Kilka dni temu Adam Sandler wziął udział w zorganizowanym przez Vanity Fair spotkaniu z fanami i zasiadł na scenie z Timothée Chalametem. Podczas wydarzenia aktorzy mieli okazję opowiedzieć zgromadzonej publiczności o kulisach swoich najgłośniejszych ról. Oprócz filmowych kreacji Sandler miał również okazję powspominać udział w prowadzonym przez Lorne'a Michaelsa programie "Saturday Night Live".
Adam Sandler o odejściu z "Saturday Night Live": "to łamało mi serce"
W trakcie rozmowy aktor przyznał, że odejście z formatu było dla niego słodko-gorzkim doświadczeniem i przez rok nie był w stanie go oglądać.
Zobacz również:
"Kiedy odszedłem z programu, przez pierwszy rok nie mogłem go oglądać. Nie byłem w stanie - to po prostu łamało mi serce. Myślę, że to jest tak, jakby uprawiało się jakiś sport i po odejściu zobaczyło, że gra jednak toczy się dalej. Myślisz sobie wtedy: 'Och, oni mnie nie potrzebowali'" - wspominał.
Sandler był stałym członkiem obsady od 1990 do 1995 roku i występował m.in. z takimi gwiazdami jak Chris Rock, Rob Schneider, David Spade czy Mike Myers. W 2019 roku powrócił, by jednorazowo sprawdzić się w roli prowadzącego. W ostatnich latach zgodził się również na kilka gościnnych ról w skeczach.
Mimo upływu czasu aktor uważa, że programowi udało się zachować swój pierwotny charakter. Zauważył też, że praca przy formacie, który emitowany jest na żywo, zawsze wywołuje wiele emocji:
"Przeżywasz najlepszy czas w swoim życiu, ale jednocześnie panikujesz jak nigdy dotąd".
"To jak bycie w drużynie - jakby miało się taką dziwną, małą więź na resztę życia. To jest fajne" - podsumował.
Zobacz też:
Gorące nowości na HBO Max. Polacy nie będą mogli się oderwać




!["Kill Bill: The Whole Bloody Affair" [trailer]](https://i.iplsc.com/000M7ZJRXAOM05P7-C401.webp)

!["Samotnik" [trailer]](https://i.iplsc.com/000M7YV6R21WK3RJ-C401.webp)



