Reklama

Harry Potter krytykuje królową

Daniel Radcliffe przechodzi spóźniony okres nastoletniego buntu. Niedawno skrytykował angielską królową. Według młodego aktora brytyjska rodzina królewska uosabia wszystko, co "złe" w Wielkiej Brytanii.

Urodzony w Londynie Radcliffe nie rozumie uwielbienia swoich rodaków dla królowej Elżbiety II i jej następców, bo nie wierzy w to, by klasa wyższa powinna być aż tak "czczona".

Reklama

I chociaż sam przyznaje, że urodził się nie w klasie robotniczej, a w całkiem nieźle sytuowanej rodzinie, to i tak twierdzi, że monarchia nie powinna być stawiana na piedestale.

"Nie jestem rojalistą." - powiedział w jednym z wywiadów - "Zupełnie.. Nie wiedze sensu w trwaniu monarchii, mimo że jestem zaciekłym patriotą. Jestem dumny, dumny i jeszcze raz dumny z tego, ze jestem Anglikiem. Ale uważam, ze monarchia symbolizuje to, co złe z tym krajem. Nie o to chodzi, że robi coś źle, ale symbolizuje klasowe podziały, których nie lubię. A ja jestem dzieckiem z niższej klasy średniej".

Radcliffe odniósł się też do burzy, jaką wywołało niedawno zachowanie księcia Harry'ego, który do swojego kolegi z wojska, Pakistańczyka wołał "Paki, co jest uważane za obraźliwe i rasistowskie.

"Nie mam nic przeciwko członkom rodziny królewskiej jako ludziom. Nigdy ich nie spotkałem. Ale w przypadku tego konkretnego komentarza dotyczącego Pakistańczyków, książę Harry powiedział bardzo głupią rzecz. Był wtedy młody. Mam nadzieję, ze od tego czasu nauczył się, by nie mówić takich rzeczy lub chociaż nie dać się sfilmować, gdy mówi coś takiego" - stwierdził Radcliffe - "Większe wrażenie na mnie zrobiło inne wydarzenie z jego udziałem - gdy włożył nazistowski mundur w czasie balu przebierańców".

Czyżby Harry Potter pokazywał pazurki?

WENN

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje