Reklama

Ford: Role z "drugiej ręki"

Fani Harrisona Forda zostali niedawno zaskoczeni odkryciem, że najlepsze role ich ulubieńca to dzieło przypadku. Hollywoodzki gwiazdor wystąpił w filmach "Gwiezdne wojny", "Poszukiwacze zaginionej arki" i "Łowca androidów" tylko dlatego, że inni aktorzy... nie chcieli w nich zagrać.

Rolę Hana Solo w "gwiezdnej serii" George'a Lucasa miał początkowo zagrać Christopher Walken ("Złap mnie, jeśli potrafisz"), ale propozycję odrzucił. Wtedy Lucas zwrócił się do Harrisona Forda.

Reklama

Podobnie rzecz miała się w przypadku "Poszukiwaczy zaginionej arki". Steven Spielberg zamierzał zatrudnić Toma Sellecka ("List miłosny"), ale ostatecznie rolę Indiany Jonesa - słynnego archeologa i podróżnika - otrzymał Ford.

Z kolei w bohatera "Łowcy androidów" miał wcielić się Dustin Hoffman ("Fakty i akty") i znowu w ostatniej chwili wybór padł na Harrisona Forda.

"O tym, że mam grać Indianę, dowiedziałem się na sześć tygodni przed rozpoczęciem zdjęć. Bycie drugim aktorem nie było dla mnie obraźliwe czy uwłaczające. Wiedziałem, że gram, bo ktoś zrezygnował z roli".

"Zawsze biorę pod uwagę, że tak może się zdarzyć. Dla reżysera to coś normalnego - najpierw zakłada, że będzie z kimś pracował, ale czasami okazuje się to niemożliwe. Ja też staram się do tego tak podchodzić" - powiedział w jednym z wywiadów Ford.

"Byłem naprawdę szczęśliwy, kiedy Steven Spielberg zapytał, czy zagram Indianę. Widziałem, że to wspaniała rola w wielkim filmie" - dodał aktor.

WENN

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: harrison ford | ford | Poszukiwacze zaginionej Arki | film | role

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje