Reklama

Jak pokonać "Niezniszczalnych"?

Prawdziwi mężczyźni czy prawdziwe kobiety? Królowa komedii romantycznych Jennifer Aniston ("Tak to się teraz robi"), legenda europejskiego kina Romy Schneider ("Inferno - niedokończone piekło") i wschodząca gwiazda hiszpańskiego kina Elena Anaya ("Wyspa zaginionych") spróbują powalczyć w tym tygodniu o względy kinowych widzów z "Niezniszczalnymi" Sylvestra Stallone'a.

Jennifer Aniston przestała już grywać w innych filmach, niż komedie romantyczne. Najnowsza produkcja z udziałem legendarnej "Przyjaciółki" to opowieść o wykształcona singielce (Kassie), która dochodzi do wniosku, że najwyższy czas na dziecko. Jej najbliższy przyjaciel, neurotyczny Wally (Jason Bateman) ma mieszane uczucia odnośnie samotnego macierzyństwa, ale Kassie stawia na swoim, mimo że oznacza to skorzystanie z pomocy dawcy spermy. W ostatniej chwili następuje całkiem nieoczekiwana podmiana. Sprawa wychodzi na jaw siedem lat później, gdy Wally poznaje nieco neurotycznego synka Kassie.

Reklama

Podczas promocji filmu Aniston nie zrezygnowała z okazji, żeby powiedzieć coś na temat własnego poglądu dotyczącego modelu współczesnej rodziny. "Kobiety coraz częściej zdają sobie sprawę z tego, że nie trzeba ustatkować się z jednym mężczyzną, aby mieć dziecko" - opowiadała aktorka. "Czasy się zmieniają. To wspaniałe, że obecnie mamy tyle nowych możliwości w przeciwieństwie do pokolenia naszych rodziców, dla których zbyt długie zwlekanie z decyzją o dziecku mogło oznaczać brak szansy na potomstwo" - dodała gwiazda.

"Rodzina to ci, którzy są wokół ciebie, twoje najbliższe otoczenie. Ten film pokazuje, że rodzina nie musi wyglądać jak ta stereotypowa. To przesłanie cenię sobie w 'Tak to się teraz robi' najbardziej" - tłumaczy Aniston.

Film wyreżyserował duet Will Speck - Josh Gordon, których publiczność zna z realizacji komedii "Ostrza chwały" (w Polsce ukazała się tylko na DVD). "Potrafią zachować równowagę pomiędzy elementami obyczajowej prowokacji, komediowymi efektami a tonem bardziej serio" - komentuje wybór reżyserów producent filmu Ron Yerxa.

"Wyspa zaginionych"

W piątek na ekrany polskich kin trafia też hiszpański thriller "Wyspa zaginionych" wyprodukowany przez twórców "Sierocińca" i "Labiryntu Fauna".

Maria (Elena Anaya) wraz z pięcioletnim synem Diego wypływa w kierunku opustoszałej wysepki. Kobieta chce odpocząć w rajskiej scenerii od zgiełku miejskiego życia i poświęcić trochę czasu dziecku. Szykują się fantastyczne wakacje... Jednak na promie chłopiec znika. Po żmudnych i nieudanych poszukiwaniach, Maria opuszcza wyspę, by po jakimś czasie znów tam powrócić.

W efektownym wizualnie debiucie cenionego twórcy reklam Gabe Ibaneza miłośnicy klasyki filmowej znajdą wiele nawiązań do dzieł mistrzów gatunku: "Lśnienia" Stanleya Kubricka, "Ptaków" i "Psychozy" Alfreda Hitchcocka, "Matni" i "Wstrętu" Romana Polańskiego oraz przerażającego hiszpańskiego "Sierocińca".

Odkryciem filmu jest jednak odtwórczyni głównej roli, nowa muza Pedro Almodovara (gra główną rolę w jego najnowszym filmie "La piel que habito"). Elena Anaya obwołana już została w swojej ojczyźnie następczynią Penelope Cruz. Chwalony przez krytykę występ w "Wyspie zaginionych" przyniósł jej nagrodę dla najlepszej aktorki prestiżowego festiwalu w Sitges.

Przeczytaj naszą recenzję filmu "Wyspa zaginionych"!

Zobacz zwiastun filmu "Wyspa zaginionych":

"Inferno - niedokończone piekło"

Trzecią z filmowych gwiazd, którą od piątku możemy oglądać na naszych ekranach jest... zmarła w 1982 roku Romy Schneider.

"Inferno - niedokończone piekło" to dokument o niedokończonym arcydziele słynnego francuskiego reżysera Henri-Georgesa Clouzota. W 1964 roku, po dekadzie sukcesów Clouzot postanowił zrobić film, który określi na nowo granice kina. Powstał scenariusz o mężczyźnie, obsesyjnie zazdrosnym o swoją młodą żonę (do tej roli zaangażowano Romy Schneider). Reżyser zaprosił do współpracy artystów z nurtu op-art, którzy pracowali nad efektami specjalnymi. Na wiele dni zamykał się z aktorami w halach zdjęciowych, zmuszając ich do wyczerpujących improwizacji przed kamerą, eksperymentując ze światłem, fakturą obrazu i nakładającymi się zdjęciami. Po przeniesieniu zdjęć w plener, reżyser zaczął tracić kontrolę nad filmem i popadł w konflikt z ekipą.

W końcu z planu zabrała go karetka, z diagnozą zawału serca. Odnaleziony po 50 latach nieukończony film robi duże wrażenie: feeria barw przywodząca na myśl narkotyczne eksperymenty, atmosfera duszna od wyuzdanego erotyzmu. I idealne aktorskie medium do testowania kinematograficznych możliwości - Romy Schneider.

