Reklama

Halina Kowalska: Cannes, hotel, wino

Talent i uroda dawały jej szansę na wielką karierę, ale nie umiała walczyć o siebie.

Halina Kowalska w filmie "Kłopotliwy gość"

Nie zdarzyło mi się jeszcze nigdy tak uroczo spędzić czasu na wędlinach - mówi rozmarzony Starszy Pan do skrzypka, który akompaniuje jego flirtowi z piękną ekspedientką w programie "Divertimento". Co z tego, że nie było ani salcesonu włoskiego, ani sera szwajcarskiego, skoro był walc angielski z ponętną blondynką, którą grała Halina Kowalska. Rola u Jeremiego Przybory pokazywała atuty aktorki: urodę, wdzięk i muzykalność. Śpiewając "Przyszedł zmierzch, kwiaty pogasił w ogrodzie, przyszedł zmierzch, więc czemu ty nie przychodzisz..." była zarazem romantyczna i zmysłowa.

Reklama

O aktorstwie zaczęła marzyć jako 12-latka w rodzinnych Brzezinach pod Łodzią. "Bardzo podobała mi się rola księdza, rola kogoś, kogo wszyscy słuchają - wspominała w jednym z wywiadów. - W szkole chętnie występowałam, śpiewałam, grałam Pirlipatkę. Do egzaminu do szkoły łódzkiej namówiła mnie koleżanka. Kiedy do niego przystąpiłam, wyglądałam jak mała dziewczynka, malutka, drobniutka, płaściutka, z warkoczykami.
Powiedziałam jakiś wierszyk i kawałek prozy, ale nie zdałam. Komisja uznała, że mam zbyt dziecinny wygląd. Udało mi się to dopiero za drugim razem".

Na studiach z Januszem Gajosem, Franciszkiem Trzeciakiem i ówczesnym narzeczonym (a dziś mężem) Włodzimierzem Nowakiem założyła kabaret "Piątka z ulicy Gdańskiej" - nazwa pochodzi od łódzkiej ulicy, przy której mieścił się Wydział Aktorski. Jeździli z przedstawieniami po całym kraju. Po trzecim roku studiów dostała pracę w teatrze kaliskim. Dla wchodzącej w zawodowe życie dziewczyny była to niepowtarzalna okazja, by grać główne role.

"Dzięki temu, że tak wszechstronnie wygrałam się w Kaliszu w różnorodnym repertuarze, nie miałam później poczucia męczącego niespełnienia w latach, gdy już w Warszawie dostawałam role niemal wyłącznie komediowe i o zabarwieniu erotycznym" - wspominała.

Jej role zostały docenione. Dostała propozycję angażu w łódzkim teatrze. Na przeszkodzie stanął jednak...problem mieszkaniowy. Wolny lokal służbowy zajęła już inna aktorska para: Barbara Horawianka i Mieczysław Voit.  

Spór szybko obrósł plotkami przykrymi dla Haliny Kowalskiej, toteż z radością przyjęła propozycję od Wojciecha Siemiona, dyrektora warszawskiego teatru Komedia. "Siemion był człowiekiem pomocnym, uczynnym i bardzo pomógł nam zainstalować się w Warszawie. Załatwił meldunek, wprowadził do telewizji" - wspominała.

Życie na Gorąco Retro

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Halina Kowalska

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje