Mark Wahlberg: problemy z prawem i początki w branży. Karierę zawdzięcza znanemu bratu
Mark Wahlberg urodził się 5 czerwca 1971 roku. Dorastał z daleka od blichtru Hollywood, w mało reprezentacyjnej dzielnicy Bostonu. Aktor pochodzi z niezamożnej i licznej rodziny (ma ośmioro starszego rodzeństwa). Wielu jego kolegów popadło w permanentny konflikt z prawem. Przyszły gwiazdor również ma co nieco na sumieniu.
"Nie jestem z tego dumny. Jako młody chłopak robiłem różne głupie rzeczy. Pozostaje mi tylko mieć nadzieję, że moje doświadczenia mogą być dla dzieciaków cenną lekcją" - przyznawał w wywiadach.
Seria drobnych zatargów z wymiarem sprawiedliwości w wykonaniu młodego Marka Wahlberga znalazła swój punkt kulminacyjny w 1988 roku. To wtedy 16-letni Mark stanął przed sądem i trafił do więzienia na 45 dni.
"To było jak kubeł zimnej wody na głowę. Dostałem mocno po głowie i dotarło do mnie, że tak dalej już nie można" - wspominał aktor.
Inspiracja była na wyciągnięcie ręki: brat Marka, Donnie Wahlberg, zdobywał właśnie oszałamiającą popularność jako członek boysbandu New Kids on the Block. Mark zdecydował się pójść w jego ślady. Nie minęło wiele czasu, a trzymał w ręku kontrakt na debiutancką płytę, którą nagrał pod pseudonimem Marky Mark. Album za własne pieniądze wyprodukował jego brat. Wydawnictwo odniosło ogromny sukces, a Mark zwrócił na siebie uwagę nie tylko świata muzycznego, ale i branży reklamowej. Niemal z dnia na dzień Mark Wahlberg stał się bożyszczem nastolatek.
Niebawem zadebiutował także w filmie. Jego pierwszą znaczącą rolą był występ w komedii "Inteligent w armii" (1994). Rok później zagrał u boku Leonardo DiCaprio w "Przetrwać w Nowym Jorku" i spotkał się z ciepłym przyjęciem krytyków. Branża filmowa zaczęła traktować go już zupełnie serio, kiedy pojawił się w "Boogie Nights" (1997) Paula Thomasa Andersona jako gwiazdor Dirk Diggler.
Mark Wahlberg: pierwsze nominacje do prestiżowych nagród
Prawdziwą sławę przyniosły mu jednak występy w dwóch filmach z 2000 roku: katastroficznym "Gniewie oceanu" Wolfganga Petersena i dramacie "Ślepy tor" Jamesa Graya. Aktor przypadł do gustu zwłaszcza temu ostatniemu reżyserowi, bo pojawił się też w jego kolejnej produkcji "Królowie nocy" (2007), tworząc ekranowy duet z Joaquinem Phoenixem. W międzyczasie grywał też w licznych filmach akcji: "Planecie małp" (2001) Tima Burtona, "Włoskiej robocie" (2003) F. Gary Graya, "Czterech braciach" (2005) Johna Singletona i "Strzelcu" (2007) Antoine'a Fuquy.
Najlepszą kreację z tego okresu stworzył jednak w "Infiltracji" (2006) Martina Scorsese. Za kreację sierżanta Seana Dignama został po raz pierwszy w karierze nominowany do Oscara i Złotego Globu.
Ponowne spotkanie z Davidem O. Russellem (zagrał w jego "Złocie pustyni", ale również w "Jak być sobą") na planie "Fightera" (2010) zaowocowało drugą w karierze nominacją do Złotego Globu. Gwiazdą produkcji był jednak wychudzony Christian Bale, który za wcielenie się w Dickyego Eklunda został nagrodzony Oscarem.
W 2010 roku aktor zagrał z Willem Farrellem w "Policji zastępczej" (spotkali się ponownie także w obrazie "Tata kontra tata" oraz kontynuacji zatytułowanej "Co wiecie o swoich dziadkach?"), dowodząc, że drzemie w nim olbrzymi komediowy talent. Wykorzystał to zwłaszcza Seth MacFarlane, obsadzając aktora w głównej roli w "Tedzie" (2012), a także jego sequelu z 2015 roku. W międzyczasie Wahlberg wystąpił też w licznych filmach akcji, dowodząc, że jest obecnie jednym z najbardziej zapracowanych hollywoodzkich aktorów. W samym 2013 roku artysta zagrał łącznie w czterech produkcjach.
"Nie dążę do tego, żeby bić rekordy, ale zdarza się, że w tym samym czasie pojawia się kilka fascynujących projektów. Osobiście jednak wolę dawkować widzom swoją obecność na ekranie, żeby zdążyli się za mną stęsknić. Nie jest to jednak główne kryterium, którym kieruje się w życiu zawodowym. Nie martwię się zbytnio tym, czy - mówiąc kolokwialnie - będzie mnie za dużo. Nie można tak na to patrzeć. Dla aktora ważne jest to, by grał na poziomie i w najlepszych możliwych produkcjach" - tłumaczył.
W 2017 Mark Wahlberg uplasował się na szczycie listy najlepiej zarabiających aktorów przygotowanej przez magazyn "Forbes" i do dziś, dzięki częstym występom w streamingowych produkcjach, znajduje się na wysokiej pozycji.
15 kwietnia na Prime Video trafiła komedia sportowa "Balls Up" z jego udziałem. Za reżyserię odpowiada Peter Farrelly, który przed laty stworzył takie głośne produkcje jak "Green Book" czy "Głupi i głupszy". W tym roku zobaczymy jeszcze jeden film z Wahlbergiem. Na premierę czeka "The Six Billion Dollar Man" bazujący na cenionej powieści Martina Caidina.
Mark Wahlberg: ciekawostki z życia prywatnego
Od 2009 roku Wahlberg jest mężem modelki Rhei Durrham; na palcu serdecznym zrobił sobie nawet tatuaż z jej imieniem. Para ma czworo dzieci - dwie córki: Ellę Rae (2003) i Margaret Grace (2010) oraz dwóch synów: Michaela (2006) i Brendana Josepha (2008).
"Wiodę bardzo zwyczajne życie. [...] Uwielbiam dni, które mogę spędzać w całości z żoną i dziećmi, od rana do wieczora" - wyjawił w jednym z wywiadów.
"Kariera filmowa to coś wspaniałego, ale moim najważniejszym celem w życiu jest odnieść sukces w roli ojca" - podsumował.
Wahlberg nie zajmuje się wyłącznie występami przed kamerą. Stworzył sieć restauracji z hamburgerami Wahlburgers, ma własną linię suplementów i odżywek, współpracuje z firmą produkującą napoje AQUAhydrate. Założył też fundację, która wspiera młodych.
W 2018 roku aktor postanowił przekazać swoją gażę za 10 dodatkowych dni zdjęciowych na planie filmu "Wszystkie pieniądze świata" wysokości 1,5 mln dolarów organizacji "Dość tego" (Time's Up) walczącej z przejawami molestowania w przemyśle filmowym i mediach oraz udzielającej pomocy prawnej ofiarom takich czynów.
Od wielu lat ważną rolę w życiu aktora odgrywa wiara. Wahlberg jest jednym z nielicznych aktorów, którzy otwarcie opowiadają mediom o swoich wartościach. Gwiazdor "Fightera" dał się poznać jako gorliwy katolik. W wywiadach zapewniał, że choć religia nie przysparza w Hollywood przyjaciół, ma pozytywny wpływ na jego życie prywatne i zawodowe. Zaznaczył przy tym, że nie próbuje nawracać niewierzących znajomych:
"Wszyscy dążymy do tego, aby stawać się lepszymi wersjami samych siebie. Dzięki wierze mi się to udaje. [...] Trzeba jednak zachować równowagę. Nie zamierzam nikomu na siłę wciskać swoich przekonań, ale nie wyrzekam się też swojej wiary. To byłby jeszcze większy grzech. Chcę dzielić się tym z innymi. Mam przyjaciół z różnych środowisk, którzy należą do różnych wyznań. To ważne, aby się nawzajem szanować".
Zobacz też:
Te filmy kręcono w Krakowie. Jeden dostał aż 7 Oscarów