Zobacz fragment filmu "Inferno - niedokończone piekło":

"Niezniszczalni"

Mało jednak prawdopodobne, by wspomnianym wyżej paniom udało się przyciągnąć do kin większą widownię, niż Sylvestrowi Stallone i jego "Niezniszczalnym". Wystarczy rzut oka na gwiazdorską obsadę: Jason Statham, Dolph Lundgren, Mickey Rourke, Jet Li oraz - to prawda, że na parę sekund, ale czy ma to jakiekolwiek znaczenie? - Bruce Willis i Arnold Schwarzenneger. Od razu widać, że film szturmem zdobędzie kina w dniu premiery. Udowodnili to Amerykanie, którzy w weekend otwarcia wydali na "niezniszczonych" aż 35 milionów dolarów.

Fabuła jest tu mało ważna, ale odnotować trzeba że "Niezniszczalni" opowiadają historię grupy najbardziej niebezpiecznych i wysoko wyspecjalizowanych najemników, która wyrusza ze specjalną misją. Muszą zlikwidować latynoskiego dyktatora, który od ponad 20 lat znęca się nad swoimi obywatelami i zagraża innym krajom. Po rozpoczęciu misji żołnierze odkrywają, że sprawy wyglądają inaczej, niż się tego spodziewali. Nieoczekiwanie wpadają w sieć kłamstw i zdrady. Misja zostaje udaremniona, a "kompania braci" staje w obliczu całkowitej destrukcji - tyle dystrybutor.

Stallone, który jest również scenarzystą filmu, nie ukrywa, że "Niezniszczalni" są nostalgicznym powrotem do lat 80., kiedy kino akcji przeżywało swój najlepszy okres.

"Chodzi o kontakt z publicznością, o wiarę w siłę i umiejętności postaci z ekranu. Każde pokolenie musi stworzyć swoich bohaterów, którzy z czasem zamieniają się w superbohaterów. Jednak po filmach takich jak 'Avatar' mamy ochotę powiedzieć: 'Stop. Wróćmy do korzeni'" - Stallone opowiadał podczas promocji filmu.

Pytanie czy nie pora już ustąpić miejsca w historii kina nowemu pokoleniu...

Przeczytaj naszą recenzję filmu "Niezniszczalni"!

"Jak ukraść księżyc"

Bieżący tydzień przyniesie również propozycję dla najmłodszych widzów. "Jak ukraść księżyc" to nowa animacja twórców "Epoki lodowcowej".

Bohaterem filmu jest Gru, który planuje najzuchwalszą kradzież na Ziemi - zamierza się na księżyc! Gru jest wyposażony w arsenał miotaczy laserów służących do obezwładniania, zamrażania, posiada wszelkie maszyny do walki w powietrzu i na ziemi - zmiecie wszystko co stanie mu na drodze. Aż do momentu, gdy na jego drodze pojawia się trzy małe sierotki: Margo, Edith i Agnes. To właśnie one zobaczą w nim coś czego nikt inny nie mógł zobaczyć: potencjalnego kandydata na... tatę.

Producent John Cohen podkreśla, że film "Jak ukraść księżyc" wyróżnia się pokazując tę stronę ludzkiej natury, z której nie zawsze jesteśmy dumni. "Podobało mi się zgłębienie tematu mrocznych zakamarków naszej duszy. W każdym z nas drzemie pewna doza złośliwości i okrucieństwa, która tylko czeka żeby znaleźć ujście. Gru w pewien sposób jest wyrażeniem tej ciemnej strony każdego z nas" - tłumaczy rzadko podejmowaną w animacjach dla dzieci tematykę.

"Buddenbrookowie. Dzieje upadku rodziny"

Ostatnią z premier tygodnia jest epicka adaptacja słynnej powieści Tomasza Manna, która przyniosła mu rozgłos i literacką nagrodę Nobla. Ta wystawna produkcja, opowiadająca o czasach świetności, a potem upadku kupieckiej rodziny z Lubeki, odniosła ogromny sukces w niemieckich kinach, gdzie zobaczyło ją ponad milion widzów.

Reżyser Heinrich Breloer maluje z kinowym rozmachem portret rozkwitu oraz upadku kupieckiego klanu w arystokratyczno-burżuazyjnym środowisku Lubeki. Ukazuje zmagania konsula Jeana, jego córki Tony, oraz synów Thomasa i Christiana, walczących o przetrwanie ich rodziny i spełnienie niemożliwych miłości. To największa niemiecka produkcja od czasów "Okrętu" (1981), w której możemy zobaczyć uznanych niemieckich aktorów: Augusta Diehla, Armina Mueller-Stahla i Jessikę Schwarz.

"Ambitny dramat o rozkwicie, glorii i upadku niemieckiej rodziny u progu współczesności: na takim oto tle chciałem zarysować historię pełną intymności i współczucia, wielowarstwową w swym człowieczeństwie. Chciałem zabrać widzów w podróż, w której ich udziałem staną się szczęście, siła i sukces naszych bohaterów - a następnie stopniowo doświadczą także ich momentów słabości, oraz ostatecznego upadku" - wyjaśnia reżyser Heinrich Breloer.

Przeczytaj naszą recenzję filmu "Buddenbrookowie. Dzieje upadku rodziny" !

Zobacz zwiastun "Buddenbooków...":

Chcesz pójść do kina, a nie wiesz gdzie i o której możesz obejrzeć wybrany przez siebie film? Sprawdź nasz repertuar kin!

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Niepokonane | GRU | Elena Anaya | Księżyc | Inferno | wyspa | film

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje