Reklama

"Faraon": Mija 50 lat od premiery filmu Jerzego Kawalerowicza

Kamę, czyli Barbarę Brylską, wypatrzył asystent reżysera na imprezie w studenckim klubie Hybrydy. "Aktorka w tej roli miała być bardziej rozebrana niż ubrana, więc liczyły się walory estetyczne. Nie każdą kobietę można pokazywać nago. Musi być młoda, harmonijnie zbudowana" - takie były wymagania reżysera.

Reklama

Barbara Brylska nie była jedyną kandydatką, ale wygrała - nie tylko dzięki urodzie, ale też brakowi pruderii przy "rozbieranych" ujęciach. Wszystko wydawało się dograne, ale pojawiły się komplikacje. Aktorka była wtedy na drugim roku warszawskiej szkoły teatralnej. Rektor Jan Kreczmar zabronił studentom grać w filmach. I choć Brylska wystarała się o specjalne zezwolenie ministra kultury na udział w "Faraonie", ze studiów wyleciała.

Dowiedz się więcej na temat: Faraon

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje