Reklama

Joseph Gordon-Levitt: Miłośnik pornosów i nową twarzą w Mieście Grzechu

W "Trzeciej planecie od słońca" szpiegował Ziemian dla kosmitów. W "Incepcji" buszował w snach, a w "Don Jonie" wolał pornosy od randek ze Scarlett Johansson. Teraz, w przebojowym "Sin City: Damulka warta grzechu", Joseph Gordon-Levitt przetasuje karty i zasiądzie do morderczej gry o najwyższą stawkę. A hazard to nie jedyny z jego grzechów. Ma też inne. Wszystkie wyjdą na jaw tej długiej, złej nocy!

Wraz z Josephem Gordonem-Levittem po raz pierwszy w filmowej wersji "Sin City" pojawia się opowieść, której nie było w żadnym komiksie. Frank Miller i Robert Rodriguez umieścili ją w scenariuszu, dając cenionemu przez siebie aktorowi szansę na dołączenie do projektu. Jako Johnny, bohater "Długiej, kiepskiej nocy", Joseph przyjeżdża do Miasta Grzechu Corvettą Convertible z 1960 roku ubrany w stylu z lat dziewięćdziesiątych i wkracza do baru Kadie's obracając srebrną dolarówkę w palcach. Od razu zwraca na siebie uwagę nowej mieszkanki miasta, słodkiej i bezczelnej Marcie. Wygrywa sporo pieniędzy na automatach i wtedy postanawia przystąpić do poważnej gry - pokera z senatorem Roarkiem, zabierając ze sobą Marcie w charakterze maskotki. I tak zaczyna się długa, kiepska noc Johnny'ego.

Reklama

"Kiedy po raz pierwszy zobaczyłem 'Sin City', z miejsca się w nim zakochałem" - mówi Gordon-Levitt. "Uwielbiam grać realistycznie i próbować przekonać publiczność, że patrzą na prawdziwe życie, ale jednocześnie lubię mieć zupełną wolność i nie musieć przekonywać widzów, że spoglądają na realny świat. A prawda jest taka, że filmy to nie rzeczywistość. To iluzja. Nawet dokumenty. Gdy tylko zrobisz jedno cięcie i dochodzi do tego montaż, to powstaje jakiś nowy twór".

"Podoba mi się, jak wykorzystane to jest w 'Sin City', gdzie tworzymy przerysowany i przestylizowany portret świata, który narodził się w umyśle i komiksie Franka Millera. Dla aktora to duża wolność. Rola nie sprowadza się tylko do szukania odpowiedzi na to, jak zareagowałbym na coś w rzeczywistości. Możemy robić cokolwiek i wcale nie musi to być prawdziwe. To świetna zabawa i raczej rzadkie podejście w amerykańskim kinie".

Przebojowe "Sin City" po blisko dekadzie oczekiwań powróciło do kin, z miejsca osiągając status najchętniej oglądanej premiery weekendu. W kolejnym tygodniu na ekranach "Sin City: Damulka warta grzechu" wciąż utrzymuje się w czołówce krajowego box office, spełniając wieloletnie marzenia fanów Miasta Grzechu i za sprawą technologii 3D wynosząc graficzne perełki Franka Millera w zupełnie nowy wymiar.


Ciekawi Cię, co w najbliższym czasie trafi na ekrany - zobacz nasze zapowiedzi kinowe!

Chcesz obejrzeć film? Nie możesz zdecydować, który wybrać? Pomożemy - poczytaj nasze recenzje!

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje