Reklama

Hayden Christensen: W cieniu Anakina Skywalkera

Hayden Christensen jako Anakin Skywalker w filmie "Gwiezdne wojny: Część III - Zemsta Sithów" /LUCASFILM / MORTON, MERRICK / Album /Getty Images

Co zaskakujące, po premierze "Zemsty Sithów" kariera Christensena nie nabrała rozpędu. Z każdym kolejnym rokiem aktor coraz bardziej oddalał się od Hollywood. W wywiadzie dla Los Angeles Times z 2015 roku przyznał, że nie czuł się dobrze ze swoją sławą, zdobytą dzięki gwiezdnej sadze.

Reklama

"Miałem wrażenie, że poszczęściło mi się z 'Gwiezdnymi wojnami', które dało mi wiele możliwości i karierę, ale wydawało mi się też, że za bardzo na to nie zapracowałem. Nie chciałem po prostu płynąć z prądem" - tłumaczył.

Na decyzję aktora miały także wpływ reakcje fanów, często przepełnione gniewem i emocjami, nieraz życzące mu wszystkiego najgorszego. Christensen nie był pierwszym, który miał trudności z poradzeniem sobie z medialnym hejtem. Po premierze "Mrocznego widma", pierwszego epizodu z trylogii prequeli, Ahmed Best - odtwórca powszechnie znienawidzonego Jar Jar Binksa - miał myśli samobójcze z powodu przytłaczająco negatywnych komentarzy. Z kolei Jake Lloyd, który wcielił się w tym filmie w kilkuletniego Anakina Skywalkera, zupełnie zrezygnował z kariery aktorskiej.

Gdy celem internetowych ataków niezadowolonych fanów stała się Kelly Marie Tran, która w nowej trylogii "Gwiezdnych wojen" wcieliła się w Rose Tico, Christensen zaoferował swoje wsparcie.

"Nie przywiązuj większej wagi [do hejtu], ponieważ... Niestety, krzykacze są zawsze najgłośniejsi. Ale pamiętaj, że większość osób wcale nie podziela ich zdania" - mówił w wywiadzie dla ET Canada.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Hayden Christensen

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje