45-letni aktor wykreował kultową postać Froda w trylogii Petera Jacksona w latach 2001-2003. Ostatni raz wcielił się w tę rolę w epizodzie filmu "Hobbit: Niezwykła podróż" z 2012 roku. Choć wciąż trwają spekulacje, czy powróci w nadchodzącym projekcie "Polowanie na Golluma", sam zainteresowany do tej pory oficjalnie nie potwierdził swojego udziału. Co ciekawe, część widzów wcale nie zaczepia go z powodu uwielbienia dla Froda, lecz... z powodu pomyłki.
Co łączy Tolkiena i Stana Lee?
W jednym z niedawnych wywiadów udzielonych kanałowi "Happy Sad Confused", Wood zdradził, że regularnie zdarza mu się być mylonym z Tobeyem Maguire'em, który na początku lat 2000. wcielał się w rolę Spider-Mana.
"Ostatnio znowu to był Tobey Maguire. To się nadal zdarza i zawsze dotyczy Spider-Mana. Nigdy nie dotyczy żadnej innej pracy Tobeya" - mówił rozbawiony aktor. "Słyszę po prostu: 'Hej, Spider-Man!'. Nie, nie, nie. Nie będę już nikogo poprawiał".
Jakby tego było mało, takie sytuacje przydarzają się także samemu Maguire'owi. O jednej z nich opowiedział użytkownikom serwisu Reddit.
"To nie żart, kiedyś dałem autograf jako Elijah Wood, bo fanka była tak podekscytowana. Nie chciałem jej zawieść, mówiąc, że nie jestem Elijahem" - wyznał filmowy Peter Parker.
Widzicie to podobieństwo?










