Reklama

Reklama

Katarzyna Figura: Stan wojenny pokrzyżował jej życiowe plany

Stan wojenny pokrzyżował wyjazd Katarzyny Figury do Anglii. "To było bardzo trudne" - mówi aktorka w wywiadzie dla Interii. W filmie "Chrzciny", który trafi na ekrany polskich kin 18 listopada, gwiazda zagrała 60-letnią matkę sześciorga dorosłych dzieci, których losy łączą się z tym przełomowym dla Polski wydarzeniem.

Stan wojenny pokrzyżował wyjazd Katarzyny Figury do Anglii. "To było bardzo trudne" - mówi aktorka w wywiadzie dla Interii. W filmie "Chrzciny", który trafi na ekrany polskich kin 18 listopada, gwiazda zagrała 60-letnią matkę sześciorga dorosłych dzieci, których losy łączą się z tym przełomowym dla Polski wydarzeniem.
Katarzyna Figura na prapremierze monodramu "Take Five i Ja" (2022) /Karol Makurat /AKPA

"Chrzciny": Nowa rola Katarzyny Figury

Katarzyna Figura zagrała główną rolę w filmie "Chrzciny" w reżyserii Jakuba Skocznia. Akcja opowieści rozpoczyna się dokładnie 13 grudnia 1981 roku. 60-letnia Marianna, grana przez Katarzynę Figurę, jest gorliwą katoliczką, która za wszelką cenę chce doprowadzić do pojednania swoich skłóconych od lat dzieci. W  tym celu postanawia wykorzystać rodzinną uroczystość - chrzciny najmłodszego wnuka. Te plany burzy generał Jaruzelski, który ogłasza tego dnia stan wojenny. Marianna postanawia ukryć przed dziećmi prawdę o sytuacji w kraju. To małe z pozoru kłamstwo, uruchomi lawinę nieoczekiwanych zdarzeń, którą trudno będzie zatrzymać.

Reklama

Film wygrał Konkurs Polski na niedawno zakończonym festiwalu Tofifest w Toruniu. Katarzyna Figura w wywiadzie dla Interii wyznała, że wybuch stanu wojennego pokrzyżował jej plany. W 1981 roku zdała maturę i miała wyjechać do Anglii, jednak do wyjazdu nie doszło. - Wszystko to dla nas było bardzo trudne - mówi artystka.

Katarzyna Figura: Świat się zatrzymał

Akcja filmu "Chrzciny", w którym zagrała pani główną rolę, rozgrywa się w trakcie stanu wojennego.

Katarzyna Figura: - Dokładnie w dniu ogłoszenia stanu wojennego, czyli 13 grudnia 81 roku.

Jak wspomina pani stan wojenny? Bo doświadczała pani go osobiście. 

- Tak, wkraczałam wtedy w dorosłość. Zdałam maturę tego roku i dostałam się na iberystykę i na studia w Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej, teraz to jest Akademia Teatralna. Właściwie kilka miesięcy po rozpoczęciu studiów został ogłoszony stan wojenny. Miałam wtedy wyjechać do mojej rodziny w Anglii, do wuja, brata mojego taty, który od czasów drugiej wojny światowej tam żył. Pamiętam, że walizka była otwarta od kilku dni, była przygotowywana do wyjazdu. I nagle włączyłam telewizor i po prostu pojawił się śnieg na ekranie. A zaraz potem komunikat. Wszystko to dla nas było bardzo trudne.

- To się wszystko nagle zatrzymało. Pamiętam ten moment, kiedy wyszłam z bramy kamienicy, w której mieszkałam na starej Ochocie w Warszawie i na rogu, na skrzyżowaniu ulic, stał czołg i wiadomo było, że po prostu nie możesz iść na drugą ulicę. Zaraz potem pojawiły się nowe, bardzo trudne sytuacje i trudne czasy. Studia zostały przerwane, zaczęły się strajki. Świat się zatrzymał. 

Pani zdaniem, te emocje, które wtedy ludziom towarzyszyły, trafnie odwzorowano w "Chrzcinach"?  

- Myślę, że tak. Chociaż zapytała pani o moje doświadczenia. Ja urodziłam się w Warszawie, wychowałam się tam i i to się dla mnie stało tam. Natomiast w "Chrzcinach" w reżyserii Jakuba Skocznia, który jest również współautorem scenariusza, nie tylko reżyserem tego filmu, akcja jest umieszczona na dalekiej prowincji, w górach. Nie mamy dokładnego określenia miejsca, ale kręciliśmy zdjęcia na Podhalu. Także to dotyczy zupełnie innego środowiska, innej sytuacji. Myślę, że na wsi ludzie nie znieśli tego tak źle, to ich tak nie dotknęło, jak w miastach. Gdzieś tam w tle oczywiście te czołgi też były.

- Kiedy moja bohaterka Marianna nie chce dopuścić, żeby skłócona rodzina, którą próbuje skonsolidować pod pretekstem chrzcin, się o tym dowiedziała, myślę, że to jest bardzo prawdziwe. W dużym mieście, czy w ogóle w mieście, taka sytuacja byłaby niemożliwa. Myślę, że emocje na pewno były prawdziwe. To wszystko jest emocjonalnie bardzo dobrze zbudowane i prawdopodobne. 

W "Chrzcinach" gra pani matkę i w tej roli spełnia się pani też prywatnie. Czy pani osobiste doświadczenia pomogły zagrać tę rolę?  

- W "Chrzcinach" gram 60-letnią matkę sześciorga dorosłych już dzieci i też moja kariera trwa od kilkudziesięciu lat. Matką też jestem od wielu lat. Na pewno gdzieś te doświadczenia macierzyństwa są ważne, tylko myślę, że to pytanie bardziej do młodszej osoby. Mam już tyle doświadczeń aktorskich i tyle doświadczeń osobistych i życiowych, że na pewno te doświadczenia pozwalają mi grać tego rodzaju role. Ale nie pozbawiałabym aktorek, które nie są matkami, możliwości zagrania takich ról w filmach czy w teatrze. 

Filmowa matka za wszelką cenę chce zataić przed dziećmi to, że wprowadzono stan wojenny. Czy pani w tej sytuacji postąpiłaby tak samo?

- Jestem aktorką i nie zastanawiam się na tym, ale myślę, że ona miała do osiągnięcia bardzo szczytny cel i używa do tego wszelkiego rodzaju chwytów, metod i strategii. Ona za wszelką cenę chce uratować rodzinę. Nie zastanawiałam się, co bym zrobiła prywatnie, ale myślę, że gdyby dochodziło do takiej sytuacji na granicy, to postąpiłabym podobnie.

Film "Chrzciny" trafi na ekrany polskich kin w 18 listopada 2022 roku.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Katarzyna Figura | Chrzciny (film)

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL