Film "Ministranci" w reżyserii Piotra Domalewskiego ("Cicha noc", "Hiacynt"), zdobył serca widzów i jury Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. Produkcja została nagrodzona aż ośmioma wyróżnieniami, w tym najważniejszą nagrodą festiwalu - Złotymi Lwami dla najlepszego filmu. Później "Ministranci" zrobili furorę za oceanem. Produkcja znalazła się wśród ulubieńców publiczności 37. edycji Palm Springs International Film Festival.
Tytułowymi bohaterami filmu są nastolatkowie sfrustrowani obojętną postawą dorosłych i instytucji Kościoła wobec niesprawiedliwości społecznej. Ministranci postanawiają wdrożyć własny, nietypowy plan odnowy moralnej. Zakładają podsłuch w konfesjonale, aby lepiej poznać swoich sąsiadów. Zamaskowani niczym Zorro i z ambicjami na miarę Robin Hooda, stają się sędziami w swoim osiedlowym świecie, pomagając potrzebującym i wymierzając kary za grzechy. Jednak ich misja zamienia się w niebezpieczną grę.
W głównych rolach występują Tobiasz Wajda (Filip), Bruno Błach-Baar (Gucci), Mikołaj Juszczyk (Kurczak) i Filip Juszczyk (Mały Kurczak). Na ekranie towarzyszą im także Daria Kalinchuk (Dominika), Kamila Urzędowska (matka Filipa), Tomasz Schuchardt (rekolekcjonista), Sławomir Orzechowski (proboszcz) i Artur Paczesny (ojciec Dominiki).
Andrzej Grabowski miał zagrać w "Ministrantach"
Niedawny wywiad z Andrzej Grabowski rzuca nowe światło na obsadę filmu "Ministranci". Okazuje się, że ceniony aktor miał wcielić się w rolę księdza - choć nie sprecyzowano, którego. O zaistniałej sytuacji powiedział po raz pierwszy w rozmowie z RMF FM.
"Przecież reżyser zwrócił się do mnie, abym mu napisał, że ja zagram rolę księdza w tym filmie i na tej podstawie PISF wydawał pieniądze. Nie tylko na tej, że ja będę grał, ale między innymi na tej. Po czym okazuje się, że zagrał tę rolę zupełnie ktoś inny. Zresztą świetny mój kolega" - zdradził Grabowski.
Aktor przywołał przy tej okazji sytuację sprzed lat, gdy został wycięty z filmu Andrzej Wajda. Reżyser zachował się wtedy zupełnie inaczej. Wysłał do niego list z przeprosinami.
"No więc to też mnie tak uderzyło, ale nie uderzyło aż tak bardzo, bo to nie była żadna moja wina, tylko pomyślałem sobie, że to nie jest fair, bo jak u Andrzeja Wajdy grałem w filmie o stoczni, o historii Wałęsy - grałem tam dyrektora stoczni z lat siedemdziesiątych - Wajda, gdy zrezygnował z tego wątku, kiedy montował, napisał do mnie list, że mnie bardzo przeprasza, ale niepotrzebny mu jest cały ten wątek i wobec tego rezygnuje. 'Spotkamy się kiedy indziej' i tak dalej, i tak dalej. I zrobił to Andrzej Wajda, a reżyser 'Ministrantów' nie potrafił tego zrobić" - mówił aktor.
Grabowski podkreślił jednak, że nie żywi urazy wobec reżysera filmu "Ministranci".
"Tylko niesmak czuję po tym. Mówię to pierwszy raz publicznie" - podsumował.












