Na ekranach kin można oglądać "Odyseję", najnowszy film w reżyserii Christophera Nolana. Adaptacja greckiego eposu autorstwa Homera opowiada o podróży Odyseusza, który po zakończeniu wojny trojańskiej stara się wrócić na wyspę Itaka.
W Odyseusza wcielił się Matt Damon. Jego żonę Penelopę zagrała Anne Hathaway, a syna Telemacha - Tom Holland. Jon Bernthal wcielił się Menelaosa, króla Sparty, a Benny Safdie w jego brata Agamemnona, króla Argolidy. Zendai przypadła rola Ateny, bogini mądrości i wojny. Charlize Theron zagrała Kalipso.
"Odyseja" okazała się potężnym sukcesem finansowym. Łączny wynik otwarcia wyniósł 264 miliony i okazał się być najlepszym w karierze Nolana. Na ten moment produkcja zarobiła 322 miliony na całym świecie.
Krytycy są zachwyceni filmem i już nazywają go jedną z najważniejszych premier tego roku.
Jak powstawała "Odyseja"?
Christopher Nolan od lat słynie z ograniczania wykorzystania CGI do minimum w swoich filmach, stawiając przede wszystkim na rzeczywiste scenografie, praktyczne efekty specjalne i kreatywne rozwiązania realizowane bezpośrednio na planie.
Według reżysera siła dawnych kinowych widowisk tkwiła w tym, że wiele efektów tworzono ręcznie, na planie, a nie przed ekranem komputera. Filmy robiły na widzach wrażenie dzięki rozbudowanym dekoracjom, prawdziwym lokacjom i udziałowi ogromnej liczby statystów. Jego zdaniem rozwój technologii sprawił, że część tego filmowego doświadczenia z czasem zanikła. Nolan nie jest jednak całkowitym przeciwnikiem CGI.
"Możemy wrócić do czasów, gdy widowiskowość tworzona przed kamerą była kluczowym elementem kina. Jednocześnie możemy wykorzystać efekty wizualne, by pokazać to, czego nie da się zrealizować w inny sposób. Dla mnie właśnie ta synteza była jednym z powodów, dla których zainteresował mnie ten projekt. To wydaje się idealnie pasować do tego, czym 'Odyseja' jest i czym powinna być na ekranie" - dodał Nolan.

Jak zatem wyglądała realizacja "Odysei"? Reżyser oraz aktorzy podczas wywiadów promujących film zdradzili kulisy powstawania kilku najbardziej wymagających scen, w tym procesu przeniesienia na ekran dwóch słynnych stworów - Scylli i Charybdy.
W filmie Charybda została przedstawiona jako potężny wir morski, natomiast Skylla jako wielogłowe monstrum żyjące na klifach.
O tej scenie z nieskrywanym podziwem dla twórców opowiedział Matt Damon.
"Przepłynęliśmy łodzią przez przesmyk. Chris ustawił po jednej stronie skutery wodne, które wykonywały okrężne ruchy i tworzyły niewielki wir. Dzięki temu twórcy efektów specjalnych mieli prawdziwy ruch wody jako punkt wyjścia".

Aktor zdradził również kulisy realizacji ataków Skylli. Koordynator kaskaderów, George Cottle, przygotował specjalny mechanizm pozwalający realistycznie wyrzucać ludzi z pokładu statku.
"Zbudował system zapadkowy, który wyciągał kaskaderów z pokładu łodzi" - wspominał Damon. "To było niesamowite. Przygotował sześć takich mechanizmów i zrobił to wszystko po lunchu, w ciągu jednego popołudnia".
Giganci w "Odysei" nie zostali stworzeni za pomocą CGI
Ciekawostką dla widzów może być fakt, że Christopher Nolan nie wykorzystał CGI do stworzenia gigantycznych Lajstrygonów. Zamiast tego twórcy filmu sięgnęli po klasyczną sztuczkę opartą na odpowiedniej perspektywie, która pozwala manipulować skalą postaci na ekranie. Kaskaderzy wcielający się w mitycznych olbrzymów mieli ponad 2 metry wzrostu, podczas gdy dublerzy grający członków załogi Odyseusza mierzyli około 150 cm. Dzięki temu Lajstrygonowie wydają się jeszcze bardziej monumentalni. To ten sam rodzaj triku, który Peter Jackson wykorzystał w trylogii "Władca Pierścieni".

Jednym z największych wyzwań dla twórców "Odysei" było przeniesienie na ekran Polifema - słynnego cyklopa. Nolan nie chciał, aby scena starcia w jaskini opierała się wyłącznie na efektach komputerowych. Aby aktorzy mogli realnie poczuć skalę zagrożenia, ekipa stworzyła ogromną, około 18-metrową kukłę cyklopa, którą wykorzystano podczas zdjęć w Jaskini Nestora w Grecji.
W postać Polifema wcielił się Bill Irwin - aktor znany m.in. z roli operatora robota TARS w "Interstellar". Twórcy połączyli praktyczne efekty, animację i techniki cyfrowe. Jak podkreślał Nolan, kluczowe pytanie podczas pracy nad tą sekwencją brzmiało: "Jak sprawić, by coś tak niewiarygodne stało się wiarygodne?".
W przypadku Polifema zastosowano dwa różne rozwiązania. W szerokich ujęciach, które miały podkreślić rozmiary cyklopa, wykorzystano gigantyczną kukłę zbudowaną wewnątrz jaskini. Natomiast w scenach zbliżeniowych - gdy Polifem krzyczy czy atakuje swoje ofiary - w postać wcielił się Bill Irwin, który wystąpił w charakteryzacji i kostiumie, a zdjęcia realizowano z wykorzystaniem specjalnie przygotowanej miniaturowej scenografii.











