Zmiana układu sił w branży rozrywkowej
Współpraca giganta technologicznego oraz niezależnego, butikowego studia to bezpośredni efekt zmieniającego się układu sił w branży rozrywkowej. "Backrooms. Bez wyjścia" udowodniło, że najbardziej pożądane, angażujące miliony widzów historie nie rodzą się już w gabinetach producentów, ale w internecie.
Reżyser filmu, zaledwie 21-letni obecnie Kane Parsons, zbudował gigantyczną widownię i oszlifował swój unikalny warsztat, korzystając z ogólnodostępnych narzędzi cyfrowych oraz platformy należącej do Google. Teraz Google połączy siły z A24 w ramach wspólnego programu badawczego nad sztuczną inteligencją.
Jak donosi "The Wall Street Journal", w grę wchodzi strategiczna inwestycja o wartości około 75 milionów dolarów. Celem współpracy nie jest jednak masowa, automatyczna generacja filmów, ale oddanie zaawansowanej technologii w ręce artystów, by ułatwić im realizację najbardziej wymagających, autorskich wizji.
W przeciwieństwie do kontrowersyjnych modeli masowych, partnerstwo A24 i DeepMind ma mieć charakter ściśle rzemieślniczy. Studio oraz współpracujący z nim reżyserzy zachowają pełną kontrolę kreatywną. Inicjatywa nie zakłada udostępniania praw autorskich ani trenowania sztucznej inteligencji na istniejących filmach A24. Zamiast tego badacze z obu firm będą pracować, testując m.in. inteligentne narzędzia do tworzenia storyboardów. Miałoby to pozwolić twórcom na błyskawiczne eksperymentowanie z formą wizualną na etapie preprodukcji.
Cyfrowe supermoce dla artystów
Kane Parsons - którego sukces uruchomił tę lawinę komentarzy o znaczeniu fandomów i społeczności - pozostaje obrońcą tradycyjnych metod pracy. W wywiadzie dla "The Australian" stwierdził: "Gdybym mógł pstryknąć palcami i sprawić, by generatywna AI zniknęła na zawsze, prawdopodobnie bym to zrobił".
Partnerstwo A24 i Google DeepMind stawia na zupełnie inny kierunek. Technologia ta nie ma wyręczać artystów ani generować za nich gotowych filmów. Jej zadaniem jest dać im cyfrowe supermoce, ułatwić eksperymentowanie i zdjąć z nich techniczne ograniczenia. Rewolucja, która zaczęła się od amatorskich filmów w sieci, nie tylko redefiniuje Hollywood, ale udowadnia, że w nowej erze kina to ludzka wyobraźnia i rzemiosło niezmiennie pozostają na pierwszym miejscu.











