Anka nie zna odpowiedzi na wszystkie pytania i zdecydowanie nie jest bohaterką poradników o byciu perfekcyjną panią domu. Każdego dnia próbuje pogodzić obowiązki, życie rodzinne i własne marzenia, jednocześnie nie tracąc poczucia humoru. Bo kiedy wydaje się, że wreszcie udało się opanować codzienny chaos, życie zwykle znajduje nowy sposób, by wszystko skomplikować. Historia Anki to lustro, w którym może przejrzeć się niemal każdy z nas.
Magdalena Popławska podkreśla, że komedia "Jak żyć, żeby nie zwariować" powstała po to, żeby kobiety poczuły, że nie są same.
"Każda z nas miewa chwile zwątpienia, popełnia błędy i nie musi się tego wstydzić. Porażki, kryzysy i chwile zwątpienia są częścią życia. Lepiej je zaakceptować, niż udawać, że nas nie dotyczą" - zaznacza aktorka.
"Mam wrażenie, że współczesne kobiety nakładają na siebie ogromną presję. Chcemy być świetnymi matkami, partnerkami i jednocześnie spełniać się zawodowo. Ten film przypomina, że nie da się być ideałem. Czasem warto odpuścić. To nie jest oznaka słabości, tylko zdrowego podejścia do życia" - dodaje.
"Jak żyć, żeby nie zwariować": Fabuła
Anka to ma fajne życie. Kochający mąż, udane dzieci, fajna praca i świetne mieszkanie w centrum. Co może pójść nie tak? Na przykład… wszystko. Mąż zdradza, praca odchodzi, dzieci mają humory, a mieszkaniem interesuje się komornik. Przed Anką zaskakująco prosty wybór: albo położy się i umrze z rozpaczy albo zacznie wreszcie żyć! Na własnych warunkach, według swojego widzimisię i na pełnej petardzie.
W dobie recyclingu atrakcyjna panna z odzysku ma wielką przyszłość. Wystarczy, że się trochę ogarnie, opędzi od nadopiekuńczej matki, dogada z dziećmi i znajdzie nowy pomysł na siebie. A uwierzcie, że pomysłów akurat Ance nie brakuje! Garść odwagi, mnóstwo wiary w siebie, szczypta niezależności i ocean poczucia humoru - to jest przepis na nową Ankę!
"Jak żyć, żeby nie zwariować" w kinach od 23 października.












