Reklama

Jest projekt ustawy o kinematografii

Jak informuje "Rzeczpospolita", w Ministerstwie Kultury zakończyły się prace nad projektem ustawy o kinematografii. Dzisiaj już nad tekstem pochylają się przedstawiciele związków zawodowych i stowarzyszeń twórczych - pisze Barbara Hollender.

"To bardzo dobry projekt" - ocenia przewodniczący Stowarzyszenia Filmowców Polskich Jacek Bromski.

Reklama

"Wymaga kilku korekt, które zostaną zapewne dokonane w komisji sejmowej, ale to drobiazg" - dodaje Bromski.

Bardziej wstrzemięźliwy co do treści ustawy jest prezes Krajowej Izby Producentów Audiowizualnych, Dariusz Jabłoński. Twierdzi on, że Izba nie może firmować tego projektu ponieważ buduje on bardzo silny sektor kinematografii państwowej, ma też słabe zapisy dotyczące sposobów finansowania kina. Ale natychmiast dodaje: "Mimo tych uwag, dobrze, że po siedmiu latach ten projekt w ogóle jest. Niech idzie dalej do konsultacji i do Sejmu, bo ta ustawa jest naszej kinematografii bardzo potrzebna".

Nowa ustawa ma charakter dość zachowawszy. Tworzy kilka nowych struktur, ale nie rozbija dawnych układów. Nowo powoływany Instytut Sztuki Filmowej jest mocno podporządkowany ministrowi kultury, wzmocniono pozycję państwowych studiów filmowych, w zapisie ustawy znalazło się też mniej, niż wcześniej zapowiadano, źródeł finansowania kinematografii. A jedno ze źródeł powołuje się na tajemniczy artykuł 37, ustęp 1 punkt 15 w ustawie o radiofonii i telewizji, który... nie istnieje.

Najważniejsze sprawy regulowane przez nowy projekt ustawy to: definicja filmu - twórcy ustawy przez długi czas zastanawiali nad definicją filmu. Wygrała koncepcja uznająca, że dziełem filmowym są nie tylko utwory przeznaczone do projekcji w kinach, ale również utwory nie przeznaczone do kin, jeśli mają trwałe walory programowe i poznawcze. O taką właśnie definicję walczyli twórcy obrazów krótkich, ponieważ pozwala ona państwu dofinansowywać nie tylko produkcję fabularną, lecz również dokumentalną i animowaną.

Kolejną ważką sprawą jest powołanie Instytutu Sztuki Filmowej - w tej sprawie nie było wątpliwości od początku. Instytut ma przybrać formę państwowej osoby prawnej, co daje mu uprawnienia do korzystania z budżetu, a jednocześnie pozwala prowadzić działalność gospodarczą oraz tworzyć spółki prawa handlowego. Nadzór nad nim ma sprawować minister kultury, który raz na 5 lat powołuje dyrektora Instytutu. Ma on również 9-osobową radę powoływaną na 3-trzyletnią kadencję (6 jej członków zostaje zgłoszonych przez środowisko, 3 reprezentuje ministra). W pierwszych komentarzach pojawiły się uwagi, że jest to odrodzenie Komitetu Kinematografii.

Ustawa podaje również kilka podstawowych źródeł finansowania kinematografii: 1. Dotacje podmiotowe z budżetu państwa, 2. Przychody z eksploatacji filmów, do których autorskie prawa majątkowe ma Instytut. Tu - wbrew zapowiedziom - państwowe studia filmowe nie utraciły praw do filmów wyprodukowanych w nich przed 1989 rokiem. Muszą je przekazać Instytutowi tylko w przypadku zmian - komercjalizacji bądź przekształcenia w jednoosobową spółkę z o.o. 3. Darowizny, spadki i zapisy, 4. Przychody z majątku Instytutu, 5. Przychody z działalności Instytutu, 6. Środki z dopłat do stawek gier liczbowych, 7. Kwoty stałego 2-proc. odpisu od przychodów uzyskanych z tytułu wyświetlania filmów w kinach przed podziałem z dystrybutorem, 8. Kwoty stałego 3-proc. odpisu z przychodów dystrybutorów uzyskanych ze sprzedaży nośników z nagranymi filmami (kaset i płyt DVD), 9. to właśnie w tym punkcie twórcy ustawy powołują się na artykuł 37, ustęp 1 punkt 15 w ustawie o radiofonii i telewizji, który w ogóle nie istnieje. Chodzi prawdopodobnie o to, że w Unii Europejskiej telewizje zobowiązane są do wydawania określonego procentu swojego budżetu na rodzimą produkcję. Niestety, w polskim prawie na razie koncesje tego procentu nie określają. Prawnicy ministerialni powinni chyba być ostrożniejsi w swoich zapisach.

Wśród źródeł zabrakło dyskutowanego wcześniej odpisu z reklam telewizyjnych, nie ma również zapisu o ewentualnych ulgach podatkowych dla osób inwestujących w kinematografię.

Projekt ustawy dotyczy również studiów filmowych - według projektu, państwowe studia filmowe zachowują swoje status quo. Mogą jednak, jako instytucje filmowe, podlegać w przyszłości połączeniu z Instytutem, likwidacji lub upadłości, ewentualnie komercjalizacji bądź prywatyzacji bezpośredniej. W każdej sytuacji decyzję o ich przekształceniach podejmuje minister kultury. Co więcej, artykuł 39 pkt 1 zobowiązuje ministra do dokonania takich przekształceń w ciągu dwóch lat od wejścia w życie ustawy. W praktyce oznacza to, że jeśli w tym czasie dyrektorzy studiów nie zgłoszą chęci prywatyzacji bądź komercjalizacji studia, to minister włączy je do Instytutu Sztuki Filmowej.

Poruszona jest również kwestia Filmoteki - prrojekt Ustawy zapewnia polskiemu Archiwum Filmowemu samodzielność, a więc nie przejdzie ono do Biblioteki Narodowej. Pewne zaniepokojenie może natomiast budzić punkt, według którego Filmoteka jest zobowiązana do nieodpłatnego udostępniania Instytutowi wszelkich materiałów filmowych, w tym również materiałów wyjściowych i promocyjnych.

INTERIA.PL/Rzeczpospolita

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: minister | Artykuł | studia | instytut | NAD | ustawy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje