Urodzony 13 lipca 1942 roku Ford debiutował przed kamerą w 1966 roku. Światową sławę przyniosła mu rola Hana Solo w "Gwiezdnych wojnach". W latach 80. XX wieku wystąpił w trzech częściach serii o Indianie Jonesie, "Łowcy androidów" i "Świadku", który przyniósł mu nominację do Oscara. W kolejnych latach pojawił się między innymi w "Ściganym", "Air Force One" i "Co kryje prawda". W ostatnim czasie uznanie przyniosła mu rola w serialu komediowym "Terapia bez trzymanki".
Harrison Ford o początkach swej kariery. "Największa radość mojego życia"
Honorowego Aktora Ford odebrał z rąk Woody'ego Harrelsona. "Dziwnie otrzymać nagrodę za całokształt kariery na jej półmetku. To trochę za wcześnie, prawda? Jestem wciąż pracującym aktorem" - żartował gwiazdor serii o "Indianie Jonesie".
"W trzecim roku studiów byłem nieco zagubiony. Nie szło mi w szkole. Czułem się odizolowany i samotny, i wtedy poznałem grupę osób, które wystawały sztuki - narratorów opowieści, których kiedyś uważałem za odmieńców i kujonów, a okazało się, że to moi ludzie. Znalazłem powołanie w opowiadaniu historii, tożsamość w udawaniu innych osób. Praca, którą dzielę z innymi aktorami, jest jedną z największych radości mojego życia" - mówił Ford.
"Moja kariera stoi na pracy aktorów, ale też pracy scenarzystów, reżyserów i każdego członka obsady i ekipy filmowej, z którym byłem na planie. Na każdym kroku miałem wspaniałych współpracowników. Możliwość dawania swej pracy publiczności jest zaszczytem i przywilejem, z którego powodu mogłem poznać samego siebie. W naszym przemyśle ciężko zacząć. W moim przypadku ciężko z niego wypaść. I dziękuję za to Bogu, bo kocham to, co robię" - kontynuował Ford.
Harrison Ford o zmianie pokoleniowej. Trzeba "trzymać drzwi dla następnego dzieciaka"
"Jako aktorzy mamy wiele żyć. Możemy przeżyć doświadczenia, które wykraczają poza nasze własne. Historie, które opowiadamy, tworzą chwile emocjonalnego połączenia, zbliżają nas do siebie. Jesteśmy na różnych szczeblach kariery i życia, ale wszyscy na tej sali dzielimy coś ważnego. Mamy przywilej pracy w świecie pomysłów, empatii i wyobraźni. Czasem tworzymy rozrywkę, czasem sztukę. A jak mamy szczęście, tworzymy jedno i drugie w tym samym momencie. A jeśli mamy naprawdę wielkie szczęście, możemy z tego jeszcze żyć" - mówił 83-letni aktor.
"Sukces w tym przemyśle niesie ze sobą wolność, a ona idzie w parze z pewnego rodzaju odpowiedzialnością, by wspierać się nawzajem. By podawać rękę innym, gdy mamy taką możliwość. By trzymać drzwi otwarte dla następnego dzieciaka, następnego zagubionego chłopca, który szuka swojego miejsca" - po tych słowach Ford podziękował Gildii Aktorów Filmowych, swoim kolegom i koleżankom, a także rodzinie - przede wszystkim żonie Caliscie Flockhart.











