Reklama

Reklama

Gruszka w rozbieranej sesji

Karolina Gruszka, znów olśni na ekranie kobiecością. Tym razem, jako młodziutka góralka, która nie oprze się rozbieranej sesji zdjęciowej u Witkacego.

O tę rolę walczyło wiele młodych aktorek. Pikantny epizod z Witkacym i rozbierana sesja zdjęciowa to jedna z kluczowych scen "Mistyfikacji".

Jak mówi aktorka, jej bohaterka jest delikatna i jednocześnie bardzo zmysłowa. - Zuzia jest osobą bardzo sensualnie odbierającą rzeczywistość. Ma w sobie dużo zmysłowości, kobiecości i jednocześnie niewinności - zauważa Gruszka, podkreślając, że: "to połączenie jest dosyć perwersyjne".

Na ekranie, w roli Witkacego partneruje jej Jerzy Stuhr. "Mistyfikacja", to pierwsze spotkanie filmowe Gruszki i Stuhra. Profesor krakowskiej PWST od zawsze fascynował młodą aktorkę, praca z nim była jej marzeniem. W ich wspólnej scenie Witkacy uwodzi młodą góralkę w gabinecie zakopiańskiego fryzjera. Namawia ją na rozbieraną sesję zdjęciową. Dziewczyna początkowo się opiera. Narastające napięcie erotyczne nie pozwala jej jednak długo stawiać oporu.

Reklama

- Na początku trochę się bałam, jak to będzie, czy mnie nie onieśmieli jego autorytet - przyznaje Karolina Gruszka. - Ale Jerzy Stuhr bardzo mi pomógł i lody zostały jakoś przełamane - dodaje.

Reżyser "Mistyfikacji", Jacek Koprowicz, tak wspomina to niezwykłe spotkanie: - Na planie pojawiła się całkowicie ubrana młodziutka góralka z lat trzydziestych. Ten widok zaskoczył całą ekipę, która spodziewała się nagiej sceny erotycznej. Ale kruchość, złoty kolor włosów aniołka, bezgrzeszna buzia i sarnie oczy - to tylko pozory. Wielki Uwodziciel i znawca charakterów kobiet sprawił, że na oczach widzów dokonał się akt wielkiej przemiany. Cnota stopniała pod wulkanem namiętnego temperamentu. Karolina stała się wymarzonym medium w dłoniach Mistrza. Jestem jej rolą zachwycony - pointuje Koprowicz.

"Mistyfikacja" to opowieść o pasji i szaleństwie, miłości i kłamstwie, perwersji i rozkoszy przekraczania granic poznania. Akcja filmu zaczyna się, kiedy wydalony z uczelni tuż przed obroną pracy magisterskiej Łazowski, wpada na sensacyjny trop, który może zmienić oblicze historii. Z jego dochodzenia wynika, że Witkacy nie popełnił samobójstwa w 1939 roku.

Rzeczywistość podsuwa kolejne dowody zadziwiającej mistyfikacji. Kochanka Witkacego przynosi do Desy swoje nieznane portrety, jedna z jego dawnych kobiet przechowuje kartki, które dostała od artysty już po jego rzekomej śmierci. Wszystko wskazuje na to, że wielki mistrz, prowokator i skandalista wciąż żyje. Z lubością pije swoje ukochane piwo, podgląda młode dziewczęta, wydaje kobietom perwersyjne rozkazy i uprawia najpiękniejszą ze sztuk - kłamstwo i wszelkie jego odmiany - na dudka-wystrychizm, kłamizm, neo-naciągizm, fałszyzm, nabieryzm i w pole-wyprowadzizm?

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy