Reklama

KFF: Pierwsze pokazy konkursowe

Pierwszy dzień Krakowskiego Festiwalu Filmowego przyniósł pierwsze projekcje filmów, startujących dwóch ramach konkursu ogólnopolskiego. Wśród dwóch konkursowych pokazów, na których wyświetlono w sumie 8 filmów, na największą uwagę zasługuje zrealizowana w ramach programu "Polska-Rosja. Nowe spojrzenie" - "7 x Moskwa" Piotra Stasika.

Film absolwenta Mistrzowskiej Szkoły Andrzeja Wajdy wyróżniał się na tle pozostałych konkursowych propozycji brakiem klasycznego dla konwencji kina dokumentalnego komentarza; co więcej - "7 X Moskwa" pozbawiony jest także dialogu.

Reklama

Nie mogło być inaczej skoro tematem, a zarazem bohaterem tego trwającego 18 minut dokumentu jest stolica Rosji. "7 x Moskwa" to - zgodnie z tytułem - siedem statycznych ujęć Moskwy, realizowanych w - jak czytamy w opisie filmu - "charakterystycznych" i "newralgicznych" punktach miasta.

Mamy więc Worobiowe Gory w widokiem na budynek Uniwersytetu Łomonosowa, gdzie przyjeżdżają na lampkę szampana młode pary, mamy zatłoczoną samochodami moskiewską ulicę, mamy wreszcie przesuwające się niczym cienie ludzkie postaci na ruchomych schodach prowadzących do metra.

Pod uważną i spokojną obserwacją kryje się jednak niepokój, zawarty w ścieżce dźwiękowej filmu, która duszną, klaustrofobiczną atmosferą kreuje industrialną i katastroficzną wizję rosyjskiej stolicy.

Film Stasika łączy w sobie "cierpliwe oko" dokumentalnej kamery (spuścizna Kazimierza Karabasza) z kreacyjnymi osiągnięciami mistrza polskiego dokumentu Wojciecha Wiszniewskiego. Połączenie to wypadło na tle pozostałych konkursowych propozycji niezwykle oryginalnie i odkrywczo.

Obok filmu Stasika spore zainteresowanie wzbudził wśród publiczności film twórcy "Bellissimy" Artura Urbańskiego. "Czasami jak budzę się w nocy, to nie wiem gdzie jestem" opowiada o mieszkający w Stanach Zjednoczonych Danielu, który przynależy do subkultury harleyowców. Po dziesięciu latach wraca do Polski na Boże Narodzenie, co staje się przyczynkiem do analizy rodzinnych stereotypów oraz uprzedzeń. Daniel bowiem nie wygląda jak "zwykły człowiek".

O obcości, ucieczce, lecz głównie podróży opowiada też najnowszy film Borysa Lankosza "Kurc". To historia tytułowego Mariusza Kurca, który na półtora roku wyjechał niespodziewanie dla swoich znajomych i rodziny z e Szczecina i z "paszportem, 120 złotymi i cyfrową kamerą" ruszył w świat. Eksperymentalny formalnie film Lankosza, wykorzystuje autorskie nagrania Kurca ze swojej podróży. Etnograficzny misz-masz, który otrzymujemy, współgra ze stanem psychicznym bohatera, który mówi w pewnym momencie filmu: "Wyszedłem z domu i ... zgubiłem się".

Podczas pierwszego dnia konkursowych projekcie zaprezentowano też ciepłe, ale zupełnie bezbolesne "Zapoznam panią" Anny Ferens o szukających żon samotnych rolnikach oraz "Jadę do ciebie Agnieszko" Anny Maszczyńskiej opowiadający o przygotowaniach do podróży 94-letniej bohaterki na ślub swej wnuczki do Salzbulga.

Bardzo ciepło przyjęty został przez publiczność (swoja drogą przydałaby się - na wzór gdyńskiego festiwalu - nagroda "klakiera" dla najdłużej oklaskiwanego filmu) film "Pan Stefan w służbie ludzkości" Tomasza Dettloffa. To sprawnie zrealizowana historia tytułowego pana Stefana - samorodnego wynalazcy, który z powodzeniem mógłby zostać wciągnięty na listę telexpressowego klubu ludzi pozytywnie zakręconych.

Dwa ostatnie filmy pierwszego dnia konkursu to 3-minutowa animacja Marii Goerlich "Haiku" - króciutka opowieść o smutku przemijania oraz fabularna "Podróż" Dariusza Glazera, zrealizowana w ramach programu "30 minut".

Tomasz Bielenia, Kraków

Zobacz galerię zdjęć z Krakowskiego Festiwalu Filmowego.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Moskwa | Krakowski Festiwal Filmowy | film

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje