Reklama

Jubileusz Hanuszkiewicza

Adam Hanuszkiewicz, aktor i reżyser, dyrektor Teatru Nowego w Warszawie, obchodzi w środę, 16 czerwca, 80. urodziny. Z tej okazji zaprosił 80 gości - aktorów, reżyserów, polityków i prywatnych znajomych. Jak poinformował Teatr Nowy, prywatne przyjęcie w restauracji Artibus organizuje jubilatowi jej właściciel, Jacques Tourel.

Lista gości utrzymywana jest w tajemnicy, jednak wiadomo, że zaproszeni zostali m.in. Andrzej Łapicki, Janusz Gajos, marszałek Sejmu Józef Oleksy, szefowa Dwójki Nina Terientiew.

Reklama

Podczas wieczoru aktorzy teatru przedstawią program artystyczny z wierszami Jarosława Iwaszkiewicza do muzyki Andrzeja Żylisa.

Adam Hanuszkiewicz urodził się w 1924 roku we Lwowie. W latach 1956-1963 był dyrektorem artystycznym Telewizji Polskiej, później dyrektorem teatrów warszawskich: Powszechnego, Narodowego i Nowego.

"Pytany o swoje życie i twórczość, odpowiadam jak Gombrowicz - ciemność i mgła. To wszystko, co przeszło, jest jak sen. Jestem związany z dniem dzisiejszym" - powiedział artysta.

Hanuszkiewicz zapisał się w historii teatru polskiego takimi premierami jak "Wesele", "Zbrodnia i kara" i "Wyzwolenie" w Teatrze Powszechnym, "Balladyna" i "Dziady" w Narodowym oraz "Ksiądz Marek" w Dramatycznym.

W Teatrze Telewizji realizował programowo klasyków wielkiej literatury europejskiej m.in. Moliera, Szekspira, Dostojewskiego, Czechowowa, Twaina, Elliota, Sartre'a, a także klasykę narodową od Mickiewicza po Mrożka.

Na dorobek artysty składają się też role filmowe (m.in. "Zuzanna i chłopcy", "Spóźnieni przechodnie") i teatralne, m.in. Hamlet, Don Juan, Prospero w "Burzy", Tytus w "Berenice".

Jest samoukiem. Nie ukończył, czego żałuje, żadnej z artystycznych uczelni.

"Na uniwersytetach bywałem wykładowcą, ale nigdy studentem. A uniwersytet człowiekowi jest potrzebny. Student najpierw dowiaduje się na wykładzie, o czym jest Balladyna, a później tak ją czyta, żeby mu się wszystko zgadzało z tym, co mówił profesor. Ja byłem sam" - mówi reżyser.

To właśnie "Balladyna", którą w 1974 roku przygotował Hanuszkiewicz na potrzeby Teatru Narodowego, weszła do historii polskiego teatru. Reżyser zaskoczył widzów oryginalnymi, jak na tamte czasy, efektami, m.in. wsadził Goplanę na japoński motocykl.

Za najważniejsze spektakle w swej karierze reżyserskiej sam Hanuszkiewicz uważa jednak "Norwida" i "Wesele" w Teatrze Narodowym.

Jak podkreśla, klasyczne teksty literatury dramatycznej ciągle jeszcze są najbardziej współczesną literaturą, ale "teatr musi ten fakt swoimi przedstawieniami udowodnić".

Swoimi przedstawieniami wywoływał skrajne opinie widzów i krytyki. Recenzenci pisali o nim: "wymóżdżacz polskiego teatru", "niszczyciel kultury polskiej", bywało że apelowali o zdejmowanie jego spektakli z afiszy.

Jednocześnie praca Hanuszkiewicza spotyka się z uznaniem wielu znaczących osobistości świata kultury.

"Pan buduje przedstawienie jak symfonię" - powiedział Hanuszkiewiczowi Witold Lutosławski.

"Na miejscu innych reżyserów klasyki popełniłbym samobójstwo, bo to się już nie da inaczej, niż ty to robisz, zrealizować" - mówił Jan Kott.

Hanuszkiewicz jest do tej pory amatorem pięknych kobiet. Po raz pierwszy ożenił się w wieku 18 lat z Zofią Rysiówną. Żon najczęściej szukał sobie w teatrze - aktorkami są jego druga żona, Zofia Kucówna, i czwarta, ostatnia, młodsza od niego o 30 lat, Magdalena Cwenówna.

"Może dlatego tyle ich było, bo nie mogły pogodzić się, że ja tak naprawdę całe życie poświęciłem teatrowi. Nigdy nie byłem idealnym mężem, ojcem ani dziadkiem" - przyznaje Hanuszkiewicz.

Jakie są plany mistrza? Na razie niepewne, bo wszystko zależy od tego, gdzie będzie od nowego roku mieścił się jego teatr. Umowa z właścicielem kamienicy, w której znajduje się obecnie, wygasa z końcem roku.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: teatr | Adam Hanuszkiewicz | jubileusz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje