Reklama

Elżbieta Czyżewska: Nie tylko "Niekochana". Kobieta rozdzierana sprzecznymi emocjami

Elżbieta Czyżewska w filmie Janusza Nasfetera "Niekochana"

Już na emigracji, Głowacki obsadził Czyżewską w swojej sztuce "Polowanie na karaluchy".

Reklama

"Grała tam samą siebie - sławną aktorkę z Polski, która nie może dostać roli w amerykańskim teatrze ze względu na swój niewłaściwy akcent. Robiła to kapitalnie. Kiedy pytała ze sceny publiczność: 'Czy ja rzeczywiście mam zły akcent?', cała sala ryczała ze śmiechu, bo mówiła to ze swoim prawdziwym akcentem, którego nie udało się jej pozbyć - wspominał Głowacki.

Po jakimś czasie spektakl został przeniesiony na nowojorską scenę, a reżyser przedstawienia Arthur Penn rolę graną przez Czyżewską powierzył Dianne Wiest, która właśnie dostała Oscara. "Elżbieta bardzo żałowała, mnie też było przykro, że zamiast niej wzięli inną amerykańską aktorkę. (...) Taka jednak była decyzja reżysera" - mówił Głowacki.

Elżbieta Czyżewska zmarła 17 czerwca 2010 w Nowym Jorku, gdzie mieszkała od 1967 roku. Aktorkę pochowano w Alei Zasłużonych na warszawskich Powązkach Wojskowych. Czyżewska pochowana została w obrządku katolickim, ale nad jej grobem judaistyczną modlitwę odmówił Konstanty Gebert. Zrobił to na prośbę rodziny zmarłej, której w pewnym okresie życia religia judaistyczna była bardzo bliska. Żegnała ją garstka osób.

"Zdawałem sobie sprawę, że Elżbiety Czyżewskiej nie będą żegnały tłumy, takie jak żegnały na przykład Zbyszka Cybulskiego, ale skromna publiczność na ostatnim spektaklu tej wielkiej aktorki, trochę mnie zasmuca. Jeżeli Ela, w swoim roztargnieniu tego nie zauważyła, to, gdy się spotkamy kiedyś tam, to jej powiem oczywiście, jako aktorce, że na ostatnim występie był komplet publiczności" - mówił po pogrzebie Daniel Olbrychski.


INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Elżbieta Czyżewska

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje