"Władcy Wszechświata" to widowiskowa adaptacja kultowej kreskówki z lat 80., opartej na popularnej linii zabawek. Opowiada ona o Adamie, księciu królestwa Eternia, który jako He-Man broni swego domu przed niecnymi knowaniami nikczemnego Szkieletora.
"Po 15 latach rozłąki Miecz Mocy prowadzi księcia Adama (Nicholas Galitzine) z powrotem na Eternię, gdzie odkrywa, że jego ojczyzna została zrujnowana przez złowrogie rządy Szkieletora (Jared Leto). Aby ocalić swoją rodzinę i cały świat, Adam musi połączyć siły ze swoimi najbliższymi sprzymierzeńcami - Teelą (Camila Mendes) oraz Duncanem (Idris Elba) - i zaakceptować swoje prawdziwe przeznaczenie jako He-Man, najpotężniejszy człowiek we wszechświecie" - czytamy w oficjalnym opisie produkcji.
W recenzjach dominują pozytywne opinie, podkreślające, że najnowsza odsłona przygód obrońcy Eternii to nie tylko idealna letnia rozrywka, ale też wartościowa i świadoma siebie produkcja.
"Władcy Wszechświata": nowy król Prime Video
Choć w kinach produkcja nie zarobiła zawrotnych sum - na całym świecie inkasując zaledwie 130 milionów dolarów - to na streamingu dosłownie rozbija bank.
Film zadebiutował na platformie Prime Video 22 lipca i w zaledwie kilka dni stał się globalnym fenomenem. Ta produkcja fantasy w reżyserii Travisa Knighta potrzebowała zaledwie doby, by prześcignąć konkurencję i ulokować się na samym szczycie zestawienia najpopularniejszych tytułów w Polsce.
Nowym "Władcom Wszechświata" udało się przegonić w zestawieniu Top 10 nie tylko "Projekt Hail Mary" - wielki hit sci-fi z Ryanem Goslingiem - ale również takie tytuły jak "Sprawiedliwość owiec" czy "Troja".
W serwisie Rotten Tomatoes produkcję poleca aż 86% widzów (oraz 67% krytyków), co udowadnia, że opowieść ma ogromny potencjalny rozmach. Czy tak potężny sukces w streamingu zagwarantuje, że w niedalekiej przyszłości zobaczymy kontynuację? Czas pokaże.










