Reklama

Reklama

"Kobiety bez wstydu": Spektakularna wtopa w gwiazdorskiej obsadzie

W czwartek mija pięć lat od premiery "Kobiet bez wstydu" Stanisława Orzechowskiego. Jedynym powodem, dla którego warto wspominać po latach komediową produkcję z Joanną Liszowską, Anną Dereszowską i Ewą Kasprzyk, jest ... jej wątpliwa jakość.

Michał Lesień i Agnieszka Warchulska w filmie "Kobiety bez wstydu"

"Kobiety bez wstydu" to historia obdarzonego magnetycznym wpływem na płeć piękną Piotra, który rzuca pracę kelnera w Wiedniu i w rodzinnym Krakowie otwiera praktykę psychoanalityka. Nie ważne, że brak mu kwalifikacji i doświadczenia. Jego gabinet "tylko dla pań" co dzień pęka w szwach, a jego sypialnia przeżywa prawdziwe oblężenie. Kobiety z rozkoszą zdradzają mu swe najbardziej intymne sekrety, a on daje się wciągnąć nie tylko w zawiłości ich umysłów i serc, ale także w całkiem realne życiowe perypetie. I znów okaże się, że zakochane kobiety potrafią być równie czarujące, co niebezpieczne.

Reklama

W główną rolę męską wcielił się Michał Lesień  aktor teatralny i serialowy. Widzowie z pewnością pamiętają go z roli w serialu "Lokatorzy", kojarzyć mogą też z "Klanu" czy "Blondynki". Zasłynął także jako prowadzący w holenderskiej produkcji "Test Case".

Na planie "Kobiet bez wstydu" otoczony był stale wianuszkiem pięknych pań, partnerowały mu między innymi Anna Dereszowska, Joanna Liszowska, Weronika Książkiewicz czy Agnieszka Warchulska. Aktor jednak nie uległ urokowi żadnej z nich, podczas zdjęć do filmu poznał też Dorotę Głowacką, swoją żonę.

Liszowska jak Kate Winslet

Jedną z głównych żeńskich ról gra Joanna Liszowska. Reżyser Sławomir Orzechowski porównał aktorkę do... Kate Winslet.

"W tym wypadku nie było mowy o castingu, ponieważ główną rolę kobiecą napisałem specjalnie dla Joanny, z którą wcześniej pracowałem w telewizji i którą oglądałem kilka razy w teatrze, gdzie grała role komediowe" - wyjaśnił Witold Orzechowski.

"Napisałem postać Alicji Marczak zgodnie z jej temperamentem oraz dla ogromnej siły komicznej. I muszę przyznać, że jestem dumny z tego, że to właśnie w moim filmie po raz pierwszy zagrała główną rolę kobiecą. Bardzo żałuję, że nie widuję jej częściej w filmach w takich rolach" - kontynuował reżyser i scenarzysta "Kobiet bez wstydu", porównując Liszowską do jednej z największych gwiazd światowego kina.

"Jej umiejętność dominowania na ekranie przyrównałbym do fotogeniczności Kate Winslet. Joasia jest oczywiście ładniejsza, ale chodzi mi o to, że każde pojawienie się Winslet na ekranie ma dla widza znaczenie, jej postać jest zawsze istotna" - opowiadał Orzechowski. "Tutaj z Joanną jest tak samo, lubimy ją od pierwszego wejrzenia, utożsamiamy się z nią, mimo że jej postać jest osobą raczej niewykształconą, kobietą nowobogacką, obwieszoną złotem. Dzięki temu jest jednak niezmiernie zabawna, co dodaje jej czaru".

"Jest energiczną bizneswoman, która może nie orientuje się w niektórych sprawach, ale nie da się ukryć, że udało jej się rozwinąć intratny biznes, który trzyma twardą ręką i który świetnie prosperuje" - opisywała swoją postać aktorka.

Dereszowska wróży przyszłość

Anna Dereszowska wcieliła się w postać przenikliwej jasnowidz. Madame Jadwiga jest spokojna, bo dzięki swoim zdolnościom parapsychologicznym wie, jak zakończy się intryga i panuje nad sytuacją. To ona pociąga za sznurki, samozwańczy doktor Piotr nie jest w stanie dać kobietom tego, czego pragną, nie ma intuicji i doświadczenia. Dlatego w trudniejszych przypadkach bardzo liczy się z opinią Jadwigi. Rady z kobiecego punktu widzenia sprawiają, że Piotr staje się mężczyzną idealnym, a pacjentki zaczynają za nim szaleć. Madame Jadwiga świadomie bierze udział w tej gierce. Wierzy, że ta przewrotna i przebiegła metoda zaprowadzi ją wprost do serca doktora. Czy wywróży sobie miłość?

"Bardzo mi się spodobała ta postać, ponieważ jest to spokojna, wyciszona kobieta, jakiej jeszcze nie grałam, mimo, że gatunek filmu jest mi znajomy. Nie ma w niej takiego rozedrgania i szaleństwa" - opowiadała o swojej roli Dereszowska.

Aktorka przyznaje, że w prawdziwym życiu niełatwo spotkać podobnego mężczyznę do bohatera "Kobiet bez wstydu".

- Niewielu mężczyzn ma intuicję, która pozwala im wyczuwać nastroje i pragnienia kobiet. Jadwiga pomaga Piotrowi rozumieć jego pacjentki, on długo widzi w niej wyłącznie swoją powierniczkę, przyjaciółkę. Z drugiej strony trudno o przyjaźń między kobietą a mężczyzną, w której nie pojawia się element zaangażowania emocjonalnego wykraczającego poza kumpelską relację, prawda? Ale czy coś w tym złego? Uważam, że z takiego typu przyjaźni rodzą się zwykle fajne związki, bo są zbudowane na głębokich fundamentach. A kiedy mija chemia, miłość zwykle i tak sprowadza się do pięknej przyjaźni, czyż nie?- aktorka mówiła Interii.

Spektakularna wtopa

Jeszcze przed premierą filmu inna gwiazda obrazu - Ewa Kasprzyk - poskarżyła się, że nie dostała wynagrodzenia za udział w "Kobietach bez wstydu".  Co więcej, aktorka przyznała z rozbrajającą szczerością, że nie pamięta, w kogo wcieliła się w filmie Orzechowskiego.

"Miałam jakiś straszny problem, bo do dziś mi nie zapłacono za udział w tym filmie, więc się bardzo zdziwiłam, że ten film w ogóle ujrzy światło dzienne. Mogę o tym powiedzieć, bo uważam to za okropną rzecz, że aktorom się nie płaci za ich pracę" - Kasprzyk mówiła przed premierą agencji Newseria Lifestyle.

O chaosie panującym na planie produkcji pisał też dla Interii Artur Zaborski.

"Pamiętam plan tego filmu: rok, bodaj, 2011, Kraków, kamieniczka przy rynku. Umówiony na wywiad z reżyserem muszę odczekać swoje sześć godzin, bo harmonogram się sypia. Członkowie ekipy żalą mi się, że nikt nie wie, co ma robić, zirytowani aktorzy na papierosie narzekają na zamęt i nietrzymanie się planu. Czasem z chaosu rodzą się arcydzieła. Tym razem mamy spektakularną wtopę" - Zaborski nie oszczędził filmu Orzechowskiego, nazywając go "źle zagranym, koszmarnie zmontowanym, pozbawionym wstydu, pokory i ambicji".

"Dawno nie było w naszym kinie filmu tak niedopracowanego" - znęcał się krytyk. I dowodził, że "Kobiety bez wstydu" zawodzą nawet jako pikantna komedyjka o relacjach damsko-męskich.

"Kobiety są [tu] zabawne, gdy w spazmach podrzucają biustem, rodzina przysparza problemów, gdy matka sypia z mężem córki, a status macho podkreślają łóżkowe wygibasy z rosyjskimi prostytutkami w towarzystwie drogiego szampana. Jeśli to są niegrzeczne sny, z których zwierzają się psychoanalitykom w gabinetach pacjenci, to naprawdę świat ma poważny problem" - konkludował Zaborski.

"Kobiety bez wstydu" otrzymały aż pięć nominacji do Węży - antynagród dla nagorszych polskich produkcji. Konkurencji nie miał jednak wtedy "Smoleńsk" Antoniego Krauzego. Film Orzechowskiego otrzymał więc tylko jedną statuetkę - najgorszym aktorem sezonu uznano Michała Lesienia.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Kobiety bez wstydu

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje