Reklama

Reklama

Jude Law u twórcy "Egzorcysty"

Amerykański reżyser William Friedkin, twórca głośnego "Egzorcysty", ujawnił niedawno, że w jego najnowszym filmie główną rolę zagra Jude Law ("Droga do zatracenia"). Produkcja zatytułowana "Serpentine" będzie mrocznym thrillerem.

"Film powstanie w oparciu o książkę Tommy'ego Tobsona, autora głośnej powieści Blood Money. Będzie to historia prawdziwa" - zapowiedział William Friedkin.

"Mogę tylko powiedzieć, że Serpentine to przerażający thriller o zabawie w kotka i myszkę. Jude Law przeczytał scenariusz i był pod wrażeniem opowieści. Zdjęcia chcemy kręcić w Hiszpanii" - dodał tajemniczo reżyser.

Kilka miesięcy temu informowaliśmy o przygotowanich do realizacji filmu "Serpentine". Ma to być opowieść o seryjnym mordercy grasującym na hiszpańskich drogach. Bohaterem historii jest czarujący i sprytny manipulator, który na drogach Hiszpanii poluje na zagubionych, słabych, potrzebujących pomocy turystów. Najpierw pozbawia ich kosztowności i pieniędzy, by w końcu zamordować przypadkowe ofiary w brutalny sposób.

Reklama

Poza tym projektem William Friedkin zamierza podjąć się realizacji filmu opowiadającego o burzliwym romansie pomiędzy Coco Chanel, znaną francuską projektantką mody, która wylansowała najsłynniejsze perfumy świata, "Chanel nr 5", a Igorem Strawińskim, genialnym rosyjskim kompozytorem, jednym z najwybitniejszych artystów XX wieku.

Tymczasem kilka dni temu sąd w Los Angeles oddalił pozew złożony rok temu przez reżysera Williama Friedkina i scenarzystę Williama Blatty'ego, twórców "Egzorcysty". Mężczyźni wnieśli sprawę do sądu przeciwko wytwórni Warner Bros., producentowi i dystrybutorowi filmu, uznając, że zostały naruszone warunki ich umowy. Friedkin i Blatty żądali odszkodowania w wysokości 10 mln dolarów.

Film "Egzorcysta", zrealizowany w 1973 roku, wszedł ponownie do kin w roku 2000, w poszerzonej wersji. Wydano go wówczas na kasetach video i płytach DVD, które sprzedawały się znakomicie. Według prawników Blatty'ego i Friedkina, Warner Bros. przyznał sobie bardzo wysoki procent zysków z wyświetlania i sprzedaży filmu, podczas gdy udziały twórców tytułu otrzymane od wytwórni były bardzo niskie.

O sprawie pisaliśmy w maju 2002 roku.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje