Reklama

Do czego zdolny jest aktor filmowy?

"Łyse, ale wciąż piękne" - pod takim tytułem jeden z serwisów internetowych zamieścił niedawno fotoreportaż, obrazujący poświęcenie, z jakim dzielne hollywoodzkie aktorki mierzą się z bujną fantazją scenarzystów. Galerię otwierała Natalie Portman, której rola w obrazie "V jak Vendetta" wymagała obcięcia włosów na zero. Przy okazji przypomniano też wizerunki Sigourney Weaver ("Obcy 3") i Samanthy Morton ("Raport mniejszości"), które swego czasu na potrzeby roli również musiały ogolić głowy.

Dla przeciętnego zjadacza chleba obcięcie włosów to żaden wyczyn. Co innego w realiach Hollywood. Tu podobne zabiegi urastają do rangi niebywałych, często legendarnych wyczynów. Tak przynajmniej kreują je media i sprytni spece od filmowego marketingu.

Reklama

Oddanie aktora dla filmu nie zna granic. W dziejach kina tzw. nasiąkanie rolą przybierało niejednokrotnie drastyczne formy, przy których obcięcie włosów to niewinna igraszka.

Elektrowstrząsy i brak higieny

Nie tak dawno szok i pytania o granice aktorstwa wywołała rola Christiana Bale'a w filmie "Mechanik". Aktor wciela się w nim w postać mężczyzny cierpiącego na chroniczną bezsenność. Na ekranie wygląda koszmarnie. Z dobrze zbudowanego mężczyzny przeistoczy się w obleczony skórą szkielet. Jedne źródła podają, że podczas zdjęć ważył 58 kg, inne, że 45. Podobno jadł jedną puszkę tuńczyka i jedno jabłko dziennie.

Nie obyło się bez powikłań zdrowotnych. Ponieważ zaraz po "Mechaniku" aktora czekała rola w kolejnej części przygód Batmana, Bale musiał szybko wrócić do formy. O mało nie przypłacił tego życiem.

Przed Bale'em niedoścignionym wzorem cielesnych eksperymentów był Robert De Niro. Zanim wcielił się w postać Travisa Bickle'a w "Taksówkarzu", przez kilka tygodni jeździł taryfą po 12 godzin na dobę. Z kolei przed rozpoczęciem zdjęć do "Wściekłego byka" przybrał. na wadze około 30 kg. Ponadto stoczył incognito trzy walki bokserskie, z których podobno dwie wygrał.

Na nie mniejsze poświęcenie zdobył. się swego czasu Jack Nicholson. Wieść niesie, że elektrowstrząsy, którym poddany zostaje jego bohater w "Locie nad kukułczym gniazdem", nie byty fingowane.

Swego czasu na całość poszedł też Dustin Hoffman. Na kilka tygodni przed rozpoczęciem zdjęć do "Nocnego kowboja" reżyser John Schlesinger natknął się na aktora w jednej z obskurnych knajp. Zrazu nie poznał Hoffmana, biorąc go za bezdomnego żebraka. Na pytanie, co mu się stało, wyraźnie podekscytowany Hoffman zaczął opowiadać Schlesingerowi, że właśnie przygotowuje się do powierzonej mu roli włóczęgi Enrico "Ratso" Rizzo.

Hoffman przyznał, że od kilkunastu dni regularnie wlewa w siebie najtańsze trunki, szlaja się po mieście z podejrzanymi typami, a do tego całkowicie zaniedbał higienę osobistą.

"Jeszcze parę dni i będę gotowy!" - zapewniał Hoffman, pytając Schlesingera, co jeszcze mógłby zrobić, by upodobnić się do menela. Reżyser cierpliwie wysłuchał opowieści, po czym spytał: "A może być tak spróbował aktorstwa?".

Oszpecić piękno

Na rodzimym gruncie nie brakuje aktorów chętnych do eksperymentów z ciałem. Niedawno w ślad za hollywoodzkimi gwiazdami podążył Marcin Dorociński, oszpecając swoje uzębienie na potrzeby roli twardego gliniarza w filmie "PitBull". Zgryźliwi komentują jednak, że Dorociński na darmo spiłował sobie ząb, bo na ekranie i tak tego nie widać.

Znany serialowy aktor Sambor Czarnota oświadcza na swojej stronie, że gdyby wymagał tego reżyser, byłby skłonny przytyć 15 kg, ogolić się na łyso i zapuścić brodę. W Polsce jednak, głównie z braku funduszy, role obsadza się "po warunkach zewnętrznych": jak jesteś przystojny - grasz amanta, brak ci urody - jesteś skazany na role brzydali.

Na Zachodzie odwrotnie: tu piękno szpeci się z lubością. Przykładem jest "Monster" z brawurową kreacją cudnej Charlize Theron, która przybierając na wadze 15 kg i oddając się w ręce charakteryzatorów, zwinnie przeistoczyła się w potwornego babochłopa.

Na jednym z internetowych czatów Magdalena Cielecka przyznaje, że chętnie zabawiłaby się w postać Bridget Jones. Bez wahania przyznaje, że byłaby gotowa przytyć do roli jak Renée Zellweger. Tymczasem dla Renée tycie było podobno niezwykle uciążliwe. Trudno się dziwić: do roli, dzięki której stała się rozpoznawalna na całym świecie i za którą zainkasowała 20 mln dolarów, musiała przytyć z rozmiaru 34 do 42.

Do dziś jednak, mimo że - jak twierdzi - czasami tęskni za większym biustem, nie zdecydowała się jeszcze na udział. w trzeciej części filmu.

Łukasz Kuźmiński

Dzień Dobry

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: film | aktor

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje