Reklama

Gregory Peck we wspomnieniach

Na uroczystości żałobne na cześć Gregory'ego Pecka w Los Angeles, w poniedziałek, 16 czerwca, przybyło ponad 3 tysiące osób. Uczestnicy ceremonii ze wzruszeniem wysłuchali kazania katolickiego kardynała Rogera Mahoney'ego. Pochwałę legendarnego aktora wygłosił aktor Brock Peters, który zagrał z Peckiem w filmie "Zabić drozda" z 1962 roku. Wspomnieniom zmarłego towarzyszyła specjalna projekcja video.

Wśród uczestników mszy nie zabrakło gwiazd Hollywood, pojawili się także liczni wielbiciele talentu Gregory'ego Pecka, który już za życia uchodził za jedną z największych legend złotej ery kina i symbol prawości - zarówno na ekranie, jak i w życiu prywatnym.

Reklama

Przybyli między innymi: Lauren Bacall, Harrison Ford, Calista Flockhart, Harry Belafonte, Anjelica Huston, Michael Jackson, Jimmy Smits, Michael York, Louise Fletcher, Tony Danza, Piper Laurie i telewizyjny producent Norman Lear.

"Gregory Peck nie musiał grać niezwykłego człowieka - był człowiekiem o wyjątkowej autentyczności i wielkiej osobistej uczciwości. Bóg upodobał go sobie i obdarzył swymi darami" - mówił kardynał Mahony, wpominając liczne inicjatywy edukacyjne i społeczne, w których brał udział aktor.

75-letni obecnie Brock Peters wracał pamięcią do 1962 roku, gdy Peck osobiście zaprosił go na plan filmowy. Aktor wspominał, jak w pewien niedzielny poranek obudził go telefon od gwiazdora.

"Byłem zaskoczony i zdumiony. On był moim idolem, zarówno jako aktor, jak i człowiek. I nagle znalazłem się niejako ucho w ucho, głos w głos z Gregorym Peckiem - i z wrażenia upuściłem słuchawkę" - mówił czarnoskóry wykonawca, który w "Zabić drozda" zagrał nieszczęśnika niesłusznie oskarżonego o morderstwo. Peck za rolę jego obrońcy otrzymał Oscara.

"W sztuce jest współczucie, we współczuciu człowieczeństwo, a w człowieczeństwie wielkoduszność i miłość. Gregory Peck sięgnął najwyższych poziomów wszystkich tych cnót" - powiedział zgromadzonym Peters.

Projekcja video przedstawiała zarejestrowane kilka lat temu wypowiedzi aktora.

Z ekranu Gregory Peck tłumaczył, że przede wszyskim chciałby zostać zapamiętany jako dobry mąż, ojciec i dziadek.

"Jeśli chodzi o pracę, chciałbym uchodzić za dobrego opowiadacza historii. Właśnie to zawsze mnie interesowało" - mówił aktor.

Zebrani obejrzeli następnie sceny z kilku sławnych filmów Pecka. Były między innymi ujęcia z obrazów "Zabić drozda", "The Keys of the Kingdom", "MacArthur" i "Moby Dick".

Na uroczystości obecna była rodzina aktora: żona Veronique oraz jego dzieci - Stephen, Anthony, Cecilia i Carey.

Ciało aktora złożono wcześniej w krypcie katedry. Uczestnikami skromnej prywatnej ceremonii pogrzebowej byli najbliżsi aktora. Gregory Peck spoczął w mauzoleum, które już po oficjalnej uroczystości odwiedzili liczni żałobnicy.

Gregory Peck, gwiazda m.in. takich filmów, jak: "Rzymskie wakacje", "Dżentelmeńska umowa", "Ostatni brzeg", czy "Działa Nawarony" zmarł w wieku 87 lat w czwartek, 12 czerwca, w swoim domu w Los Angeles.

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje