Kryształowy Globus za wkład w światową kinematografię: przejmujący apel Juliette Binoche
Podczas ceremonii zakończenia 60. festiwalu w Karlowych Warach, w sobotę 11 lipca, Juliette Binoche odebrała Kryształowy Globus - honorową nagrodę za wkład w światowe kino. Francuska aktorka nie kryła wzruszenia i wygłosiła bardzo emocjonalne przemówienie.
"Kino ma niezwykłą moc zbliżania ludzi do siebie. Nasza praca to koło - daje poczucie, że wszyscy jesteśmy połączeni. (...) Pasja leży w samym sercu tego, co robimy. Jak sami widzicie, życie mija tak szybko. Oddajmy się światu i sobie nawzajem" - mówiła aktorka.
Binoche odniosła się też do trudnej sytuacji na świecie i wyraziła solidarność z artystami, którzy nie mają luksusu wolności wypowiedzi i są w miejscach dotkniętych konfliktami.
"Chcę również wspomnieć o krajach, w których artyści nie mogą swobodnie wyrażać siebie - takich jak Palestyna, Liban i Ukraina. Potrzebujemy artystów, by mówili prawdę" - zaapelowała ze sceny.
Juliette Binoche i "Trzy kolory: Niebieski" Krzysztofa Kieślowskiego
W Karlowych Warach pokazano festiwalowej publiczności m.in. film "Trzy kolory: Niebieski" Krzysztofa Kieślowskiego, w którym francuska gwiazda zagrała główną rolę.
Podczas spotkania Juliette Binoche wspomniała polskiego reżysera. Przypomnijmy, że film "Trzy kolory: Niebieski" zdobył w 1993 roku Złotego Lwa na festiwalu w Wenecji, a francuska aktorka została wyróżniona za najlepszą rolę kobiecą.
"Kieślowski nie był osobą wyniosłą, był pracowity i bardzo dbał o szczegóły. Żył w swoim świecie opowieści i całkowicie oddawał się filmowi. Naprawdę mi go brakuje" - powiedziała wzruszona aktorka.
Binoche wspominała także nagłą śmierć Kieślowskiego 1996 roku na zawał serca.
"Zaproszono nas na pogrzeb, a Zbigniew [Preisner - red.) w ciągu trzech dni napisał oratorium. Kiedy wysiadałam z samochodu i miałam wejść do kościoła, pomyślałam sobie: 'Krzysztofie, daj mi jakiś znak, żebym wiedziała, że wszystko z tobą w porządku'. I nagle jakaś ciężarówka zatrąbiła strasznie głośno. Pomyślałam więc, że wszystko gra" - stwierdziła, tłumiąc łzy.
"To ironia, że teraz tu płaczę. Podczas kręcenia Krzysztof mówił mi: 'Przede wszystkim żadnych łez'" - dodała Binoche.












