Reklama

Reklama

​Jerzy Bończak: Woda zamiast wódki

W filmie "Pan T." Jerzy Bończak kreuje postać I sekretarza KC PZPR, Bolesława Bieruta. Bardzo przypomina go w warstwie wizualnej, ale sportretował go w konwencji komediowej.

Jerzy Bończak jako Bolesław Bierunt w filmie "Pan T."

Czy propozycja zagrania Bolesława Bieruta wprawiła Bończaka w konsternację? - Bynajmniej. Dlatego, że już w tym czasie grałem Piotrowicza w "Uchu prezesa". W związku z tym nic nie było w stanie mnie zaskoczyć - śmieje się aktor.

- Jestem bardzo podobny do Bieruta w tym filmie. Mam takie same wąsy, uczesanie, nosze podobne okulary. Natomiast nie jest to postać stricte historyczna. Bierut spełnia w "Panu T." rolę komediową - mówi Bończak. Ten humorystyczny rys bardzo odpowiadał aktorowi, gdyż ubóstwa grać komedie. Co więcej, komedie i farsy są również jego specjalnością jako reżysera teatralnego. Bończak realizuje sztuki od 20 lat.

Reklama

Scena z oddawaniem moczu na nogę Bieruta, która jest dla głównego bohatera - prześladowanego przez system pisarza - perfidną zemstą za wszystkie upokorzenia, jest tylko jednym z licznych przykładów poczucia humoru, którym jest nasączony "Pan T." Podobnie jak scena palenia trawki w toalecie. - Proszę tylko nie myśleć, że jeśli aktorzy piją wódkę, albo palą jointy w filmie, to robią to naprawdę. Niestety tak nie jest. Piją wodę i palą zwykłe papierosy - zastrzega Bończak.

Lata 50., czas, w którym rozgrywa się akcja filmu, Bończak pamięta tylko mgliście, bo urodził się w 1949 r. - Moi rodzice kompletnie nie interesowali się polityką. Robili swoje. Ja nie odczułem specjalnie boleśnie ani czasów Stalina, ani Bieruta. Trochę bliższa była mi postać Gomułki. Za jego rządów moja świadomość polityczna była już większa - stwierdza aktor. Zaznacza, że nigdy nie należał do żadnej organizacji partyjnej.

Film "Pan T." w reżyserii Marcina Krzyształowicza to historia osadzona w Warszawie na początku lat 50. XX w. Jej tytułowym bohaterem jest uznany pisarz (w tej roli Paweł Wilczak), który mieszka w hotelu dla literatów i zarabia na życie, udzielając korepetycji. Jedną z jego uczennic jest maturzystka, z którą łączy go romans. Pewnego dnia sąsiadem pisarza zostaje pochodzący z prowincji chłopak, który chciałby zostać dziennikarzem. Pan T. staje się dla niego mistrzem. Tymczasem władze zaczynają podejrzewać pisarza o plan wysadzenia w powietrze Pałacu Kultury i Nauki, a Urząd Bezpieczeństwa zaczyna go śledzić.


PAP life
Dowiedz się więcej na temat: Jerzy Bończak | Pan T.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama