Gdynia: Drugi dzień festiwalu

Wbrew zapowiedziom dyrekcji Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych, że tegoroczny konkurs ma wyjątkowo wysoki poziom, projekcje pierwszych dwóch dni gdyńskiej imprezy nie przyniosły niczego przełomowego. Publiczność i jurorzy obejrzeli na razie 6 z 21 tytułów konkursowych

Szczególnie oczekiwany "Mistrz" Piotra Trzaskalskiego rozczarował, najnowsza produkcja Janusza Zaorskiego "Lekarz drzew" również. Podobały się, choć wzbudziły różne emocje filmy "Rozdroże Cafe" Leszka Wosiewicza, "Teraz ja" Anny Jadowskiej i "Doskonałe popołudnie" Przemysława Wojcieszka.

Reklama

Bohater filmu "Mistrz" jest Rosjaninem, nożownikiem wyrzuconym z cyrku, podróżującym po małych polskich miasteczkach. W tej podróży towarzyszą mu akordeonista Młody i była prostytutka Angela.

Bohater marzy o Paryżu, ale jak się później okazuje - Paryż dla każdego możne oznaczać coś innego.

Pod adresem reżysera pojawiały się zarzuty, że film pokazuje nieprawdziwą rzeczywistość, jest pretensjonalny i przekracza granice sentymentalizmu. Z drugiej strony część widzów broniła Trzaskalskiego, chwaląc go za piękne zdjęcia, klimat filmu i wykreowanie rzeczywistości, za którą tęsknimy, świata, w którym wszystko dzieje się "wolniej".

"Postać głównego bohatera wydaje się być zbyt wymyślona, osobliwa, dziwna, która kreuje coś, co wykracza poza standardy. Poza tym razi nieco specyficzna atmosfera tego filmu, której nie można odnieść do współczesności. Rekwizyty są nie z tej epoki, sposób zachowania odnosi nas do czegoś, co było w przeszłości, choć akcja filmu rozgrywa się przecież teoretycznie dziś" - powiedział rozpoczynając konferencję prasową Janusz Wróblewski.

"Bohater to normalny człowiek, może nieco ekscentryczny. A rekwizyty są rzeczywiście dość archaiczne - chcieliśmy jednak poezji, której nie ma już na świecie. Nasi bohaterowie przeżywają wspólną przygodę duchową, która zmienia każdego z nich. To film o marzeniach i słabościach człowieka" - ripostował reżyser, Piotr Trzaskalski.

"Po tym filmie zrozumiałem, że nie będę gorszym człowiekiem, jeżeli nie rozwikłam każdej tajemnicy. Są rzeczy, których nie potrzeba rozumieć, po prostu są, nie trzeba poddawać ich racjonalnej analizie" - powiedział jeden z widzów, stających w obronie filmu.

Wśród obrońców "Mistrza" był też Jan Machulski, który niespodziewanie pojawił się na konferencji prasowej.

"Jestem pełen uznania dla odtwórcy głównej roli. Nie widzę nikogo innego na tym festiwalu, kto mógłby otrzymać główną nagrodę za najlepszą rolę męską" - komplementował aktora Machulski.

Bohatera opowieści zagrał Konstantin Ławronienko, odtwórca głównej roli w słynnym filmie "Powrót" Andrieja Zwiagincewa.

"Praca przy tym filmie to było niezapomniane doświadczenie. Mnie interesowało w tej postaci to, że ten człowiek znajduje się w takim punkcie swego życia, w którym potrafi zatrzymać się i zrozumieć, gdzie jest i co robi. To dotyczy każdego z nas - uświadamiamy sobie, co osiągnęliśmy, zastanawiamy się, jak przeżyliśmy własne życie, co było dobre, a co złe" - opowiadał filmowy Mistrz.

"A poza tym wszystkim chciałbym zagrać jeszcze w polskim filmie" - dodał Ławronienko.

Chłodne przyjęcie towarzyszyło projekcji filmu Janusza Zaorskiego "Lekarz drzew". To kino w duchu

autorskim; produkcja sfinansowana została z prywatnych pieniędzy Janusza Zaorskiego, Jerzego Niemczuka i Andrzeja Wolfa. Bohaterowie tego kameralnego dramatu to dojarzały mężczyzna i młoda kobieta, którą spotyka on niespodziewanie w swoim życiu.

Film poprzez trudną, niełatwą formę na pewno nie zdobędzie sobie wielu zwolenników, ale były w Gdyni osoby, które gotowe są bronić tego obrazu. Z filmu tłumaczył się "Gazecie Wyborczej" sam reżyser.

"To mój protest. Ze względów finansowych nie mogę robić filmów, jakie bym chciał, więc postanowiłem pójść w stronę kina artystycznego, do którego ciągnęło mnie od dawna. Lekarza drzew zrobiliśmy za prywatne pieniądze, nikt nie dołożył nam budżetowej złotówki, więc nie można nam zarzucić, że źle wydaliśmy czyjeś pieniądze" - powiedział Zaorski.

W Klakierze, plebiscycie publiczności obliczanym długością oklasków po projekcji każdego filmu, prowadzi na razie produkcja Leszka Wosiewicza "Rozdroże Cafe", z udziałem Kazika Staszewskiego. Tytuł był oklaskiwany przez 50 sekund.

"Mistrz" zdobył 33 sekundy braw. "Teraz ja" i "Lekarz drzew" - otrzymały jedynie 16-sekundowe oklaski. "Pitbull" zasłużył na 24 sekundy braw.

Zobacz galerię zdjęć z festiwalu w Gdyni.

W INTERIA.PL codziennie znajdziecie relacje naszego specjalnego wysłannika z festiwalu w Gdyni.

Anna Kempys, Gdynia

Specjalne wydania "Faktów Kulturalnych RMF FM" z festiwalu w Gdyni: poniedziałek-piątek godz. 10:00 i 17:30, w sobotę o godz.11:00.

RMF FM

Dowiedz się więcej na temat: festiwal | Bohater | RMF | lekarz | Gdynia | film

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje