Reklama

"Edi" walczy o nominację

Jak informowaliśmy, 6 grudnia w Los Angeles odbyła się specjalna projekcja filmu "Edi", przeznaczona dla przedstawicieli amerykańskich firm dystrybucyjnych. Jak donosi "Rzeczpospolita", kolejne pokazy obrazu Piotra Trzaskalskiego odbędą się jeszcze w tym tygodniu w Nowym Jorku. Ale najważniejszy dla amerykańskiej promocji filmu będzie początek stycznia.

"Krzysztof Wojciechowski - organizator przedoscarowej kampanii reklamowej Ediego w USA - mówi, że z pierwszych pokazów jest zadowolony. Podczas otwartej projekcji w Los Angeles sala na 250 osób wypełniła się do połowy. Bardzo dobrze Edi został przyjęty przez profesjonalistów. Na prywatnym pokazie w Beverly Hills zjawiło się 26 osób. Byli wśród nich przedstawiciele znaczących firm dystrybucyjnych, między innymi Paramount Classic, Buena Vista, United Artists i Senator Films, członkowie Gildii Pisarzy, Gildii Reżyserów oraz SAG-u, czyli związku aktorów. Po tym pokazie obraz Trzaskalskiego nagrodzono owacją na stojąco, interesowano się prawami do filmu, wstępnie przymierzając się do jego rozpowszechniania w Stanach" - pisze komentatorka "Rzeczpospolitej", Barbara Hollender.

Reklama

Niestety słabiej wypadła próba zaprezentowania filmu członkom stowarzyszenia prasy zagranicznej akredytowanym w Hollywood, które przyznaje prestiżowe Złote Globy. Na pokaz przyszły tylko... 3 osoby.

"To bardzo rozpieszczana i hołubiona przez producentów grupa dziennikarzy" - wyjaśnia "Rzeczpospolitej" Wojciechowski.

"A myśmy mogli zgłosić Ediego dopiero niedawno, nie stać nas także na wydanie eleganckiej kolacji" - dodaje Wojciechowski.

W czwartek i piątek (12-13 grudnia) "Ediego" obejrzą krytycy i dystrybutorzy z Nowego Jorku. Ale najważniejszy wydaje się udział filmu w festiwalu w Palm Springs, gdzie przyjadą też jego najwięksi konkurenci, między innymi "8 kobiet" Ozona, "Czkawka" Palfiego, "Syn" braci Dardenne, "Pinokio" Benigniego, "Gdzieś w Afryce" Link, "Człowiek bez przeszłości" Kaurismäkiego. 12 stycznia odbędzie się pokaz "Ediego" w Amerykańskiej Akademii Filmowej, na który mają przybyć członkowie komisji przyznający nominacje w kategorii najlepszego filmu nieanglojęzycznego, informuje "Rzeczpospolita".

Jednocześnie przez cały czas w gazetach ukazują się ogłoszenia reklamujące "Ediego". Krzysztof Wojciechowski przygotował też 1000 płyt DVD, które rozsyła do osób ważnych dla kształtowania opinii o filmie - krytyków dużych gazet, ludzi z branży, na uniwersytety.

"Wszystko to jest kroplą w morzu potrzeb" - przyznaje jednak w "Rzeczpospolitej" Wojciechowski.

"Wielkie studia promując swoje obrazy rozsyłają czasem po 30-50 tysięcy płyt, nie mówiąc już o gadżetach i bankietach" - wyjaśnia organizator amerykańskiej promocji "Ediego".

W Hollywood olbrzymie, nierzadko milionowe kwoty na oscarową promocję poświęcają nie tylko studia amerykańskie, ale i europejscy producenci. Do filmów najbardziej rozreklamowanych należą: niemiecki "Gdzieś w Afryce" Caroline Link oraz "8 kobiet" Françoisa Ozona. Co ważne, wiele z 54 zgłoszonych przez inne kraje obrazów, brało wcześniej udział w rozmaitych festiwalach i międzynarodowych przeglądach. Wojciechowski narzeka, że promocja "Ediego" zaczęła się zbyt późno i startuje on teraz za oceanem od zera.

Ale, choć na razie trudno mówić o szansach na nominację, wydaje się, że film Trzaskalskiego - uniwersalny i wzruszający - nie jest na przegranej pozycji - konkluduje w "Rzeczpospolitej" Barbara Hollender.

INTERIA.PL/Rzeczpospolita

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje