
Z Rachel Korine, Vanessą Hudgens, Ashley Benson i Seleną Gomez w scenie z filmu "Spring Breakers"materiały prasowe

Franco spisał się w "127 godzinach" wyśmienicie, po raz kolejny udowadniając, jak duży drzemie w nim potencjał. Wprawdzie nie dostał za swoją kreację Oscara, ale przynajmniej wraz z Anne Hathaway poprowadził oscarową galę. A już w kolejnych latach zaczął grywać na tyle ciekawe kreacje, że któraś z kolejnych z pewnością przyniesie mu najcenniejszą w świecie filmowym statuetkę. Wówczas osiągnie to, co nie udało się nigdy jego znamienitemu imiennikowi, Jamesowi Deanowi, w którego wcielił się w jednej z pierwszych swoich ról (Dean był jedynie dwukrotnie nominowany do Oscara za role w "Na wschód od Edenu" i "Olbrzymie").

Ważniejsza okazała się jednak kolejna rola artysty. Co ciekawe, w porównaniu z wcześniejszymi kreacjami Franco bardzo zwyczajna i przyziemna. We wspomnianym obrazie "127 godzin" aktor wcielił się w - również żyjącego naprawdę - Arona Ralstona, młodego, uwielbiającego adrenalinę młodego człowieka, który stał się sławny w maju 2003 roku, kiedy został zmuszony do amputacji własnego przedramienia przy pomocy scyzoryka, w celu uwolnienia się spod głazu, który przygniótł mu rękę podczas wspinaczki. Udział w filmie Danny'ego Boyle'a okazał się nie lada wyzwaniem dla aktora, m.in. dlatego że większość czasu to wyłącznie na nim jest skupiona kamera. Franco musiał więc niemal w pojedynkę unieść ciężar filmu niemal zupełnie pozbawionego akcji.

Dosyć szybko zresztą Franco otrzymał kolejne ważne role. Najpierw wcielił się w Allena Ginsberga w dramacie Roba Epsteina i Jeffrey'a Friedmana "Skowyt". I choć obraz nie okazał się tak udany, jak kreacja aktora, to ważne, że po raz kolejny Franco udowodnił, jak świetnie czuje się kostiumie retro zwłaszcza, gdy dodatkowo wciela się w autentyczną postać. Tym razem czołowego działacza społecznego generacji bitników, postać za życia owianą barwną legendą i otaczaną kultem.

Kolejne kreacje Franco nie były głównymi rolami, ale drugoplanowe postacie, w które się wcielał, odgrywały zawsze ważną rolę w fabułach kolejnych filmów. Tak było zarówno w melodramacie "Noce w Rodanthe"...materiały prasowe

Drugą rolą, która miała olbrzymie znaczenie dla jego dalszej kariery była postać Scotta Smitha, homoseksualisty, zwolennika i kochanka głównego bohatera, w biograficznym obrazie Gusa Van Santa "Obywatel Milk". Co prawda Franco pozostawał w cieniu grającego główną rolę Seana Penna (nagrodzonego Oscarem), ale pokazał, że nie boi się odważnych kreacji. Po tych dwóch rolach nie było już mowy o zaszufladkowaniu Franco i obsadzania go jedynie jako przystojnego, ale zbuntowanego chłopca. Artysta udowodnił, że wymaga teraz zdecydowanie więcej.

Podobnie jak to miało miejsce, gdy rozpoczynał karierę, i tym razem szansę na odbicie się od dna dał Franco Judd Apatow. Przygotowywał on właśnie komedię wraz z innym dobrym znajomym aktora, Sethem Rogenem. Aktor z miejsca zgodził się zagrać długowłosego, palącego bez przerwy marihuanę wykolejeńca w komedii "Boski chillout", która odniosła spory sukces. Dostrzeżono także kreację Franco, który został za nią nagrodzony nominacją do Złotego Globa.

Najważniejszy jak dotąd w karierze Franco okazał się 2008 rok. To wówczas zagrał dwie role, które nie dość, że pokazały jego olbrzymi aktorski potencjał, to jeszcze zmusiły wreszcie reżyserów do spojrzenia na aktora w nieco szerszym kontekście niż jedynie jego wygląd. To postrzeganie powodowało bowiem, że obsadzano go tylko w jednego typu produkcjach.

Po nim nakręcił komedię "The Ape" i dramat "Good Time Max". We wszystkich tych obrazach zagrał także główne role.materiały prasowe

Zmęczony niespecjalnie atrakcyjnymi propozycjami aktor postanowił wreszcie... sam je dla siebie napisać, a przy okazji spróbować przenieść je na ekran. Jego reżyserskim debiutem był film "Fool's Gold".materiały prasowe

... czy "Amerykańska zbrodnia", które przyczyniły się do przystopowania nieco jego kariery.materiały prasowe

W tamtym czasie Franco grywał bardzo dużo, często także drobniejsze rólki - jak w filmach "Siedem żyć" (na zdjęciu z Rose Byrne)...materiały prasowe

Zagrał też tytułową rolę w superprodukcji Kevina Reynoldsa "Tristan i Izolda", kolejnej ekranizacji celtyckiej legendy o parze kochanków.materiały prasowe

Następnie Franco pojawił się w filmach bardziej współczesnych - "Annapolis", o rekrutach Amerykańskiej Akademii Marynarki Wojennej...materiały prasowe

... i "Flyboys - bohaterska eskadra" - obraz o lotnikach z czasów I wojny światowej.materiały prasowe

Na pierwszy ogień poszły produkcje historyczne: "VI Batalion" - obraz o Amerykanach przetrzymywanych pod koniec II wojny światowej w japońskich obozach...materiały prasowe

Następnie artysta zagrał drugoplanową rolę w obrazie Roberta Altmana "The Company", po czym w krótkim czasie wystąpił w kilku filmach wojenno-kostiumowych.materiały prasowe

Artysta się zgodził, a film o przygodach człowieka-pająka zarobił kilkaset milionów dolarów i doczekał się dwóch równie dochodowych sequeli, w których Franco miał coraz większy udział. To dzięki nim tak naprawdę stał się rozpoznawalny dla szerokiego grona odbiorców.

Z powodu braku komercyjnych sukcesów kolejnych filmów, aktor poszedł na casting do superprodukcji Sama Raimiego "Spider-Man". Co prawda nie dostał tytułowej roli, ale zaproponowano mu zagranie przyjaciela głównego bohatera - Harry'ego Osbourne'a.materiały prasowe

... to już występy w filmach "Gang braci", "Blind Spot" czy debiucie reżyserskim Nicolasa Cage'a - "Sonny" , nie należały do specjalnie ambitnych.materiały prasowe

Mimo sukcesu kolejne role Franco nie były szczytem marzeń. O ile jeszcze postać sprawiającego kłopoty syna głównego bohatera (granego przez Roberta De Niro) w "Dochodzeniu" była cenna ze względu na jej odmienność od poprzednich kreacji artysty...materiały prasowe

Zaproponowano mu tytułową rolę w telewizyjnym filmie biograficznym "James Dean - buntownik?". Aktorowi znakomicie udało się oddać złożoność tej legendarnej postaci, za co został doceniony Złotym Globem i nominacją do Emmy. Podczas przygotowywania się do roli Franco nauczył się m.in. jazdy na motorze i gry na gitarze, a także zaczął palić papierosy i całe dnie spędzał na studiowaniu filmów Deana, czytaniu jego biografii i rozmowach z jego znajomymi.

W 1999 roku artysta zadebiutował w końcu na kinowym ekranie. W filmie "Ten pierwszy raz" zagrał u boku Drew Barrymore i Davida Arquette'a. To właśnie dzięki tej produkcji otrzymał angaż do jednej z głównych ról w serialu komediowym dla młodzieży "Luzaki i kujony". Produkcja Judda Apatowa ("40-letni prawiczek", "Wpadka") okazała się niezwykle popularna, otrzymała kilka nagród Emmy, a Franco został w końcu zauważony (i to bardziej niż na przykład jego kolega z planu - Seth Rogen).

Lekcje aktorstwa dały jednak efekt i 19-letni Franco po raz pierwszy pojawił się na małym ekranie. Zagrał w jednym z odcinków serialu "Niebieski Pacyfik". Następnie pojawił się w kolejnym serialu "Portret zabójcy" oraz w telewizyjnym filmie kryminalnym "Policyjna odznaka".

James Franco od zawsze marzył o tym, by grać. Mimo że ze względu na matkę, Betsy Verne, żydowską imigrantkę z Rosji, poetkę i edytorkę zdecydowanie bliżej mu było do literatury, to on widział siebie jedynie w roli aktora. I chociaż studiował nawet język angielski na Uniwersytecie Kalifornijskim w Los Angeles, to rzucił studia zaledwie po roku. Wolał uczęszczać na piętnastomiesięczny kurs aktorstwa pod kierunkiem Roberta Carnegie w Playhouse West. Nie przeraziło go nawet to, że aby zarobić na zajęcia, musiał pracować na nocnej zmianie w restauracji McDonald's.












