Karlowe Wary: Binoche, Wright, Bacon. Kolejne gwiazdy uświetniły piękny jubileusz
Juliette Binoche odebrała w Karlowych Warach tę samą nagrodę co Dustin Hoffman i Robert Richardson, czyli Kryształowy Globus za wybitny artystyczny wkład w rozwój światowego kina.
Wizytę francuskiej aktorki poniekąd można potraktować jako jeden z niewielu "polskich" akcentów (poza pokazem "Ojczyzny" Pawła Pawlikowskiego) na festiwalu. A to dlatego, że przy tej okazji przypomniano film Krzysztofa Kieślowskiego "Trzy kolory: Niebieski", gdzie wcieliła się w jedną z ważniejszych ról na początkowym etapie swojej kariery. Zresztą na spotkaniu z publicznością, tak zwanym "KVIFF Talk", sporo mówiła o współpracy z wybitnym polskim reżyserem.
W Karlowych Warach pokazano też najnowszy projekt Binoche, jakim jest przejmujące "Daleko od brzegu" w reżyserii Lance'a Hammera. Film, który wcześniej nagrodzony został na festiwalu w Berlinie już niedługo będzie można zobaczyć na Nowych Horyzontach, a w późniejszym czasie trafi do polskich kin.
Nagrodę Prezydenta Festiwalu odebrał z kolei Jeffrey Wright. Aktor znany jest przede wszystkim z wyrazistych i zostających w pamięci ról drugoplanowych. Wystąpił chociażby w trzech częściach przygód Jamesa Bonda, w tym w "Casino Royale" Martina Campbella, który co ciekawe częściowo kręcony był w… Karlowych Warach. Filmowym Hotelem Splendid był w rzeczywistości przepiękny Grandhotel Pupp, goszczący każdego roku w trakcie festiwalu największe gwiazdy. Wcielił się też w postać Jamesa Gordona w "Batmanie" Matta Reevesa, a nominację do Oscara przyniosła mu rola w "Amerykańskiej fikcji" Corda Jeffersona.
Wright w swojej bogatej karierze współpracował też m.in. z Wesem Andersonem, Jimem Jarmuschem czy Julianem Schnablem. I to właśnie film tego ostatniego jest ważny w kontekście czeskiego festiwalu. "To zabawne, że wracam tu po trzydziestu latach i to z tym samym filmem" - żartował ze sceny Wright. Mowa o "Basquiacie - Tańcu ze śmiercią", gdzie aktor po raz pierwszy w swojej karierze wcielił się w główną rolę. A partnerowali mu wtedy: David Bowie, Gary Oldman czy Dennis Hopper. Wright podzielił się ze sceny ciekawą informacją, związaną z faktem, że ponownie pracuje nad filmem o czarnoskórym malarzu, tym razem wcielając się w rolę jego ojca.
Rodzinny charakter miała wizyta Kevina Bacona, który do Karlowych Warów przyjechał z żoną aktorką Kyrą Sedgwick oraz synem Travisem. Nie ma w tym przypadku, bowiem zaprezentowali oni "Family Movie", zrealizowany, jak sugeruje tytuł, w rodzinnym gronie. Na festiwalu zabrakło jedynie córki Sosie, która zresztą kontynuuje aktorskie tradycje. Travis z kolei jest muzykiem, dziedzicząc drugą pasję ojca, który od wielu lat, wraz ze swoim bratem Michaelem występuje jako The Bacon Brothers.
Cała czwórka (Kevin, Kyra, Sosie i Travis) była mocno zaangażowana w projekt, wcielając się w główne role. Dodatkowo Kevin Bacon i Kyra Sedgwick odpowiedzialni byli za reżyserię. A jest to niezwykle zabawny film o… robieniu filmu. A raczej slasher, którego tematem jest chęć nakręcenia krwawego horroru. To nie tylko hołd dla gatunku, w którym Bacon od lat czuje się wyśmienicie, ale również wzruszająca opowieść o rodzinnej sile i czasie, kiedy każdy powoli zaczyna iść w swoją stronę.
Jubileusz karlowarskiego festiwalu wypadł bardzo godnie. Gwiazdy kina, pełne sale, ciekawy program i atmosfera święta. Te dziewięć dni były dowodem na to, jak ważne są tego rodzaju imprezy i związane z nimi poczucie wspólnoty. Bo jak przekonywała Juliette Binoche "wszyscy jesteśmy twórcami".
Kuba Armata, Karlowe Wary













