Reklama

Gwiazda "365 dni" dostaje od fanów zdjęcia... intymnych części ciała

Czasem rola, która przynosi aktorce popularność, może być dla niej jednocześnie przekleństwem, zwłaszcza gdy widzowie zaczynają ją kojarzyć z postacią, którą zagrała. Tak jest w przypadku Anny Marii Siekluckiej, która przyznała, że po tym, jak zagrała Laurę w "365 dniach", zaczęła dostawać od mężczyzn propozycje matrymonialne, a także zdjęcia... ich członków.

Fani Anny Marii Siekluckiej w dosyć nietypowy sposób chcą ją zaprosić na randkę

Anna Maria Sieklucka z dnia na dzień z nieznanej aktorki teatralnej stała się jedną z najgorętszych gwiazd w Polsce. Jej popularność wzrosła jeszcze bardziej, gdy ekranizacja prozy Blanki Lipińskiej zadebiutowała na światowym Netfliksie. Aktorka ma dziś swoje fankluby na całym świecie, a w tej chwili na Instagramie obserwuje ją ponad 2,4 miliona osób.

Niestety, ta popularność ma również swoje minusy, o których Sieklucka opowiedziała w niedzielę, 26 lipca, w rozmowie przeprowadzonej na kanale instagramowym Bartka Fetysza. Gdy dziennikarz zapytał ją o to, czy otrzymuje propozycje od fanów lub zdjęcia intymnych części ciała, aktorka potwierdziła.

Reklama

Jak się okazuje, panowie, które wysyłają aktorce zdjęcia swoich członków, liczą, że w ten sposób namówią ją na spotkanie. "Niestety natrafiłam na parę zdjęć. Jest to zabawne. Nie odpisuję i jedyne, co mnie ogarnia, to śmiech. Oczywiście w pozytywnym znaczeniu, bo nie oceniam tych fanów" - wyznała Anna Maria Sieklucka.

Dodała też, że intymne zdjęcia zaczęto jej przysyłać tuż po tym, jak w jednym z wywiadów powiedziała, że nikt nie przysyła jej erotycznych zdjęć. "O ironio, to się jednak wydarzyło. Myślę, że to i tak mniej niż w przypadku Michele (Morrone, kolegi z planu "365 dni" - przyp. red.), który ma 10 milionów obserwujących" - powiedziała Sieklucka.

PAP life

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Anna Maria Sieklucka | 365 dni (film)

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje