Amazon MGM Studios pracuje nad nowym filmem o Jamesie Bondzie. Realizację powierzono reżyserowi Denisowi Villeneuve'owi i scenarzyście Stevenowi Knightowi.
Najnowsze doniesienia nie napawają optymizmem. Na film będziemy musieli poczekać co najmniej do 2028 roku.
"Bond nie wróci przed 2028 rokiem" - przekazał anonimowy informator w rozmowie z The Sun. "Podejście do produkcji zmieniło się z 'zróbmy to jak najszybciej' na 'upewnijmy się, że zrobimy to dobrze'."
To najdłuższa w historii serii przerwa między filmami (7 lat). Część opóźnienia ma wynikać z zobowiązań Denisa Villeneuve'a wobec innych projektów.
"Denis chciał dłuższej przerwy po 'Diunie 3' i ma już ogólne pomysły na scenariusz. Steven zajmie się kolejnymi wersjami roboczymi, zanim wspólnie opracują ostateczną wersję. To zajmie co najmniej całe lato" - dodało źródło.
Informator dodał także: "Realistycznie rzecz biorąc, jeśli uda się rozpocząć preprodukcję w styczniu 2027 roku, będzie to sukces."
Kto zostanie nowym Jamesem Bondem?
Wciąż trwają poszukiwania aktora, który wcieli się w postać legendarnego agenta. Przedstawiciele studia podczas CinemaCon podkreślili, że wybór nowego Bonda traktują bardzo poważnie.
"Wiem, że wszyscy zastanawiacie się, kiedy ogłosimy, kto zagra Jamesa Bonda" - powiedziała Courtenay Valenti, szefowa działu filmowego w Amazon MGM Studios. "Nie ekscytujcie się zbytnio. Wiedzcie jednak, że nie spieszymy się, ponieważ podchodzimy do poszukiwań z dużą starannością i głębokim szacunkiem. To spełnienie życiowego marzenia każdego z nas, aby dostarczyć widzom kolejny rozdział. To także odpowiedzialność, której nie lekceważymy".
"Film nadchodzi i będziemy mieli znacznie więcej do powiedzenia, kiedy nadejdzie odpowiedni moment" - dodała Valenti.
Wśród kandydatów do roli wymienia się m.in. Jacoba Elordiego i Calluma Turnera. Ostatnio media spekulują także o obsadzeniu zaledwie 23-letniego Louisa Partridge'a.












