Reklama

"Epitafium dla Barbary Radziwiłłówny": O jedną królową za dużo

Na ten historyczny film nauczyciele nie musieli organizować zbiorowych wyjść. Uczniowie gremialnie z własnej woli kupowali bilety, by zobaczyć wdzięki pięknej Anny Dymnej. Natomiast nastoletnie dziewczyny i kobiety w każdym wieku z wypiekami na twarzy śledziły królewski romans z udziałem przystojnego Jerzego Zelnika.

Kinowy film "Epitafium dla Barbary Radziwiłłówny" był pokłosiem zrealizowanego dwa lata wcześniej z rozmachem serialu "Królowa Bona". Po zmontowaniu serialu okazało się, że zostało mnóstwo niewykorzystanych materiałów. Zmarnować je byłoby po prostu grzechem! Reżyser Janusz Majewski znalazł proste rozwiązanie: trzeba zrobić film o legendarnym romansie Zygmunta Augusta i Barbary Radziwiłłówny. Jeden co prawda już był, bo w 1936 r. Józef Lejtes nakręcił film "Barbara Radziwiłłówna" z Jadwigą Smosarską w roli tytułowej. Ale obraz ten, choć niezwykle popularny przed wojną, trącił już myszką - nadszedł czas, by opowiedzieć tę historię od nowa.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje