Reklama

Gwiazdy o nowym Bondzie

Pierce Brosnan, Halle Berry i Lee Tamahori, gwiazdy oraz reżyser dwudziestej opowieści o przygodach Jamesa Bonda, filmu "Śmierć nadejdzie jutro", rozpoczęli intensywną kampanię promującą obraz. Światowa premiera filmu zaplanowana jest na 22 listopada. Twórcy w licznych wywiadach opowiadają o projekcie niecierpliwie oczekiwanym przez fanów 007.

"Tym razem opowiemy zdecydowanie prostszą historię. Podążanie za biegiem fabuły będzie dużo łatwiejsze" - zapowiada Pierce Brosnan.

Reklama

Halle Berry zdementowała natomiast plotki, jakoby w filmie "Śmierć nadejdzie jutro" miała znaleźć się scena namiętnego pocałunku pomiędzy kreowaną przez nią bohaterką a postacią, w którą w obrazie wcieliła się Madonna. Piękna aktorka przybliżyła natomiast osobę swojej bohaterki, Jinx.

"Jinx to kobiecy odpowiednik Jamesa Bonda. Jest nieprawdopodobnie seksowna, lecz także niezwykle inteligentna" - mówi Halle Berry.

Twórcy zwrócili również uwagę, iż w dwudziestej opowieści o 007, najsłynniejszy agent Jej Królewskiej Mości musi zmierzyć się z wrogami, którzy niespodziewanie czają się także w szeregach dotychczasowych sprzymierzeńców Jamesa Bonda.

"Bond zostaje zdradzony przez bliskich mu ludzi. To wymusza na nim refleksję, kim jest i komu może ufać" - wyjaśnia Pierce Brosnan.

Film "Śmierć nadejdzie jutro" realizowany był między innymi na Kubie, w Korei, Islandii. Realizatorzy zapewniają, że i tym razem w produkcji nie zabraknie spektakularnych scen pościgów, z wykorzystaniem słynnych "bondowskich gadżetów", nad którymi niestrudzenie pracuje następca Q (John Cleese).

W filmie "Śmierć nadejdzie jutro" 007 musi stawić czoła szaleńcowi, miliarderowi, działaczowi na rzecz ochrony środowiska, Gustavowi Gravesowi (Toby Stephens), który forsuje osobliwą teorię uratowania Ziemi przed ekologiczną katastrofą.

"Zmieniamy powoli wizerunek Jamesa Bonda. Nie można obecnie robić typowych dla czasów zimnej wojny szpiegowskich opowieści w stylu The Spy Who Came In from the Cold Martina Ritta. Takie przedsięwzięcia nie mają szans powodzenia. Obecnie naszym zadaniem jest użycie elementów typowych dla historii o 007 w nowatorski sposób, odświeżający te opowieści. W filmie Śmierć nadejdzie jutro będzie można znaleźć wiele takich nowych rozwiązań, które wcześniej nie pojawiały się w opowieściach o Jamesie Bondzie" - mówi Lee Tamahori.

Wytrawni fani filmowych opowieści o 007 powinni być jednak zadowoleni - realizatorzy wypełnili najnowszą historię wieloma odniesieniami do poprzednich filmów o najsłynniejszym agencie Jej Królewskiej Mości.

W filmie pojawi się więc między innymi słynny kostium kąpielowy, który w obrazie "Dr. No", pierwszej kinowej opowieści o 007, nosiła Ursula Andress, a także laser znany z "Goldfingera" oraz scena, w której Bond pozbywając się stroju płetwonurka prezentuje się widowni w perfekcyjnie odprasowanym garniturze.

"Film Śmierć nadejdzie jutro to taka mieszanka elementów znanych z wczesnych filmów o Jamesie Bondzie" - mówi Pierce Brosnan.

"Wytrawni fani 007 powinni odkryć w naszym obrazie wiele takich niespodzianek" - zapewnia aktor.

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje