Reklama

Reklama

Jessica Alba: Symbol seksu

Była jeszcze dzieckiem, kiedy w 1994 roku rozpoczęła swoją przygodę z aktorstwem. Dziś Jessica Alba ma 35 lat, jest żoną i matką - a do tego jedną z dumnych posiadaczek tytułu "symbolu seksu", wciąż królującą pod tym względem w gronie hollywoodzkich gwiazd.

Jessica Alba ma na koncie udział w około 40 produkcjach filmowych oraz telewizyjnych i, jakby tego jeszcze było mało, prowadzi własną działalność biznesową. - Ostatnie lata minęły jak z bicza strzelił - mówi aktorka. - Kiedy byłam nastolatką i później, między dwudziestym a dwudziestym piątym rokiem życia, miałam wrażenie, że tamten okres będzie trwał wiecznie. Po dwudziestych piątych urodzinach czas jakoś tak niesamowicie przyspieszył. Dziś mam wrażenie, że było to zaledwie mgnienie oka.

Jessica Alba urodziła się 28 kwietnia 1981 roku w miejscowości Pomona w stanie Kalifornia. Wychowywała się w "wojskowej" rodzinie (jej ojcem jest pilot Sił Powietrznych USA), przez co często zmieniali miejsce zamieszkania. Przestali podróżować dopiero, gdy dziewczynka miała dziewięć lat. W dzieciństwie Jessica była bardzo chorowita, cierpiała na niedodmę i kilka razy w roku miała zapalenie płuc. Przez te dolegliwości rodzice izolowali Albę od rówieśników.

Reklama

W wieku dwunastu lat Alba zagrała pierwszy raz w przedstawieniu szkolnym, a po dziewięciu miesiącach miała już swojego agenta. Na ekranie zadebiutowała w 1994 roku w filmie "Obóz marzeń". Początkowo miała zagrać małą rólkę, ale gdy główna aktorka uległa wypadkowi, Jessica zajęła jej miejsce. To był pierwszy poważny sukces młodej aktorki. W 1996 roku Alba uczęszczała na zajęcia w założonym przez Williama H. Macy'ego Atlantic Theatre Company w Nowym Jorku. W 1998 zagrała epizody w serialach "Brooklyn South" i "Beverly Hills, 90210", a rok później pojawiła się w filmach "Zręczne ręce", "P.U.N.K.S.", "Ten pierwszy raz".

- Kiedy stawałam przed kamerą i grałam, czułam, że robię to, co powinnam - wyznaje Alba. - W szkole nigdy jakoś nie potrafiłam dogadać się z rówieśnikami. Miałam poczucie, że różnię się od nich, i to mocno. W rodzinie też byłam pod tym względem wyrzutkiem. Dopiero na planie filmowym byłam wśród swoich. Miałam świadomość, że wreszcie jestem częścią jakiejś grupy. Dlatego tak bardzo chciałam, żeby mój plan na życie wypalił... - Kiedy skończyłam 17 lat, dałam sobie rok. Powiedziałam do siebie: "Jeśli nie dostaniesz żadnej znaczącej roli przed 18. urodzinami, pójdziesz na studia". I wtedy pojawiła się propozycja udziału w "Cieniu Anioła". Był to dla mnie znak, że chyba powinnam związać swoje zawodowe losy z aktorstwem - i w ten sposób zarabiać na życie.

To właśnie dzięki serialowi Jamesa Camerona Alba zaistniała na mapie Fabryki Snów. Wychwalana przez krytyków i uwielbiana przez fanów produkcja nie osiągała jednak takich wyników oglądalności, które gwarantują długi telewizyjny żywot. Co znamienne, także w filmografii 35-latki znajdziemy kilka tytułów, które - choć zebrały dobre recenzje - nigdy nie pobiły rekordów box office'u. Niewielu z nas pamięta zapewne Jessikę z takich filmów, jak "Słownik snów" czy "Facet pełen uroku". Z drugiej strony - na liście obrazów z jej udziałem są i takie, o których ona sama chciałaby chyba zapomnieć (jak chociażby "Guru miłości" czy "Morderca we mnie").

Filmowcem, z którym Alba pracowała w swojej dotychczasowej karierze najczęściej, jest Robert Rodriguez (aktorka poznała go, kiedy miała 17 lat) - reżyser, scenarzysta i producent w jednej osobie, a przy tym posiadacz własnej, niezależnej wytwórni Troublemaker Studios z siedzibą w Austin w Teksasie. "Sin City - Miasto grzechu", "Maczeta", "Mali agenci. Wyścig z czasem 4D", "Maczeta zabija" - to jego filmy, w których mogliśmy podziwiać piękną Jessikę. Ostatnim dziełem Rodrigueza, w którym Alba wcieliła się w jedną z głównych ról, było "Sin City 2: Damulka warta grzechu".

- Brałam udział w castingu do jego horroru "Oni" - wspomina Alba - ale równolegle na horyzoncie pojawił się "Cień Anioła". Zawsze bardzo podobała mi się twórczość Roberta. Uważałam, że jest prekursorem w tym, co robi. To przemiłe, że taki człowiek chce, żebym uczestniczyła w jego projektach: tych nieco dziwnych, jak "Maczeta"; tych tworzonych z myślą o młodym widzu, jak "Mali agenci"; wreszcie w dojrzałych dziełach, takich jak "Sin City - Miasto grzechu". Przyjaźnimy się, w związku z czym Robert wie, że zrobię dla niego wszystko, o co mnie poprosi.

W ostatnim czasie Alba pracowała na planie kilku filmów. W "Stretch", "Angliku, który mnie kochał", "Zabójczej" i "Ekipie" grała role drugoplanowe - za to w horrorze "The Veil" wcieliła się w jedną z głównych postaci. Film opowiada o dramatycznych wydarzeniach w osadzie Jonestown, gdzie doszło do największego zbiorowego samobójstwa we współczesnej historii.

Jessica Alba jest, delikatnie rzecz ujmując, kobietą sławną - a mimo to z powodzeniem unika pułapek, w które tak łatwo wpadają ci, którzy niemal całe swoje życie spędzili na planie filmowym. Rozgrywa również partię z Hollywood na swoją korzyść. Popularność umożliwiła jej założenie własnej firmy. Kosmetyczna marka Honest Company oferuje - jak głosi jej motto - "naturalne, piękne i skuteczne produkty dla domu i rodziny". Ekologiczny biznes przynosi aktorce wielomilionowe zyski.

- Aktorstwo... Cóż, to osobliwa sprawa - przekonuje Alba. - Kiedy stawiałam pierwsze kroki w tym zawodzie, cała ta celebrycka otoczka nie przysłaniała aż tak bardzo istoty tego, co robimy. Bycie sławnym wyglądało nieco inaczej niż dzisiaj. Paparazzi nie ścigali aktorów, żeby udokumentować dosłownie każdą sekundę ich życia. Osoby znane nie były nieustannie wystawione na widok publiczny. Nie wiedziałam, że taka będzie cena mojego wyboru. W takim świecie osoba, która jest sławna, musi chronić swoją rodzinę i przyjaciół, i zdradzać światu tylko to, co chce. Takie pilnowanie siebie i bliskich na każdym kroku jest może dziwne, ale konieczne, jeśli chce się zachować prywatność.

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL