Reklama

Film "300" znowu obraża

Przedstawiciele irańskiej diaspory w Waszyngtonie wyrażają oburzenie z powodu filmu "300", który - ich zdaniem - demonizuje Persów (Irańczyków).

Film pokazuje bohaterską obronę Termopil przez garstkę Spartan przed najazdem przeważających sił perskiego króla Kserksesa w 480 roku p.n.e.

Reklama

Irańscy emigranci uważają, że film - wyświetlany już w Polsce - demonizuje Persów (Irańczyków), ukazując ich jako żądnych krwi barbarzyńców z Azji, a Kserksesa, który przez historyków oceniany jest pozytywnie, jako władcę dekadenckiego i okrutnego.

Na swoich stronach internetowych amerykańscy Irańczycy sugerują nawet, że film może posłużyć jako propagandowe przygotowanie do inwazji USA na Iran. Niektórzy wzywają do jego bojkotu.

Pojawiają się jednak także głosy, że do filmu "300" trzeba podchodzić rozsądnie i z dystansem, jako że przedstawia on wydarzenia historyczne w konwencji artystycznego komiksu, z wszystkimi jego przerysowaniami i uproszczeniami.

Waszyngton jest silnym skupiskiem emigracji irańskiej - mieszka tu kilkadziesiąt tysięcy uchodźców przybyłych po rewolucji islamskiej w 1978 roku, głównie przedstawicieli burżuazji, wolnych zawodów i dawnych funkcjonariuszy reżimu szacha Rezy Pahlawiego.

INTERIA.PL/PAP

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: 300 | film | \ Film

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL