Reklama

Filmy o totalnej kontroli społeczeństwa

"Matrix" jako film dokumentalny?

"Snowden", reż. Oliver Stone

Reklama

Zostawiając na chwilę mroczne dystopie i alegoryczne formuły, należałoby spojrzeć także na filmy odwołujące się wprost do naszej rzeczywistości. Historia Edwarda Snowdena, byłego pracownika CIA, który w 2013 roku zdecydował się na ujawnienie dziennikarzom brytyjskiego "Guardiana" i "Washington Post" tajnych informacji na temat działań rządu Stanów Zjednoczonych, który przechwytuje miliony prywatnych korespondencji, czatów, e-maili, rozmów i transferów plików na całym świecie, była gotowym materiałem na scenariusz filmowy. Jeden z największych przecieków w historii amerykańskich służb specjalnych doczekał się doskonałego ujęcia w nagrodzonym Oscarem dokumencie "Citizenfour" Laury Poitras, a następnie fabularyzowanego komentarza w filmie "Snowden". Znany z demonstrowania swoich lewicowych poglądów i uprawiania politycznej publicystyki na ekranie Oliver Stone, zdecydował się ukazać tytułowego bohatera jako świętego męczennika, gotowego zrezygnować z uporządkowanego i godnego życia na rzecz demaskacji nadzoru rządowej machiny oraz walki o istotę naszej wolności, prywatności, anonimowości. Debata o szpiegowaniu i wyszarpywaniu z naszych rąk prywatności przez aparat państwa, którą siedem lat temu wywołał Edward Snowden, niezmiennie przyprawia o skurcz w gardle.

"Wróg publiczny", reż. Tony Scott

Osiemnaście lat przed wejściem na ekrany "Snowdena" o powszechnym systemie inwigilacji, który za pomocą wszelkich dostępnych środków podsłuchuje i podgląda ludzi z całego świata, postanowił opowiedzieć Tony Scott. "Wróg publiczny" z Willem Smithem i Genem Hackmanem w rolach głównych, ukazuje realia nieskrępowanych systemów kontroli, które uderzają przede wszystkim w zwykłych, Bogu ducha winnych obywateli. W śmiertelnie niebezpieczną aferę związaną z zamachem na wpływowego kongresmana zostaje tu bowiem wplątany młody, dobrze zapowiadający się prawnik z Waszyngtonu, który w wyniku działań agencji szpiegowskiej NSA z dnia na dzień traci pracę, oszczędności, a także rodzinę i dach nad głową. Ta skomplikowana, paranoiczna, wywiedziona wprost z orwellowskiej literatury opowieść, dążyła do obnażenia nadużyć, które miały miejsce na najwyższych władz państwowych w Stanach Zjednoczonych, przeniknięcia do świadomości społecznej i spowodowania wśród widzów poważnej utraty zaufania wobec administracji Billa Clintona.

"Matrix", reż. Lana i Lilly Wachowski

Kultowa scena, Neo musi wybrać, którą połknie pigułkę - niebieską czy czerwoną. Ta pierwsza sprawi, że obudzi się we własnym łóżku i już do końca życia tkwił będzie w iluzji, z kolei jeśli sięgnie po tę drugą, zyska wolność i pozna cała prawdę o otaczającej go rzeczywistości. Trylogia "Matrixa" odcisnęła się nie tylko na kinematografii, popkulturze, ale i na masowym postrzeganiu współczesnego świata. Wizjonerska seria, w której otaczająca nas rzeczywistość okazuje się być rodzajem komputerowej iluzji zaszczepionej ludziom przez wykorzystujące ich ciała maszyny, staje się coraz bardziej aktualna. Zniknęły ostatnie budki telefoniczne, od czasu premiery pierwszej części pokochaliśmy dotykowe ekrany, zamieniliśmy telefony z wysuwaną klapką na smartfony, jednak sam Matrix, przed którym ostrzegał Morfeusz grany przez Laurence'a Fishburne'a, zmaterializował się na naszych oczach w postaci rosnącego w siłę internetu, nowych technologii i portali społecznościowych. Joe Pantoliano, który w pamięci widzów zapisał się chyba najbardziej jako Cypher z "Matrixa", powiedział mi przed kilkoma miesiącami przy okazji wizyty na Forum Kina Europejskiego Cinergia w Łodzi, że po latach dzieło Wachowskich zyskało dla niego rangę filmu dokumentalnego. Nic dodać, nic ująć.

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje