Reklama

Grażyna Błęcka-Kolska i Dariusz Siatkowski: Role ich życia

Zarówno dla Grażyny Błęckiej-Kolskiej, jak i dla Dariusza Siatkowskiego role Kasi i Pawła w komedii "Kogel-mogel" i jej drugiej części - "Galimatias" - były rolami życia.

Ona, choć w późniejszych latach zagrała jeszcze w kilkudziesięciu produkcjach, na zawsze pozostanie w pamięci widzów Kasią Solską. Jego późniejsza kariera również nie rozwijała się tak, jakby sobie tego życzył. Zakończyła ją przedwczesna śmierć aktora w do dziś niewyjaśnionych do końca okolicznościach.

Reklama

Kiedy Grażyna Błęcka-Kolska dostała główną rolę w "Koglu-moglu", miała 25 lat i za sobą jedynie epizod w mini-serialu "Rozalka Olaboga". Trzy lata wcześniej ukończyła szkołę teatralną w Łodzi. W tym samym czasie na tej samej uczelni studiował jej przyszły mąż, o 6 lat starszy od niej Jan Jakub Kolski. Jednak związali się dopiero kilka lat później.

W roku 1990 reżyser zaangażował Grażynę do swojego pierwszego pełnometrażowego filmu "Pogrzeb kartofla". Rok później na świat przyszła ich córka Zuzanna. Przez kolejne lata reżyser chętnie obsadzał żonę w swoich produkcjach, lecz mimo to kariera pani Grażyny stała w miejscu.

Podobnie zresztą jak kariera jej filmowego partnera z "Kogla-mogla". W przystojnym Pawle Zawadzie, ukochanym, a później mężu Kasi Solskiej, podkochiwały się tysiące Polek. Odtwórca tej roli, Dariusz Siatkowski, nie mógł opędzić się od fanek. On też zagrał w "Pogrzebie kartofla" Jana Jakuba Kolskiego. W kolejnych latach wystąpił jeszcze w blisko 20 produkcjach, lecz nigdy już nie zagrał głównej roli i w pamięci widzów na zawsze pozostał rolnikiem z "Kogla-mogla".


Dariusz Siatkowski zmarł przedwcześnie 11 października 2008 roku. Ciało aktora znaleziono w jednym z hoteli pod Łodzią. Co było przyczyną śmierci? Nie zostało to ostatecznie wyjaśnione. Jedna z informacji głosiła, że aktor zmarł w wyniku komplikacji po ostrym zapaleniu górnych dróg oddechowych. Podobno pomylił dawki leków. Czy jednak rzeczywiście pomylił? Nikt nie skomentował tej informacji. Aktor został pochowany na cmentarzu przy ul. Gnieźnieńskiej w rodzinnym Koszalinie.

Los nie oszczędził też pani Grażyny. Trzy lata temu rozwiodła się z Janem Jakubem Kolskim. Reżyser związał się z ponad 30 lat młodszą kobietą, z którą ma dziecko. Aktorka długo nie mogła dojść do siebie po rozstaniu z mężem. W trudnych chwilach wspierała ją córka, która szybko usamodzielniła się i wyjechała na stałe do Londynu.


Kiedy wydawało się, że pani Grażyna wreszcie poradziła sobie z emocjami po rozwodzie i powoli wracała do życia, jej świat zawalił się po raz kolejny. 24 lipca tego roku jechała wraz z córką samochodem w kierunku Wrocławia. Prawdopodobnie aktorka utraciła panowanie nad kierownicą. Uderzyła w latarnię i znak drogowy i wylądowała na poboczu. Aktorce nic poważnego się nie stało, ale jej córka była w stanie krytycznym i została przewieziona helikopterem do szpitala we Wrocławiu. Niestety, obrażenia po wypadku okazały się zbyt rozległe. Mimo natychmiastowej operacji, Zuzanna zmarła. Pochowana została na cmentarzu w Łasku.

Po tej tragedii aktorka zupełnie zniknęła z show-biznesu. Nie kontaktuje się zupełnie z nikim. W samotności przeżywa swoje cierpienie.

MH

Chcesz obejrzeć film? Nie możesz zdecydować, który wybrać? Pomożemy - poczytaj nasze recenzje!

Chcesz poznać lepiej swoich ulubionych artystów? Poczytaj nasze wywiady, a dowiesz się wielu interesujących rzeczy!

Życie na gorąco

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Grażyna Błęcka-Kolska | żyja | dariusz | życia

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje