Reklama

Grzechy polskiego kina

Nagradzani w świecie polscy filmowcy - Szumowska, Idziak, Starski i Kasperski - surowo oceniają polską kinematografię ostatnich 20 lat.

"Zniszczyliśmy szansę, którą dostaliśmy po 1989 roku" - twierdzą, a możliwość poprawy widzą w otwarciu się rodzimych twórców na współpracę z kinem europejskim.

Reklama

O ostatnich dwudziestu latach polskiego filmu i jego szansach na przyszłość Małgorzata Szumowska, Sławomir Idziak, Allan Starski i Wojciech Kasperski dyskutowali podczas spotkania promującego książkę "Polish Cinema Now!".

"W latach 90. polska kinematografia była z siebie zbyt zadowolona" - powiedział Idziak. Przypomniał, że film jako jeden z największych atutów polskiej kultury był niegdyś popularny i ceniony przez widzów na świecie.

"Dziś skumulowały się pewne grzechy okresu ostatnich dwudziestu lat" - stwierdził autor zdjęć m.in. do "Trzech kolorów: niebieski" Krzysztofa Kieślowskiego. Zdaniem Idziaka jednym z grzechów było zatracenie oryginalnych cech polskiego filmu, takich jak warstwa wizualna i odrębność stylistyczna. Kariera, jaką niektórzy polscy filmowcy robią na Zachodzie, pokazuje, że "oni wyrośli z czegoś, co nie było w świecie znane".

"To, że obecnie w Polsce kopiujemy jedynie zachodnie wzorce, wynika z tego, że zniszczyliśmy studia filmowe, odeszły rzesze specjalistów, na których wspiera się dobre kino - mówił Idziak. - Brak dobrego gospodarza i rozsądku sprawił, że polska kinematografia jest, jaka jest".

Jednak według Allana Starskiego winą za brak światowych sukcesów kinematografii polskiej ostatnich dwóch dekad nie można obciążać wyłącznie filmu. Scenograf ocenił, że kino powstające w okresie PRL cieszyło się światową popularnością również ze względu na szczególną sytuację polityczną kraju. "Po 1989 roku, gdy nastąpiła mała stabilizacja, zainteresowanie świata odpłynęło" - powiedział zdobywca Oscara za scenografię do "Listy Schindlera".

"W latach 90. było zachłyśnięcie się kasą - mówiła Małgorzata Szumowska. - Wystarczyło, że dwa miliony ludzi poszły na komedię romantyczną, a natychmiast powstało kolejnych dziesięć komedii romantycznych jeszcze gorszych od tamtej".

Zdaniem Starskiego, "coś takiego się stało, że polskie filmy zbyt szybko dostosowały się do potrzeby wewnętrznego rynku". "Zaczęto robić kino, które się sprawdzało na polskim rynku, ale nie powstawały filmy, które by szerzej propagowały polską kulturę" - wyjaśnił scenograf. Według niego polska kinematografia przestała pielęgnować swoistość kulturową, zaczęto ukrywać różnice kulturowe pomiędzy Polską a Zachodem zamiast je uwydatniać.

"Siłą nie tylko filmu polskiego, ale i europejskiego, mogą być koprodukcje" - powiedział Starski. Jego zdaniem zespolenie sił twórców z kilku państw daje możliwość stworzenia ciekawego filmu dla publiczności z wielu krajów. Przykładem dobrej koprodukcji był film Agnieszki Holland "Europa, Europa", na planie którego Starski pracował.

Współdziałanie Polaków z europejskimi twórcami jako pomysł na wyjście z impasu dobrze ocenia Szumowska, która współpracowała z niemieckimi i duńskimi filmowcami przy "33 scenach z życia". Choć starsze pokolenie twórców - według niej - obawiało się brać udział w takich przedsięwzięciach, "młode pokolenie wyzbyło się kompleksów". "Wierzę, że będą robili filmy w koprodukcjach" - powiedziała reżyser.

Dla dokumentalisty i producenta Wojciecha Kasperskiego jednym z problemów polskiego kina jest nieudzielanie przez polskie instytucje wsparcia młodym twórcom. "To robi ileś tam osób na własną rękę, to są ludzie, którzy sami sobie sterem, żeglarzem i okrętem" - powiedział o filmowcach, którzy starają się zaistnieć na międzynarodowych festiwalach filmowych.

Film dokumentalny "Nasiona" Kasperskiego został doceniony na wielu festiwalach. Za niego dokumentalista, który działa na arenie międzynarodowej jako twórca niezależny, otrzymał m.in. w 2006 roku dwa Laury - Narodowe (Rosyjskie) Nagrody Filmowe oraz specjalne wyróżnienie jury w 2008 roku na Międzynarodowym Festiwalu Filmów Dokumentalnych DOCSDF w Meksyku.

Książka "Polish Cinema Now!" pod redakcją Mateusza Wernera stanowi zbiór jedenastu esejów napisanych przez znawców kinematografii. W anglojęzycznej, skierowanej do zachodniego czytelnika pozycji dokonano podsumowania ponad dwudziestu lat polskiego kina.

PAP/INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: grzech | film | filmy | kino | Idziak | szumowska | Małgorzata Szumowska | Idziak Sławomir

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje