Reklama

Reklama

George Clooney: Aktorski fenomen

George Clooney to wśród hollywoodzkich gwiazdorów prawdziwy fenomen. Ten amerykański aktor, reżyser i producent przebrnął przez wszystkie bodaj stopnie zaawansowania telewizyjno-filmowego, aby znaleźć się na szczycie "fabryki snów".

Karierę zaczął pod koniec lat 70., grywając ogony w kiepskich serialach. W latach 80. udało mu się przebić do kina, jednak o poziomie filmów, w jakich się pojawiał najlepiej świadczą ich tytuły: "Powrót do upiornej szkoły", "Magiczna bańka", "Masakra w centrum handlowym" czy "Powrót zabójczych pomidorów"!

Niski poziom tych produkcji i potrzeba stałych dochodów spowodowała, że Clooney jeszcze raz postanowił spróbować swoich sił w serialach. Poszedł na casting do startującego właśnie "Ostrego dyżuru" i, ku własnemu zaskoczeniu, dostał w nim rolę pediatry, Douga Rossa. Grając przystojnego lekarza w produkcji, która okazała się hitem, aktor z dnia na dzień został gwiazdą.

Reklama

Po latach, gdy osiągnął sukces także w kinie, wyznał: "Wszyscy myślą, że to wszystko nic mnie nie kosztowało i tak już wyrosłem z gwiazdy telewizyjnej do kinowej, tak sam z siebie. Bzdura! Będąc tylko aktorem telewizyjnym zawsze marzyłem, aby kiedykolwiek móc zagrać w filmie, który wejdzie na ekrany kin. Moje starania ziściły się i dopiąłem swego. Zawsze dążę po trupach do celu i wcale nie jest to takie łatwe".

Zanim to jednak nastąpiło Clooney musiał stworzyć sobie emploi, wizerunek, który spowodowałby, że reżyserzy obsadzając konkretną rolę, w pierwszej kolejności pomyśleliby o nim. Nie miał na to szans, grając jedynie w "Ostrym dyżurze", dlatego szybko postanowił znaleźć odpowiednie propozycje dla siebie także w kinie.

Traf sprawił, że trafił na duet: Quentin Tarantino - Robert Rodriguez i postanowił zagrać w ich filmie "Od zmierzchu do świtu". Rolą Setha Gecko pokazał, że potrafi być zawadiacki, uwodzicielski, dowcipny, a jednocześnie ironicznie zabójczy i bezwzględny. Dotąd postrzegany jako ratujący życie lekarz, tu odbierał je hordzie krwiożerczych wampirów.

Kilka miesięcy później znów uwodził publiczność, tym razem głównie jej żeńską część, gdy jako rozwiedziony ojciec małej dziewczynki przeżywał "Szczęśliwy dzień" z będącą wówczas u szczytu popularności Michelle Pfeiffer.

Zobacz zwiastun nowego filmu z udziałem Clooney'a:

Po tym filmie zaczął być postrzegany jako twardziel o duszy wrażliwca, potrafiący rozwiązać każdy problem, a jednocześnie uwieść każdą kobietę. Kolejne role potwierdzały ten wizerunek - zmieniały się jedynie partnerki u boku aktora. W "Peacemakerze" była to Nicole Kidman, w "Co z oczu to z serca" Jennifer Lopez, a w "Solaris" Natascha McElhone.

Po kolejnych trzech rolach w wojennych filmach akcji ("Cienka czerwona linia", "Złoto pustyni", "Ocalić Nowy Jork") aktor zapragnął odmiany.

Wówczas spotkał na swojej drodze Joela i Ethana Coenów i przyjął propozycje zagrania głównej roli w ich obrazie "Bracie, gdzie jesteś?". U jednych z najoryginalniejszych współczesnych twórców, Clooney przełamał nieco swój wizerunek sarkastycznego twardziela uwodzącego kobiety, a jednocześnie pokazał całą gamę swoich aktorskich możliwości, także wokalnych. Później jeszcze kilkukrotnie spotykał się z Coenami na planie, grając w ich "Okrucieństwie nie do przyjęcia" i "Tajnym przez poufne".

Clooney "W Chmurach":

W międzyczasie aktor postanowił przyjąć główną rolę w produkcji Stevena Soderbergha, z którym pracował już przy okazji filmu "Co z oczu to z serca", zatytułowanej "Ocean's Eleven". Film o grupie włamywaczy stał się ogromnym hitem, zarobił miliony dolarów i spowodował, że Clooney, a także grający z nim w tym dziele Brad Pitt i Matt Damon pokazali, że zasługują na to, żeby uważać ich za gwiazdy pierwszego formatu, godnych następców Franka Sinatry, Gene'a Kelly'ego, Cary'ego Granta czy Jamesa Stewarta. Kolejne części (Ocean's Twelve: Dogrywka" i "Ocean's 13") tylko podtrzymały ich aktorki status.

Tymczasem Clooney postanowił spróbować swoich sił także po drugiej stronie kamery. W 2002 roku zadebiutował jako reżyser, realizując dobrze przyjęty obraz "Niebezpieczny umysł", a trzy lata później pokazał, że potrafi być także świetnym rzemieślnikiem, tworząc "Good Night and Good Luck". Jego ostatnie dzieło "Miłosne gierki" nie było już tak udane. Może błędem było obsadzenie siebie w tym obrazie w głównej roli?

U innych twórców bowiem Clooney-aktor wkroczył w najlepszy okres w swojej karierze. Nagrodzona Oscarem rola w "Syrianie" Stephena Gaghana, nominacją do tej nagrody w "Michaelu Claytonie" Tony'ego Gilroy'a, a także świetne kreacje w "Dobrym Niemcu" Soderbergha czy "Człowieku, który gapił się na kozy" Granta Heslova pokazały, że artystą jest niezwykle wszechstronnym.

Udowodnił to kolejny raz także nagrodzoną nominację do Oscara rolą, we wchodzącym właśnie na ekrany naszych kin obrazie "W chmurach" Jasona Reitmana. O tym, czy Clooney dostanie drugą statuetkę w swojej karierze, tym razem jako aktor pierwszoplanowy, przekonamy się już w nocy z 7 na 8 marca. Konkurencja jest w tym roku wyjątkowo mocna (Morgan Freeman, Jeff Bridges, Colin Firth, Jeremy Renner), więc nawet jeśli mu się nie uda, w kolejnych latach z pewnością to sobie powetuje.

Co do życia osobistego Clooney'a, to w ostatnim czasie artysta związany jest z włoską gwiazdą telewizji Elisabettą Canalis.

Temu wybieranemu kilkukrotnie na najseksowniejszego mężczyznę świata aktorowi, niespieszno jednak do małżeństwa (dotąd do ołtarza zaciągła go zresztą tylko jedna kobieta, aktorka Talia Balsam), z czego cieszą się... wszystkie panie świata. Każda z nich ma bowiem nadzieję, że to właśnie jej, kiedyś może się jeszcze poszczęścić.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: W chmurach | George Clooney | wizerunek | Ocean | aktor | george

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL