"Egzorcysta: Wyznawca": Ellen Burstyn wraca do kultowej roli po 50 latach

Oprac.: Tomasz Bielenia

Ellen Burstyn jako Chris MacNeil w filmie "Egzorcysta: Wyznawca"
Ellen Burstyn jako Chris MacNeil w filmie "Egzorcysta: Wyznawca"UIPmateriały prasowe

Zobacz również:

    Ellen Burstyn: Rekordowy powrót

    Ellen Burstyn w oryginalnym "Egzorcyście"
    Ellen Burstyn w oryginalnym "Egzorcyście"Screen ArchivesGetty Images
    Zanim Burstyn została aktorką parała się różnych zajęć. Była kelnerką, modelką, a nawet występowała jako showgirl. W 1957 roku zadebiutowała na Broadwayu, a potem przez długie lata związała się z formatami telewizyjnymi. Była gwiazdą serialu "Doktorzy", ale pojawiła się też w takich produkcjach, jak: "Perry Mason", "Maverick", "Gunsmoke" czy "Laramie".
    Zanim Burstyn została aktorką parała się różnych zajęć. Była kelnerką, modelką, a nawet występowała jako showgirl. W 1957 roku zadebiutowała na Broadwayu, a potem przez długie lata związała się z formatami telewizyjnymi. Była gwiazdą serialu "Doktorzy", ale pojawiła się też w takich produkcjach, jak: "Perry Mason", "Maverick", "Gunsmoke" czy "Laramie".Sunset Boulevard/CorbisGetty Images
    Oprócz występów w filmach kinowych, Burstyn często pojawia się również w serialach i filmach telewizyjnych (m.in. ma na koncie nagrodę Emmy za najlepszy gościnny występ w serialu dramatycznym), a widzowie mogli ją oglądać w takich produkcjach, jak "Prawo i bezprawie", "Trzy na jednego" czy "Political Animals". O jej wysokiej pozycji i szacunku, jakim się cieszy w "fabryce snów" świadczy także fakt, że jako pierwsza kobieta została prezesem związku zawodowego aktorów (Actors' Equity Association).
    Oprócz występów w filmach kinowych, Burstyn często pojawia się również w serialach i filmach telewizyjnych (m.in. ma na koncie nagrodę Emmy za najlepszy gościnny występ w serialu dramatycznym), a widzowie mogli ją oglądać w takich produkcjach, jak "Prawo i bezprawie", "Trzy na jednego" czy "Political Animals". O jej wysokiej pozycji i szacunku, jakim się cieszy w "fabryce snów" świadczy także fakt, że jako pierwsza kobieta została prezesem związku zawodowego aktorów (Actors' Equity Association).Morgan LiebermanGetty Images
    Swego rodzaju wyjątkiem od tej reguły była rola artystki w znakomitym obrazie Darrena Aronofskyego "Requiem dla snu" (2000). W adaptacji powieści Huberta Selby'ego Jr., będącej historią czwórki bohaterów, dla których używki stają się ucieczką przed otaczającą rzeczywistością, aktorka wcieliła się w Sarę Goldfarb, samotną i starzejącą się kobietę, która po otrzymaniu propozycji występu w ulubionym show, rozpoczyna walkę z nadwagą, aby dobrze wypaść w telewizji. Szybko uzależnia się od "dieta-cud" pigułek, w konsekwencji lądując w szpitalu na oddziale psychiatrycznym. Nadziei na ratunek nie ma dla niej żadnej, bo jej jedyny krewny, syn Harry (Jared Leto), sam jest narkomanem żyjącym marzeniami.
    Swego rodzaju wyjątkiem od tej reguły była rola artystki w znakomitym obrazie Darrena Aronofskyego "Requiem dla snu" (2000). W adaptacji powieści Huberta Selby'ego Jr., będącej historią czwórki bohaterów, dla których używki stają się ucieczką przed otaczającą rzeczywistością, aktorka wcieliła się w Sarę Goldfarb, samotną i starzejącą się kobietę, która po otrzymaniu propozycji występu w ulubionym show, rozpoczyna walkę z nadwagą, aby dobrze wypaść w telewizji. Szybko uzależnia się od "dieta-cud" pigułek, w konsekwencji lądując w szpitalu na oddziale psychiatrycznym. Nadziei na ratunek nie ma dla niej żadnej, bo jej jedyny krewny, syn Harry (Jared Leto), sam jest narkomanem żyjącym marzeniami.JOHN BAER / AFPEast News
    Choć lata 80. i 90. nie obfitowały w zbyt wiele interesujących propozycji aktorskich dla Burstyn, gwiazda nie zniknęła zupełnie z ekranu, pojawiając się m.in. w serialu telewizyjnym "Ellen Burstyn Show". Z niewiadomych przyczyn po przekroczeniu 50. roku życia przyszło jej jednak wcielać się w niemal wyłącznie drugoplanowe role (choć trzeba przyznać, że nawet obecnie - mając ponad 80 lat - wciąż występuje w kilku filmach rocznie).
    Choć lata 80. i 90. nie obfitowały w zbyt wiele interesujących propozycji aktorskich dla Burstyn, gwiazda nie zniknęła zupełnie z ekranu, pojawiając się m.in. w serialu telewizyjnym "Ellen Burstyn Show". Z niewiadomych przyczyn po przekroczeniu 50. roku życia przyszło jej jednak wcielać się w niemal wyłącznie drugoplanowe role (choć trzeba przyznać, że nawet obecnie - mając ponad 80 lat - wciąż występuje w kilku filmach rocznie).Walt Disney Television via Getty ImagesGetty Images
    Poświęcenia się jednak opłaciły. "Egzorcysta" z miejsca stał się kinowym przebojem, co nie przeszkodziło mu także w osiągnięciu bardzo wysokich walorów artystycznych. Film nominowano do Oscara w dziesięciu kategoriach, w tym Burstyn za najlepszą główną rolę żeńską (ostatecznie dzieło Friedkina nagrodzono za najlepszy scenariusz adaptowany i dźwięk).

Pokrytą 24-karatowym złotem statuetkę przedstawiającą rycerza opierającego się na dwuręcznym mieczu i stojącego na rolce filmu udało się zdobyć Burstyn dopiero za trzecim razem. Podobnie jak w wypadku "Egzorcysty", gdzie grała aktorkę, tym razem również wykorzystała swoje doświadczenia pozaekranowe. W filmie "Alicja już tu nie mieszka" (1974) Martina Scorsese wcieliła się bowiem w tytułową postać, kelnerkę, która po śmierci męża sama musi zadbać o wychowanie swojego 12-letniego syna.
    Poświęcenia się jednak opłaciły. "Egzorcysta" z miejsca stał się kinowym przebojem, co nie przeszkodziło mu także w osiągnięciu bardzo wysokich walorów artystycznych. Film nominowano do Oscara w dziesięciu kategoriach, w tym Burstyn za najlepszą główną rolę żeńską (ostatecznie dzieło Friedkina nagrodzono za najlepszy scenariusz adaptowany i dźwięk). Pokrytą 24-karatowym złotem statuetkę przedstawiającą rycerza opierającego się na dwuręcznym mieczu i stojącego na rolce filmu udało się zdobyć Burstyn dopiero za trzecim razem. Podobnie jak w wypadku "Egzorcysty", gdzie grała aktorkę, tym razem również wykorzystała swoje doświadczenia pozaekranowe. W filmie "Alicja już tu nie mieszka" (1974) Martina Scorsese wcieliła się bowiem w tytułową postać, kelnerkę, która po śmierci męża sama musi zadbać o wychowanie swojego 12-letniego syna.Associated PressEast News
    W kolejnym roku aktorka odrzuciła rolę w "Locie nad kukułczym gniazdem" (1975), ponieważ musiała zająć się chorym partnerem (Burstyn była trzykrotnie zamężna: z Williamem Alexandrem, Paulem Robertsem i Neilem Burstynem), a angaż otrzymała ostatecznie Louise Fletcher, która za kreację pielęgniarki Mildred Ratched w produkcji Milosa Formana otrzymała Oscara.

Burstyn przyjęła za to rolę u boku Alana Aldy w dramacie "Za rok o tej samej porze" (1978). Wcieliła się tam w matkę trojga dzieci, która w kalifornijskim uzdrowisku poznaje przypadkiem żonatego księgowego. Para zakochuje się w sobie, ale z oczywistych względów nie może być razem. Bohaterowie postanawiają jednak spotykać się co roku, w tym samym hotelu, by wspólnie spędzić weekend. Pięć spotkań pokazanych w filmie obejmuje 26 lat tej osobliwej znajomości, w czasie której zmieniają się zarówno sami kochankowie, jak i otaczający ich świat.
    W kolejnym roku aktorka odrzuciła rolę w "Locie nad kukułczym gniazdem" (1975), ponieważ musiała zająć się chorym partnerem (Burstyn była trzykrotnie zamężna: z Williamem Alexandrem, Paulem Robertsem i Neilem Burstynem), a angaż otrzymała ostatecznie Louise Fletcher, która za kreację pielęgniarki Mildred Ratched w produkcji Milosa Formana otrzymała Oscara. Burstyn przyjęła za to rolę u boku Alana Aldy w dramacie "Za rok o tej samej porze" (1978). Wcieliła się tam w matkę trojga dzieci, która w kalifornijskim uzdrowisku poznaje przypadkiem żonatego księgowego. Para zakochuje się w sobie, ale z oczywistych względów nie może być razem. Bohaterowie postanawiają jednak spotykać się co roku, w tym samym hotelu, by wspólnie spędzić weekend. Pięć spotkań pokazanych w filmie obejmuje 26 lat tej osobliwej znajomości, w czasie której zmieniają się zarówno sami kochankowie, jak i otaczający ich świat.eastnews East News
    Jej bohaterka wyrusza do Kalifornii, gdzie zamierza rozpocząć karierę piosenkarską. I choć po drodze spotka ją wiele niepowodzeń i rozczarowań, Alicja wciąż głęboko wierzy w to, co zaplanowała i jest gotowa zrobić wszystko, aby jej syn miał prawdziwy dom. 

Obraz stał się kolejnym przebojem w karierze aktorki, a sama Burstyn wyznała później, że zagrała w produkcji Scorsese, gdyż chciała wreszcie wystąpić w filmie innego typu: "Takim, gdzie wydarzenia prezentowane są z punktu widzenia kobiety. Ale takiej, którą rozpoznaję, którą znam. I nie tylko ja, ale także moi przyjaciele, wszyscy przechodziliśmy przecież wówczas przez to samo". Na scenariusz "Alicji..." natrafił agent Burstyn, aktorce bardzo się on spodobał, dlatego zabiegała w wytwórni Warner Bros., aby zgodziła się go zrealizować. Co istotne, gwiazda sama miała zdecydować, kto ma to nakręcić!

"Powiedziałam im, że nie wiem, ale chcę kogoś nowego i młodego. Spytałam Francisa Forda Coppoli, czy mi kogoś poleci, a on kazał mi obejrzeć 'Ulice nędzy' (pierwszy pełnometrażowy film Scorsese - przyp. red.). To było właśnie to coś, czego 'Alicja' potrzebowała" - wspominała po latach Burstyn, jednocześnie chwaląc swoją współpracę z reżyserem ("To było jedno z najlepszych doświadczeń w moim życiu"), dla którego był to pierwszy hollywoodzki projekt.
    Jej bohaterka wyrusza do Kalifornii, gdzie zamierza rozpocząć karierę piosenkarską. I choć po drodze spotka ją wiele niepowodzeń i rozczarowań, Alicja wciąż głęboko wierzy w to, co zaplanowała i jest gotowa zrobić wszystko, aby jej syn miał prawdziwy dom. Obraz stał się kolejnym przebojem w karierze aktorki, a sama Burstyn wyznała później, że zagrała w produkcji Scorsese, gdyż chciała wreszcie wystąpić w filmie innego typu: "Takim, gdzie wydarzenia prezentowane są z punktu widzenia kobiety. Ale takiej, którą rozpoznaję, którą znam. I nie tylko ja, ale także moi przyjaciele, wszyscy przechodziliśmy przecież wówczas przez to samo". Na scenariusz "Alicji..." natrafił agent Burstyn, aktorce bardzo się on spodobał, dlatego zabiegała w wytwórni Warner Bros., aby zgodziła się go zrealizować. Co istotne, gwiazda sama miała zdecydować, kto ma to nakręcić! "Powiedziałam im, że nie wiem, ale chcę kogoś nowego i młodego. Spytałam Francisa Forda Coppoli, czy mi kogoś poleci, a on kazał mi obejrzeć 'Ulice nędzy' (pierwszy pełnometrażowy film Scorsese - przyp. red.). To było właśnie to coś, czego 'Alicja' potrzebowała" - wspominała po latach Burstyn, jednocześnie chwaląc swoją współpracę z reżyserem ("To było jedno z najlepszych doświadczeń w moim życiu"), dla którego był to pierwszy hollywoodzki projekt.Everett CollectionEast News

    Ellen Burstyn: Gigantyczna gaża, szczytny cel

    Zobacz również:

      "Egzorcysta: Wyznawca" boi się... Taylor Swift

      Zobacz również:

        "Egzorcysta: Wyznawca" [trailer 2]materiały prasowe
        Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?