Reklama

Kiniarze kontra reżyserzy

Dystrybutorzy filmów oraz osoby prowadzące i zarządzające kinami popierają stanowisko Platformy Obywatelskiej w sprawie projektu ustawy o kinematografii. PO krytykuje projekt, gdyż uważa, że ustawa jest "haraczem", który poniosą podatnicy. Czołowi filmowcy polscy, głównie starszego pokolenia, bronią ustawy i przeciwstawiają się poglądom partii Rokity i Tuska.

Stowarzyszenie Dystrybutorów Filmowych dziękuje liderom PO "za niezłomną postawę w sprawie rządowego projektu ustawy o kinematografii". Dystrybutorzy w liście wysłanym do mediów piszą, iż "zaproponowany przez rząd projekt, spełniający postulaty części filmowców, tworzy pole dla szerzenia się kumoterstwa, prywaty, korupcji i innych nadużyć finansowych".

Reklama

Podobnego zdania są osoby ze Stowarzyszenia Kina Polskie. Właściciele kin nie zgadzają się na "wprowadzenie dodatkowego opodatkowania, a przez to - dyskryminację gospodarczą wybranego sektora".

Oba stowarzyszenia uważają, że nowa ustawa nie poprawi jakości filmów, a jedynie zwiększy ich ilość, mogą natomiast zbankrutować nieduże kina, zwłaszcza w mniejszych miejscowościach.

W nowej ustawie ma znaleźć się m.in. punkt nakładający na media prywatne (a zwłaszcza na operatorów telewizji kablowych) obowiązek płacenia 2-procentowego podatku od dochodów.

20 kwietnia na łamach kilku gazet opublikowany został list otwarty (w formie płatnej reklamy) sygnowany przez pięciu przedstawicieli środowiska filmowego: Andrzeja Wajdę, Kazimierza Kutza, Krzysztofa Zanussiego, Jacka Bromskiego oraz Macieja Strzembosza. List skierowany był do liderów PO - Jana Rokity i Donalda Tuska.

Autorzy listu podkreślali, że opór PO wobec rozwiązań proponowanych w nowej ustawie o kinematografii spowodowany jest "strachem przed akcją nadawców prywatnych i operatorów kablowych, skierowaną przeciw wszystkim, którzy popierają projekt ustawy. Strachem przed akcją, która w roku wyborczym może zaszkodzić Platformie Obywatelskiej w marszu o władzę" - napisano w liście.

Donald Tusk kategorycznie odpierał te zarzuty.

"Filmowcy w swojej akcji na rzecz dodatkowych funduszy chcą najzwyczajniej w świecie pieniędzy od tych wszystkich, którzy nie kupują biletów na ich filmy" - ocenił.

W piątkowym liście Zarząd Stowarzyszenia Kina Polskie podkreśla, że twórcy i producenci - autorzy listu otwartego z 20 kwietnia - "nie mają prawa wypowiadania się w imieniu małych i średnich przedsiębiorców".

INTERIA.PL/PAP

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: ustawy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje