Jeff Bridges ma w tym roku wiele powodów do świętowania. Gwiazdor powitał niedawno na świecie kolejnego wnuka, a już 5 czerwca wraz z żoną Susan Geston będzie celebrował 45. rocznicę ślubu. Ponadto za trzy tygodnie wystartuje szumnie zapowiadany serial "The Old Man", w którym Bridges zagrał główną rolę.
Tym, co daje mu najwięcej radości jest jednak fakt, że udało mu się pokonać poważne problemy zdrowotne, z którymi zmagał się przez ostatnie półtora roku. "Mam wrażenie, że to był jakiś przedziwny sen, z którego wreszcie się wybudziłem" - przyznał aktor w rozmowie z "People".
Jeff Bridges: Szczęśliwy mimo choroby
Problemy zaczęły się jesienią 2020 roku, gdy u Bridgesa zdiagnozowano chłoniaka nieziarniczego - złośliwy nowotwór układu limfatycznego. Pewnego ranka podczas treningu gwiazdor poczuł nagle "coś dziwnego w brzuchu". Gdy udał się do lekarza, po wykonaniu odpowiednich badań otrzymał druzgocącą diagnozę.
"Okazało się, że w moim ciele jest guz o wymiarach 30 na 22 centymetry. Zupełnie, jakbym miał w sobie dziecko. Nie miałem żadnych dolegliwości bólowych" - wspominał aktor. Ale jednocześnie uspokajał swoich fanów. "Mimo że to poważna choroba, czuję się szczęśliwy, ponieważ czuwa nade mną zespół świetnych lekarzy, a prognozy są bardzo dobre. Jestem głęboko wdzięczny za wsparcie rodziny i przyjaciół" - napisał w mediach społecznościowych.
Jeff Bridges: Zaraził się koronawirusem podczas chemioterapii
W najnowszym wywiadzie dla "People" aktor ujawnił, że w styczniu 2021 roku jego walkę z rakiem skomplikowało to, że zaraził się koronawirusem. A że przechodził wtedy chemioterapię, jego układ odpornościowy był poważnie osłabiony. Bridges nie kryje, że otarł się wtedy o śmierć. "Mój organizm nie miał żadnych mechanizmów obronnych. To właśnie robi chemia - pozbawia cię odporności. Nie miałem jak się bronić. COVID sprawił, że rak stał się moim najmniejszym problemem. Spędziłem prawie pięć miesięcy w szpitalu, zmagając się z potwornym bólem. Lekarze powtarzali mi: 'Jeff, musisz walczyć. Poddałeś się'. Rzeczywiście byłem w trybie kapitulacji. Byłem gotów pożegnać się z tym światem" - wyznał.
Zobacz również:
Przełom nastąpił wówczas, gdy wdrożono terapię osoczem rekonwalescencyjnym. Polega ona na przetaczaniu ciężko chorym pacjentom krwi ozdrowieńców. "Zaczęło mi się poprawiać. Każdy kolejny dzień przynosił więcej nadziei na to, że z tego wyjdę" - zaznaczył Bridges.
Aktor znajduje się obecnie w stanie remisji. Jak podkreśla, choć powrót do pracy był dla niego niezwykle ekscytującym doświadczeniem, najbardziej cieszy go możliwość spędzania czasu z rodziną. Dramatyczna walka z chorobą sprawiła bowiem, że jeszcze bardziej docenił te chwile. "Prawda jest taka, że po tym, co przeszedłem, zacząłem bardziej cieszyć się życiem, doceniać otrzymywane każdego dnia miłość i wsparcie. Wszystko skończyło się najlepiej, jak tylko mogło" - zaznaczył Bridges.
Zobacz też:
Ten film wywołał w Polsce skandal. Teraz okazuje się, że to nie koniec
Erotyczne sceny i śmiałe sesje? Tak zaczynała polska gwiazda
Niewiarygodne, do czego się posunął, by zdobyć sławę. Wstrząsające sceny
Był u szczytu sławy, gdy zniknął. Kariera zniszczona przez seks
Więcej newsów o filmach, gwiazdach i programach telewizyjnych, ekskluzywne wywiady i kulisy najgorętszych premier znajdziecie na naszym Facebooku Interia Film












