Reklama

Reklama

Ekranowe twarze alkoholizmu

11 czerwca na ekrany polskich trafi nagrodzony Europejską Nagrodą Filmową oraz Oscarem "Na rauszu" Tomasa Vinterberga z główną rolą Madsa Mikkelsena jako borykającego się z problemem alkoholowym nauczyciela. Z tej okazji przypominamy ikoniczne role zmagających się z uzależnieniem od alkoholu postaci, jakie stworzyli na ekranie polscy aktorzy i... aktorki.

"Pętla": Samotność alkoholika

Jedną z pierwszych przekonujących kreacji alkoholika w polskim kinie stworzył Gustaw Holoubek w reżyserskim debiucie Wojciecha Jerzego Hasa "Pętla", będącym ekranizacją opowiadania Marka Hłaski.

Akcja filmu toczy się w ciągu jednego dnia. Głównym bohaterem jest Kuba (Holoubek), rozpaczliwie walczący z nałogiem pijaństwa. Po południu, wraz z narzeczoną Krystyną (Aleksandra Śląska) ma udać się do lekarza, który zaaplikuje mu kurację. Na razie musi czekać. Czeka samotnie w mieszkaniu, które przypomina nieco rekwizytornię teatru. Co jakiś czas dzwoni telefon. To znajomi, niby współczujący, a tak naprawdę wścibscy i denerwujący. Kuba nie wytrzymuje. Poirytowany wychodzi na miasto. Włóczy się bez celu po ulicach, spotyka młodzieńczą miłość, wdaje się w burdę i ląduje w komisariacie. Wypuszczony idzie do baru "Pod orłem", gdzie znów sięga po kieliszek. W konsekwencji Kuba - uświadamiając sobie, że nigdy nie pokona nałogu - popełnia samobójstwo.

Reklama

"'Pętla' jest filmem cholernie pesymistycznym (...) Celowo wolne tempo narracji chwilami męczy i drażni. Niemal namacalnie oddaje duszny ciężar przygniatający bohatera. Ulatują resztki nadziei, pętla zaciska się. Odtwarzający postać Kuby Gustaw Holoubek daje wstrząsające studium życiowego bankruta, targanego sprzecznymi uczuciami od otępienia do szaleństwa. Kamera niemal nie pozwala mu wyjść poza kadr, śledzi każdy ruch i wyraz twarzy. Odmierza etapy jego upadku, aż do tragicznego końca" - pisał tuż po premierze jeden z krytyków.

"'Pętla' nie była jednak tylko i wyłącznie opowieścią o alkoholizmie. Has przyznawał, że chodziło mu raczej o zrobienie filmu o samotności oraz wyobcowaniu. Dlatego obraz rzeczywistości nie jest w nim obiektywny, a subiektywny, czyli taki, jakim widzi go udręczony nałogiem Kuba" - pisała Iwona Grodź w "Kwartalniku Filmowym".

"Żółty szalik": Prawdziwy alkoholik

W 2000 roku Janusz Morgenstern zrealizował telewizyjny "Zółty szalik", opowiadający historię alkoholika (Janusz Gajos), który spędza Wigilię z rodziną. Janusz Gajos z głównej roli w tej skromnej telewizyjnej produkcji zrobił majstersztyk. "Jazda światowa" - tak podsumował występ aktora kolega po fachu, Mirosław Baka.

Gajos zagrał mężczyznę w średnim wieku, który pełni funkcję dyrektor dużej firmy. Od lat uzależniony od alkoholu, nie potrafi już normalnie egzystować bez porannej szklanki koniaku. Dzień przed Wigilią upływa mu niezwykle intensywnie. Najpierw narada w firmie, potem spotkania w restauracji z synem, następnie z byłą żoną i wreszcie z obecną towarzyszką życia, która ciągle wierzy, że jej wybranek kiedyś przestanie pić. Jako prezent świąteczny syn ofiarowuje bohaterowi żółty szalik. Ten upominek to coś w rodzaju przedmiotu - talizmanu, który mężczyzna co pewien czas dostaje od bliskich i za każdym razem gubi. Czy tak będzie i tym razem? Dotarłszy do domu, bohater obiecuje swojej aktualnej przyjaciółce, że więcej nie zajrzy do kieliszka. Niestety, znów nie dotrzymuje słowa. Na bankiecie po raz kolejny ulega pokusie i w efekcie wpada w delirium. Jego sekretarka, była żona i obecna towarzyszka życia odwożą go nieprzytomnego do matki. Ta zaś nie tylko pomaga mu wytrzeźwieć, lecz także urządza ciepłe, rodzinne święta we dwoje. W prezencie daje synowi żółty szalik. Wierzy, że pomoże mu on zerwać ze zgubnym nałogiem.

"Możemy mówić tutaj o najwyższych rejonach sztuki aktorskiej. Najgłośniejszym ostatnio filmem o alkoholiku było 'Zostawić Las Vegas' Mike'a Figgisa. Odtwórca głównej roli w tym filmie, Nicolas Cage, otrzymał Oscara, a przecież w porównaniu z Gajosem to jakiś pikuś. Janusz Gajos w tym małym filmie jest znacznie prawdziwszy, dramatyczny. Gajos pochodzi niestety z małej kinematografii, z egzotycznego dla wielu języka polskiego, a jest aktorem, który powinien grać o najwyższe stawki kinematografii światowej" - chwalił Gajosa autor scenariusza, Jerzy Pilch.

Rola Gajosa spotkała się z entuzjastycznym przyjęciem krytyków i widzów, jest uważana za jedną z najlepszych w jego dorobku.

"Wszyscy jesteśmy Chrystusami": Piekło alkoholizmu

Film "Wszyscy jesteśmy Chrystusami" Marka Koterskiego, będący kontynuacją kultowego "Dnia świra", okazał się bolesną opowieścią o piekle alkoholizmu.

Ojciec - Adam Miauczyński jest kulturoznawcą i alkoholikiem. Od kilku lat - niepijącym, leczącym się, trzeźwiejącym alkoholikiem. Film zaczyna się, gdy Adam pyta swojego ukochanego Syna Sylwestra, co mu chciał powiedzieć. Syn zwierza się, że kiedyś, pod koniec jego - Ojca - picia, on - Sylwek, jego syn - życzył mu śmierci i myślał, żeby go zabić. I opowiada, jak do tego doszło i co pamięta z ich wspólnego życia. A pamięta tylko jego - Ojca - picie i swój strach" - tak reżyser Marek Koterski opisywał fabularny pomysł na "Wszyscy jesteśmy Chrystusami".

W filmie "Wszyscy jesteśmy Chrystusami" do postaci Adasia Miauczyńskiego wrócił Marek Kondrat - pierwszy odtwórca kultowego bohatera Koterskiego (w filmie "Dom wariatów"). "Ta postać narosła na mnie. Czuję w sobie dzisiaj dwie postaci. Nie jestem Adasiem Miauczyńskim. Mój los jest zupełnie inny, uchodzę za człowieka szczęśliwego, dostatnie żyjącego, bez takiego konfliktu życiowego, obdarzonego łatwością komunikowania się z innymi ludźmi. A jednak on we mnie jest. Marek za każdym razem przysyła mi scenariusz, czy mam grać w filmie czy nie. I za każdym razem odczuwałem ból przeżycia, ponieważ żadnej roli z blisko 100, które odegrałem, nie odczuwałem takiego stresu, ucisku w żołądku. Już wiedziałem, że ten drugi we mnie istniejący zaczyna przejmować pewne przestrzenie mojego organizmu, zaczyna toczyć swoją krew. Dlatego tak się broniłem. Dlatego rozwijałem swoją drogę inaczej" - tłumaczył aktor.

Młodszego Miauczyńskiego zagrał Andrzej Chyra. "Jak się przyjrzeć kolejnym scenom, widać, że film rozpina się od skrajnego realizmu, przez groteskę, aż do slapsticku. To bardzo trudne i ryzykowne. To jest studium choroby, obserwowanie jej pod mikroskopem. Tylko, że Marek Koterski dodatkowo ten badany preparat czymś zabarwia. Dodaje trochę atramentu, trochę krwi i ten zarazek za każdym razem zupełnie inaczej wygląda i się zachowuje. Ulega deformacji i wyjaskrawieniu. To jest trudność. Ci, którzy grali pijaków, wiedzą, że to zadanie jest atrakcyjne tylko pozornie. W rzeczywistości jest niezwykle karkołomne i bardzo wielu się na nim wysypywało" - opowiadał aktor.

"Pod Mocnym Aniołem": O nierównej walce z nałogiem

"Pod Mocnym Aniołem" w reżyserii Wojtka Smarzowskiego ("Wesele") było oparte na nagrodzonej Nike książce Jerzego Pilcha pod tym samym tytułem.

Głównym bohaterem filmu jest poważany pisarz Jerzy (Robert Więckiewicz), alkoholik. Na początku filmu wydaje mu się, że może wygrać z nałogiem. Poznaje młodą kobietę (Julia Kijowska) i zamierza rozpocząć nowy rozdział u jej boku. Nie trwa jednak w swym postanowieniu długo. W końcu idzie do tytułowego baru. Następnym przystankiem jest ośrodek odwykowy.

"Pomysł na tę historię opiera się na założeniu, że czas pijaka nie jest czasem linearnym. To co przedtem, dzieje się jednocześnie potem i teraz. Żeby to zrozumieć, trzeba pić" - mówił o prowadzeniu historii w filmie Smarzowski. "Czas w tym filmie to kluczowy element. Główny bohater pije, leczy się, trafia na odwyki, znowu pije. Szybko gubimy poczucie czasu. Nie wiemy, który to odwyk, nie wiemy który raz nasz bohater pierze swój obsrany dres. On też tego nie wie. Ucieka mu czas. W momencie, w którym sobie to uświadomi, zacznie się leczyć naprawdę".

Postać Jerzego stanowiła nie lada wyzwanie dla Roberta Więckiewicza. Chociaż wcielił się on już w alkoholika przy okazji "Wszystko będzie dobrze" Tomasza Wiszniewskiego - za co nagrodzono go zresztą na festiwalu w Gdyni - zdawał sobie jednak sprawę, że nie będzie to prosta rola.

"Są różne metody, by zagrać człowieka w stanie upojenia alkoholowego. Agnieszka Holland opowiadała mi, że wcale nie zgadza się z tym, że trzeba być trzeźwym, by zagrać pijanego. Sama była świadkiem, jak przy realizacji 'Teatru Telewizji', który reżyserowała, aktorzy pili w trakcie zdjęć. Ja miałem przed sobą 45 dni zdjęciowych i jest duże prawdopodobieństwo, że gdybym w ich trakcie 'trenował', to skończyłbym tam gdzie Juruś" - mówił Więckiewicz. "Pod Mocnym Aniołem" nakręcił trzeźwy.

"Zabawa zabawa": Kobiety też piją

Film "Zabawa zabawa" Kingi Dębskiej zaprezentował polskiemu kinu temat kobiecego alkoholizmu. Produkcja przestawiła trzy przeplatające się historie kobiet, będących w różnych fazach uzależnienia.

Reżyserka Kinga Dębska ("Moje córki krowy") przyznała, że pomysł na film o kobietach uzależnionych od alkoholu wziął się z jej życia i doświadczeń osób jej bliskich. "Momentem, w którym zrozumiałam, że powinnam zrobić taki film, był czas, kiedy montowałam dokument 'Aktorka' o Elżbiecie Czyżewskiej. Ona również zmagała się z tym problemem. Wygrała, a mimo to nie wybaczono jej, że miała czelność być alkoholiczką i się do tego przyznać" - opowiadała Dębska.

Aktorki, które wystąpiły w filmie, podkreślają, że "Zabawa zabawa" była dla nich projektem szczególnym. Dorota Kolak przyznała, że rola kobiety uzależnionej była dla niej dużym wyzwaniem, choć sam nałóg jest powszechny w środowisku artystów. "Spotykam się z tym problemem w swoim otoczeniu właściwie od wtedy, kiedy wstąpiłam w ten zawód" - powiedziała. "Bardzo ważne było dla mnie pokazanie, że choć moja pani doktor jest z najwyższej półki, to w życiu sobie nie radzi. Pod piciem, pod spodem, zawsze jest jakiś dramat" - dodała.

Maria Dębska, która w filmie gra najmłodszą bohaterkę, przyznała, że dzięki pracy przy projekcie udało jej się zrozumieć, że alkoholizm właściwie jest bardzo blisko. "Od początku czułam, że to jest bardzo ważny temat i że ten film ma wielką misję. Mnie też ten problem otaczał - w rodzinie, wśród przyjaciół, znajomych, w szkole. By przygotować się do roli, na początku musiałam w ogóle uwierzyć w problem swojej bohaterki. Kilka miesięcy chodziłam na AA. Już na pierwszym spotkaniu poznałam kilka dziewczyn w moim wieku, czyli tuż przed 30-tką, i usłyszałam od nich, że nie piją od pięciu, siedmiu, ośmiu lat. Włosy zjeżyły mi się na głowie i dopiero kiedy usłyszałam ich historie, to przestałam oceniać" - opowiadała.

Agata Kulesza zwróciła z kolei uwagę, że alkoholicy to nie tylko pijacy, którzy zataczają się na ulicy. "Alkoholicy i alkoholiczki mają nasze twarze. Piją ludzie w każdym środowisku, alkohol jest wszędzie - na pocztach, w urzędach. Teraz pije się inaczej, ludzie się ukrywają, piją w domu, nikt nie wie o ich nałogu. Żyjemy w czasach wielkiej samotności, wielkiego stresu, wielkiego napięcia. W takim świecie żyjemy, płacimy za szybkość informacji naszym zagubieniem. Różnimy się tylko tym, na co kogo stać, jaki alkohol będzie pił. Alkoholizm jest cały czas aktualny, w "Zabawie zabawie" ma twarz tych bogatych kobiet, które wciąż myślą, że mają kontrolę" - powiedziała.

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje