Świat kina to nie tylko oscarowe sukcesy i miliardowe zyski. To również przestrzeń, gdzie ambicje zderzają się z rzeczywistością, a spektakularne budżety potrafią przełożyć się na równie spektakularne klapy finansowe. Czasem winny jest nietrafiony scenariusz, innym razem słaby marketing, a niekiedy po prostu... brak szczęścia. Jakie stały się ważną przestrogą dla największych twórców Hollywood?
"Jeździec znikąd" (2013)
Tonto (Johnny Depp) to Indianin wywodzący się z plemienia Apaczów. Pewnego dnia ratuje życie stróżowi prawa - Johnowi Reidowi (Armie Hammer), którego wszyscy towarzysze zostali zamordowani przez bandytów. Reid pragnie pomścić ich śmierć. Po powrocie do zdrowia jako zamaskowany mściciel, postanawia z pomocą Tonto wymierzyć sprawiedliwość zabójcom swoich przyjaciół.
Celem produkcji było wskrzeszenie zanikającego gatunku, jakim jest western i jak pokazują ostatnie lata, widzowie na dobre porzucili miłość do tego filmowego gatunku. Nie pomogła obecność Deppa i kampania reklamowa. Z racji rosnących kosztów, Disney zdecydowała się na drastyczne cięcia. Ostatecznie produkcja kosztowała ok. 250 mln dolarów, a wpływy z biletów wyniosły zaledwie... 260 mln dolarów. To zdecydowanie zbyt mało, by mówić o jakichkolwiek dochodach. A do tego trzeba dodać kiepskie recenzje krytyków i mamy gotowy przepis na kinową klapę.
"Zabójcze maszyny" (2018)
Cywilizacja człowieka została zniszczona przez kataklizm. Tysiące lat potem ludzkość dostosowała się do nowych warunków. Gigantyczne miasta przemieszczają się po Ziemi, niszcząc mniejsze metropolie. Tom Natsworthy (Robert Sheehan), pochodzący z przedmieść miasta trakcyjnego - Londynu, walczy o przetrwanie. Na swojej drodze spotyka niebezpieczną uciekinierkę Hester Shaw (Hera Hilmar). Dwa przeciwieństwa, których drogi nigdy nie powinny były się przeciąć, tworzą nieprawdopodobny sojusz. Sojusz, który ma zmienić bieg przyszłości.
Produkcja nie tylko nie zmieniła biegu przyszłości, ale i nie wpłynęła znacząco na świat kina. Film, który obiecywał, że stanie się ważną adaptacją powieści, okazał się finansową klapą i prawdopodobnie początkiem końca kariery Christiana Riversa, który podjął się wyreżyserowania tej produkcji.
Za scenariusz odpowiadał m.in. Peter Jackson, całość kosztowała ponad 100 mln dolarów, a widzowie... tylko machnęli na to ręką. "Zabójcze maszyny" odnotowały 200 milionów dolarów straty.
"The Marvels" (2023)
Carol Danvers, znana też jako Kapitan Marvel zemściła się na Najwyższej Inteligencji. Konsekwencją tego jest zdestabilizowany wszechświat, z którym Carol musi teraz się uporać. Kiedy obowiązki wysyłają ją do tajemniczej anomalii jej moce zostają powiązane z Kamalą Khan (znaną jako Ms Marvel) oraz jej przybraną siostrzenicą. Nietypowe trio musi połączyć siły i nauczyć się razem współdziałać, by uratować wszechświat.
Cóż, są produkcje, których nic nie może uratować, nawet tona słodkich, małych kociąt. Do momentu premiery tej produkcji, nikt nie wierzył, że MCU nie tylko nie może zarobić, ale też stracić na jakimś filmie. Rzeczywistość jednak szybko zweryfikowała marzenia twórców. Wskazywano kilka przyczyn takiego stanu rzeczy: zmęczenie widzów tematem MCU i nadmiar seriali wypuszczanych na Disney+.
Filmu nie uratowała obsada, nowe bohaterki czy nawet wspomniane kotki. Bilety zwróciły zaledwie 80% kosztów produkcji tego "dzieła" - odnotowane straty wyniosły około 237 mln dolarów.
"Ant-Man i Osa: Kwantomania" (2023)
Superbohaterowie Scott Lang (Paul Rudd) i Hope Van Dyne (Evangeline Lilly) powrócili jako Ant-Man i Osa. Wraz z najbliższymi wyruszyli na tajemniczą przygodę w głąb kwantowego świata, a tam czekała na nich nie tylko próba odkrycia tajemnic miniaturowych zagadek, ale też walka z całkowicie nowym przeciwnikiem o multigalaktycznych imperatorskich zapędach.
Trzecia część przygód Ant-Mana i Osy miała otworzyć piątą fazę Kinowego Uniwersum Marvela. Przy budżecie 200 milionów dolarów film musiał zarobić przynajmniej 600 milionów, by zwrócić swoje koszty. Nie udało się, a "Kwantomania" zarobiła jedynie 476 milionów dolarów.
"Joker: Folie à Deux" (2024)
Na tę produkcję czekało wielu. "Joker" w reżyserii Todda Phillipsa podbił serca widzów i krytyków, a film otrzymał dwa Oscary. Pierwsza część zarobiła zawrotną sumę miliarda dolarów. Wszyscy oczekiwali powtórki sukcesu i... okropnie się zawiedli.
W oficjalnym opisie filmu można było znaleźć informacje, że Arthur Fleck, po zamknięciu w szpitalu Arkham oczekuje na proces za przestępstwa, które popełnił jako Joker. W tym czasie poznaje smak miłości, pasji do muzyki oraz uwagi fanów. Brzmiało jak świetna zachęta do seansu w kinie, ale widzowie nie byli przekonani do tej wizji.
W sieci szybko pojawiły się krytyczne recenzje, które jasno mówiły: najnowszy film z Joaquinem Phoenixem i Lady Gagą był fiaskiem. Tytuł w weekend otwarcia zarobił tylko 40 mln dolarów, co przy budżecie przekraczającym 200 mln dolarów było wynikiem fatalnym. Jak okazało się jakiś czas po premierze, Warner Bros. musiało się liczyć z aż 144,3 mln dolarów straty.









!["Jak Bert to wszystko ogarnie?" [trailer]](https://i.iplsc.com/000MT8I9PSUVVQ36-C401.webp)
!["Wyschnięci" [trailer]](https://i.iplsc.com/000MT8GVNKXY182L-C401.webp)
!["Chłopiec na krańcach świata" [trailer]](https://i.iplsc.com/000MT8712QJIW3N2-C401.webp)
