktorstwo i fabułę cieniutką niczym kartka papieru". Recenzentka nazwała drugą część cyklu "dwugodzinnym romansem, który nie tylko przekracza granice dobrego smaku, ale po prostu je rozjeżdża, by stworzyć jeszcze bardziej problematyczny film, który jest na przemian zabawny i nudny".

Zobacz też:

Tom Cruise nie chciał kręcić filmu "Top Gun: Maverick". Dlaczego zmienił zdanie?

Jennifer Aniston i Brad Pitt znowu razem? Widziano ich w Paryżu

Meg Ryan wyreżyseruje komedię romantyczną. U jej boku David Duchovny

Więcej newsów o filmach, gwiazdach i programach telewizyjnych, ekskluzywne wywiady i kulisy najgorętszych premier znajdziecie na naszym Facebooku Interia Film.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: 365 dni: Ten dzień

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL